Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 40 z 55

Wątek: wpis na blogu

  1. #21
    ŁOBUZ
    Awatar silver
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    6 673
    albo, cholera, opóźnione...
    ironia i sarkazm dla inteligentnych, internet dla wszystkich
    (by matkojedyna)

  2. #22
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Szczecin
    Postów
    427
    Cytat Zamieszczone przez silver Zobacz posta
    w placówce?
    nie daj boże, publicznej?!

    Moja po miesiącu w publicznej placówce powiedziała do ojca "Idź stad ty Szmato!" Ja do męża aż tak pieszczotliwie nie mówie

  3. #23
    Zaangażowana Awatar JoShiMa
    Dołączył
    Sep 2015
    Postów
    334
    Cytat Zamieszczone przez bydzia Zobacz posta
    pewnie dlatego, że u nas w domu takie słowa nie padają, więc nie wiem skąd 3 latek miałby się ich nauczyć
    tym bardziej taki wychowywany w duchu RB... wiesz pisendlof w domu
    Przepraszam, czy sugerujesz mi, że u mnie w domu mówi się o kimś, że jest obrzydliwy? Czuję się dotknięta taką insynuacją. Moje dzieci nie żyją pod kloszem i nie spędzają całego dnia jedynie w moim towarzystwie. W różnych okolicznościach rozwijają zasób słownictwa.

  4. #24
    Moderator
    Awatar Winoroslinka
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Krk
    Postów
    4 370
    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    W tym artykule padło takie zdanie "pozwól sobie na to uczucie. Pokaż mu, że nie może Cię tak traktować. Postaw granicę – kocham Cię, staram się zrozumieć twoją złość, bo jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie, ale ja również jestem ważna." Czyli jak konkretnie bo jak rozumiem to własnie w chwili wybuchu dziecka należy mu wg autorki powiedzieć "Rozumeim że jesteś wściekły, ale nie pozwolę się tak traktować" jednym słowem "mam w nosie Twoją wściekłość vbo sama sobie nie radzę z emocjami jakie ona budzi we mnie". Słabe. Jeśli rozumiesz to jakoś inaczej to napisz mi jak.

    czy naprawdę trzeba tak wszystko rozkladac na czynniki pierwsze i wydawac matkom instrukcje coz to maja powiedzieć dziecku a czego absolutnie nie?
    Ja uważam ze czasem wystarczy uswiadomic matkom ze maja prawo się wk... - czasem to wystarczy aby nie wyżywaly się na dziecku. Nie uważam aby wyjście do łazienki w celu wyrzucenia z siebie "nieziemskiego poirytowania" i pozostawienie dziecka na kilka minut w samotności było takim dramatem aby mowic matkom ze maja wziąć przyslowiowa dupke w troki i z uśmiechem przytulic dziecko, bo inaczej to nie staja na wysokości zadania.
    Śmiem podejrzewać ze z tego kategorycznego podejścia mogą rodzic się wrzeszczące w zaciszu domu matki.
    C 2009

    "Prawda nie leży pośrodku, tylko leży tam, gdzie leży" W.Bartoszewski

  5. #25
    ŁOBUZ
    Awatar silver
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    6 673
    Cytat Zamieszczone przez Winoroslinka Zobacz posta
    Śmiem podejrzewać ze z tego kategorycznego podejścia mogą rodzic się wrzeszczące w zaciszu domu matki.
    oby tylko wrzeszczące...
    ironia i sarkazm dla inteligentnych, internet dla wszystkich
    (by matkojedyna)

  6. #26
    Pasjonatka
    Sponsor Chustozlotu 2015
    Awatar baryłka
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    2 938
    widać że kobieta się rozwija macierzyńsko i niech tam się frustruje na swoim blogu
    po co se tutaj dogadywać z powodu czyjegoś braku zrozumienia tematu?

  7. #27
    Moderator Awatar bydzia
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    pod Włocławkiem
    Postów
    3 602
    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    Przepraszam, czy sugerujesz mi, że u mnie w domu mówi się o kimś, że jest obrzydliwy? Czuję się dotknięta taką insynuacją. Moje dzieci nie żyją pod kloszem i nie spędzają całego dnia jedynie w moim towarzystwie. W różnych okolicznościach rozwijają zasób słownictwa.
    nie pisałam nic o Twoim domu, pisałam o moim
    i mojej perspektywie zasobu słownikowego 3 latków
    nie pisałam też, że jest jedyna i słuszna
    2004 = K 2008 + Z 2010

  8. #28
    Zaangażowana Awatar JoShiMa
    Dołączył
    Sep 2015
    Postów
    334
    Cytat Zamieszczone przez Winoroslinka Zobacz posta
    mowic matkom ze maja wziąć przyslowiowa dupke w troki i z uśmiechem przytulic dziecko, bo inaczej to nie staja na wysokości zadania.
    Śmiem podejrzewać ze z tego kategorycznego podejścia mogą rodzic się wrzeszczące w zaciszu domu matki.
    Ja tam nie uważam, żeby moje podejście było kategoryczne. Jestem zdania, że zanim się zacznie od dziecka wymagać by sobie radziło ze swoimi emocjami trzeba się najpierw tego nauczyć samemu. To mi się wydaje logiczne a nie kategoryczne. O dupach w trokach i przytulaniu z uśmiechem się nie zająknęłam, więc to chyba nie do mnie


    Cytat Zamieszczone przez bydzia Zobacz posta
    nie pisałam nic o Twoim domu, pisałam o moim
    i mojej perspektywie zasobu słownikowego 3 latków
    nie pisałam też, że jest jedyna i słuszna
    Z Twojej wypowiedzi wynikało, że dziecko które tak mówi do matki taki ma wzorzec w domu. A ustalanie normy dla zachowania trzylatka na podstawie własnego dziecka jest co najmniej niepoważne.

  9. #29
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 641
    Cytat Zamieszczone przez bydzia Zobacz posta
    pewnie dlatego, że u nas w domu takie słowa nie padają, więc nie wiem skąd 3 latek miałby się ich nauczyć
    tym bardziej taki wychowywany w duchu RB... wiesz pisendlof w domu
    Bydzia, ale Ty żartujesz sobie czy tak na poważnie?
    Moja córka chętnie używa słowa głupia. Skąd? Z literatury. Np. Lotta, Julek i Julka. Tam też pewnie "nienawidze" by się znalazło.
    I testuje mówiąc, że rodzice są brzydcy albo głupi. Raczej nie w emocjach, tak po prostu bada granice.

    Moje dziecko nigdy się samo nie uspakajało A najgorsze co można zrobić to mówić: "Uspokój się!" :P

    Joshima: ja się nie do końca zgadzam... Bo niektórym praca nad własnymi emocjami mogłaby zająć co najmniej podstawówkę i gimnazjum dziecka... i mało kto jest 100% poukładany ze swoimi emocjami. Generalnie chodziło mi w pełni o to co napisała gdzie-idziesz.
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  10. #30
    moderator zlot 2015
    Sponsor Chustozlotu 2015
    Awatar MASZ
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Warszawa, Mokotów
    Postów
    4 156
    Ostatnio na jakimś blogu wyczytałam, że rodzicielstwo bliskości to tak naprawdę rodzicielstwo oparte na więzi więc [fanfary] rodzice nie powinni tylko często przytulać dzieci ale nie powinni zostawiać ich z dziadkami czy opiekunkami. No totalna głupota zupełnie niezgodna z 7 filarami RM. Searsowie nakazują kożystać z pomocy jeśli tylko jest taka możliwość.
    Ale niektórzy geniusze zbrodni przeczytali ze 3 artykuły w internetach, coś sobie dopowiedzieli i wypisują jako eksperci. No mają prawo. Nawet nie chciało mi się wchodzić w dyskusje.

    Tak samo jest dla mnie z załączonym wpisem. Jest kiepsko zredagowany i autor sam nie wie czego chce.
    Dla mnie w RB ważne jest to, że stawiamy granice i szanujemy siebie. Oczywiście, że rodzic jest tym starszym, który powinien być mądrzejszy i wspierać. Zakładam, że rodzic RB ma to i owo przemyślane i akceptuje to, że dziecko ma różne rozwojowe cuda. Co nie zmienia faktu, że jeśli ma po kokardę to powinien zadbać o swoje potrzeby. Choćby zostawiając dziecko przed telewizorem u sąsiadki i w tym czasie biorąc spokojnie prysznic, idąc na spacer, zakupy czy co lubi. I to robi dla dziecka - żeby potem mieć siłę je wspierać.

    I nie chcę nikogo obrazić ale wydaje mi się, że jeżeli na kimś robi wrażenie 3latek wyznający mu nienawiść to chyba ma sporo do przepracowania i sam jest na poziomie emocjonalnym nieprzystającym do swojego wieku. Istnieje też możliwość, że ja jestem socjopatką i to ze mną jest coś nie tak. W każdym razie jestem w stanie przejść obojętnie obok histerii dziecka mego jeśli jest z tatą, a ja po całym dniu potrzebuję odetchnąć. Ale moje dziecko według naszej pediatry zaczęło bunt dwulatka i idą jej na raz wszystkie 4 i 3. I umie wchodzić na stół i otwiera wszystkie szafki i szuflady. Na każdy sprzeciw reaguje atakiem histerii z rzucaniem się na ziemię. Myślę, że to mnie tłumaczy.

  11. #31
    Zaangażowana Awatar JoShiMa
    Dołączył
    Sep 2015
    Postów
    334
    Cytat Zamieszczone przez ita Zobacz posta
    Joshima: ja się nie do końca zgadzam... Bo niektórym praca nad własnymi emocjami mogłaby zająć co najmniej podstawówkę i gimnazjum dziecka... i mało kto jest 100% poukładany ze swoimi emocjami. Generalnie chodziło mi w pełni o to co napisała gdzie-idziesz.
    Tylko że to nie oznacza przecież, że można na to położyć lachę i oczekiwać od dziecka a od siebie nie.

    MASZ, chętnie bym cię reputnęła, ale nie mogę.

  12. #32
    Moderator Awatar bydzia
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    pod Włocławkiem
    Postów
    3 602
    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    A ustalanie normy dla zachowania trzylatka na podstawie własnego dziecka jest co najmniej niepoważne.
    nie wiem jak dam radę żyć z łatką niepoważnej

    Cytat Zamieszczone przez ita Zobacz posta
    Bydzia, ale Ty żartujesz sobie czy tak na poważnie?
    Moja córka chętnie używa słowa głupia. [
    "gupia, dupa i kupa" - mieszczą się w moim słowniku normy 3 latka, "nienawidzę nie" (ale "nie kocham Cię" już tak )
    ale jak MASZ napisała, nie wszystko co klepią moje dzieci robi na mnie wrażenie

    na koniec - nie mam czasu na przepychanki, napisałam co sądze o wpisie na blogu OVER

    pisendlof
    2004 = K 2008 + Z 2010

  13. #33
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Cytat Zamieszczone przez Agulinka Zobacz posta
    pszczoło, nie widzę zupełnie tego co Ty piszesz. do czego odnosisz "albo wrzeszczę, albo jestem zimną lalą"? - przeczytałąm dwa razy i nie czaję...
    chodzilo mi o to:


    Jeśli krzyczałam (tak zdarza mi się krzyczeć), przepraszam. Kiedyś czułam się winna temu, że dałam się ponieść emocjom, dzisiaj wiem, że z takiego obrazka dziecko jest w stanie nauczyć się zdecydowanie więcej, niż gdy udaję, że jestem pozbawioną uczuć lalką, która jest w stanie znieść każde upokorzenie.
    Wiesz, ja nie twierdzę, że mamy być oazą spokoju, gdy dziecko w złości zachowuje się w trudny sposób. Jestem fanką pokazywania własnych granic. Tylko że mam wrażenie, że to nie jest kwestia granic, tylko nieumiejętności poradzenia sobie z własnymi emocjami ( a więc niemożności dania dziecku wsparcia w jego trudnych emocjach) i braku dystansu do tego, co się dzieje.
    Dziecko wrzeszczy, że jestem głupia, a ja odbieram to osobiście i mnie boli. Jesli nie podobaja mi sie takie określenia, to mogę powiedzieć coś w stylu "jesteś teraz wściekła, bo nie pozwoliłam ci wziąć czekoladki. Wolałabym, żebyś mi powiedziała, że jesteś na mnie zła, a nie, że jestem głupia"
    a nie "Nie będę tolerowała takiego zachowania" - bo z tego nie płynie żadna informacja, jakie zachowanie będe tolerowała i jak ma dziecko pogodzić swoją ekspresję złości z moimi oczekiwaniami.

    Generalnie, może to sfingowany list, a może nie - mi się zrobiło smutno, że ktoś, kto potrzebował wsparcia, dostał po głowie. A tytuł jest wielce wymowny i też mnie w oczy kłuje.

  14. #34
    Moderator
    Sponsor Chustozlotu 2015
    Awatar Pati
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Szczecin
    Postów
    2 792
    Cytat Zamieszczone przez silver Zobacz posta

    są dzieci, które potrzebują zostawienia ich samych, bo obecność innej osoby podczas ataku szału tylko go potęguje.
    O… to o moich.
    Patrycja - mama Damiana 08.08.08, Hanny 04.12.09, Emilii 01.03.14
    Chcesz - znajdziesz sposób, nie chcesz - znajdziesz powód

  15. #35
    Zaangażowana Awatar JoShiMa
    Dołączył
    Sep 2015
    Postów
    334
    Cytat Zamieszczone przez pszczoła Zobacz posta
    Wiesz, ja nie twierdzę, że mamy być oazą spokoju, gdy dziecko w złości zachowuje się w trudny sposób. Jestem fanką pokazywania własnych granic. Tylko że mam wrażenie, że to nie jest kwestia granic, tylko nieumiejętności poradzenia sobie z własnymi emocjami ( a więc niemożności dania dziecku wsparcia w jego trudnych emocjach) i braku dystansu do tego, co się dzieje.
    Dziecko wrzeszczy, że jestem głupia, a ja odbieram to osobiście i mnie boli. Jesli nie podobaja mi sie takie określenia, to mogę powiedzieć coś w stylu "jesteś teraz wściekła, bo nie pozwoliłam ci wziąć czekoladki. Wolałabym, żebyś mi powiedziała, że jesteś na mnie zła, a nie, że jestem głupia"
    a nie "Nie będę tolerowała takiego zachowania" - bo z tego nie płynie żadna informacja, jakie zachowanie będe tolerowała i jak ma dziecko pogodzić swoją ekspresję złości z moimi oczekiwaniami.
    Ponieważ nie moge Cię reputnąć to odpowiem tylko

  16. #36
    Wpadła po uszy
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    okolice Wrocławia
    Postów
    2 670
    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    Tylko że to nie oznacza przecież, że można na to położyć lachę i oczekiwać od dziecka a od siebie nie.

    MASZ, chętnie bym cię reputnęła, ale nie mogę.
    Nikt nie mówi, a ja już naj mniej, że można dać sobie przyzwolenie na reakcje adekwatne bądź nie do sytuacji, a dziecku na to nie pozwolić.
    Boże broń.
    Zaznaczyłam, że odnoszę się do dzieci starszych, bardziej kumatych, które też mają swoje złe dni. Każdy czasem ma, każdy czasem przegina, ale nikt nie może oczekiwać od otoczenia AKCEPTACJI tego przeginania. Owszem, zrozumienie to jedno, tego nie wolno dziecku ograniczać, ale przy tym uważam, że należy pokazać w którym momencie jego zachowanie przestaje być akceptowalne, przestaje być do wytrzymania. Bo znosić z uśmiechem coraz to gorsze zachowania i udawać, że Cię to nie dotyka jest IMO złe.
    Przykład z wczoraj. Moje dzieci są barometrem moich uczuć, ja jestem tego świadoma, tylko one przechodzą to dużo intensywniej. Ze swoimi uczuciami nie walczę, czasem się nie da. Teraz jest mi źle, bardzo źle.
    Córka od rana dawała w kość, wyjątkowo. Wszystko jej nie pasowało, dosłownie o wszystko wszczynała awanturę, że brat źle się patrzy, że herbatę nie zrobiłam, że kasza zimna, za dużo miodu, nie ta łyżka... I tak przez godzinę, próbowałam być uśmiechnięta, odwracać uwagę, żartować, rano mało czasu, przede mną koszmarna, dwugodninna podróż w korkach... w pewnym momencie nie wytrzymałam, wydarłam się okropnie. Że nie mogę już wytrzymać, że jest mi przykro, bo ja się staram, a ona tylko dokłada, że okropne jest takie życie, kiedy człowiek robi wszystko co może dla dzieci, a one tylko dowalają swoje złe emocje...
    Wiem, po części to moja wina, że ona tak się zachowywała (moje skopane samopoczucie od dłuższego czasu), ale czy ja jej krzywdę zrobiłam, że w emocjach wykrzyczałam że najzwyczajniej boli mnie to zachowanie i że jest mi przykro...
    Wróciłam wieczorem, mąż przywitał mnie już na dworze... że nie może z nią wytrzymać, że prowokuje awanturę za awanturą, a on robi co może, żeby jej z drogi schodzić i do awantur nie doprowadzać. Poszedł na spacer ochłonąć. Po wejściu do domu przywitały mnie dzieci, jak zwykle milionem pretensji do całego świata. Powiedziałam, że na to się nie zgadzam, że chcę od nich tylko dobre uczucia, że mam dość tych złych, tego zrzucania na mnie wyłącznie złych emocji...
    Córka ryczy, bo musi odrobić lekcje, oczekuje (wręcz żąda), powiedziałam, że jest czas na odrabianie lekcji po szkole, teraz ja mam czas dla siebie, na kolację, nie będę całego czasu poświęcać jej i szkole. To źle? wyraziłam własne potrzeby.

    Po 15 minutach umyta córka przyszła do nas... zupełnie inna twarz, inna energia
    chciałam przeprosić... przytuliła się i poszła spać.
    Czy to naprawde źle, żeśmy zostawili ją ze swoimi emocjami, zamiast podporządkować cały dzień i wieczór na uspokojenie, zabawienie itp?
    Wcześniej M nie mógł jej "odrzucić" bo byli dziadkowie, i koncentrowali się na jej emocjach i zachowaniu strasznie. Po ich wyjściu w ciągu 20 minut dziecko przeszło metamorfozę.

  17. #37
    Zaangażowana Awatar JoShiMa
    Dołączył
    Sep 2015
    Postów
    334
    Cytat Zamieszczone przez gdzie-idziesz Zobacz posta
    Nikt nie mówi, a ja już naj mniej, że można dać sobie przyzwolenie na reakcje adekwatne bądź nie do sytuacji, a dziecku na to nie pozwolić.
    Boże broń.
    Ale sens zalinkowanego artykułu taki własnie jest.

    Cytat Zamieszczone przez gdzie-idziesz Zobacz posta
    Zaznaczyłam, że odnoszę się do dzieci starszych, bardziej kumatych, które też mają swoje złe dni. Każdy czasem ma, każdy czasem przegina, ale nikt nie może oczekiwać od otoczenia AKCEPTACJI tego przeginania. Owszem, zrozumienie to jedno, tego nie wolno dziecku ograniczać, ale przy tym uważam, że należy pokazać w którym momencie jego zachowanie przestaje być akceptowalne, przestaje być do wytrzymania. Bo znosić z uśmiechem coraz to gorsze zachowania i udawać, że Cię to nie dotyka jest IMO złe.
    Powiedz mi więc jak to widzisz w praktyce. Własnie w takiej sytuacji kiedy dziecko do tego stopnia nad sobą nie panuje, że przegina? BTW ja nic nie pisałam o znoszeniu z umiechem. Ja pisałam jedynie o dojrzałym panowaniu nad własnymi emocjami.


    Cytat Zamieszczone przez gdzie-idziesz Zobacz posta
    Wiem, po części to moja wina, że ona tak się zachowywała (moje skopane samopoczucie od dłuższego czasu), ale czy ja jej krzywdę zrobiłam, że w emocjach wykrzyczałam że najzwyczajniej boli mnie to zachowanie i że jest mi przykro...
    Myślę, że tak. Wylałaś na nią złość i frustrację za to, że ona wylewa na Ciebie złość i frustrację. To ma jakiś sens?

    Cytat Zamieszczone przez gdzie-idziesz Zobacz posta
    Powiedziałam, że na to się nie zgadzam, że chcę od nich tylko dobre uczucia, że mam dość tych złych, tego zrzucania na mnie wyłącznie złych emocji...
    Miłość warunkowa?

    Cytat Zamieszczone przez gdzie-idziesz Zobacz posta
    Po 15 minutach umyta córka przyszła do nas... zupełnie inna twarz, inna energia
    chciałam przeprosić... przytuliła się i poszła spać.
    Czy to naprawde źle, żeśmy zostawili ją ze swoimi emocjami, zamiast podporządkować cały dzień i wieczór na uspokojenie, zabawienie itp?
    Wcześniej M nie mógł jej "odrzucić" bo byli dziadkowie, i koncentrowali się na jej emocjach i zachowaniu strasznie. Po ich wyjściu w ciągu 20 minut dziecko przeszło metamorfozę.
    Pokazujesz dwa bieguny. Zostawienie dziecka samego z własnymi emocjami i stawanie na rzęsach i robienie z siebie błazna, żeby je uspokoić. A czy jesteś pewna, że ona sobie ze swoimi emocjami poradziła, czy może je stłumiła, żeby odzyskać Twoją przychylność? A jeśli było to to drugie, to czy aby na pewno o to Ci chodzi?

  18. #38
    Zaangażowana Awatar m.m.
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    ce
    Postów
    635
    Masz, pszczoło zgadzam się w całej rozciągłości. Imo autorka uważa, że atak dziecka jest wymierzony w rodzica. Mając 15-latka w domu w 100% znam znaczenie pojęcia "nie radzić sobie ze swoimi emocjami" i wiem, że o wiele lepiej jest jak potrafię zachować spokój podczas jego wybuchów. Z reguły nie potrzebuje nawet 2 minut aby się zreflektować.
    Rodzicielstwo nie Twoje ego ma budować. Nie o Ciebie tu chodzi.

  19. #39
    Wpadła po uszy
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    okolice Wrocławia
    Postów
    2 670
    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    Ale sens zalinkowanego artykułu taki własnie jest.
    Tylko, że sens zalinkowanego artykułu odnosi się do malutkich dzieci, ja cały czas powtarzam, że inaczej patrzymy na maluszka i inaczej reagujemy w jego przypadku, niż w przypadku dziecka starszego. Tak jak przy maluszku nie wolno wylewać swojej frustracji, tak starsze dziecko powinno odczuć i mieć szansę poznać, że rodzic też ma uczucia. Komunikat dla dziecka rzykro mi, często do niego nie dotrze, zwłaszcza jeśli będzie wpleciony w tzw kazanie. Komunikat "mam dość, jest mi przykro, już nie mogę wytrzymać" poparty rzeczywistym zachowaniem - owszem. I nie trzeba dziecku kazań, czy tłumaczeń.

    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    Powiedz mi więc jak to widzisz w praktyce. Własnie w takiej sytuacji kiedy dziecko do tego stopnia nad sobą nie panuje, że przegina? BTW ja nic nie pisałam o znoszeniu z umiechem. Ja pisałam jedynie o dojrzałym panowaniu nad własnymi emocjami.
    Dlaczego stale, w domu również należy panować nad swoimi emocjami. Dlaczego dzieciom dajemy prawo do dowolnego wyrażania swoich emocji, a sami musimy nad nimi panować w 100%.
    Mój dom jest miejscem gdzie wszyscy mają się czuć dobrze, ja również i kiedy coś mi nie pasuje mam prawo to zakomunikować. Także w łzach. Nie mówię, o każdorazowym komunikacie względem dziecka, gdy przegina - są różne sposoby na wyrażenie rodzicielkich potrzeb. Mówię o sytuacji, gdy wszystkie sposoby na uspokojenie sytuacji się wykończyły i my jako rodzice równiez jesteśmy wykończeni. Co jest złego w pokazaniu tego dziecku?

    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    Myślę, że tak. Wylałaś na nią złość i frustrację za to, że ona wylewa na Ciebie złość i frustrację. To ma jakiś sens?
    Nie, zaznaczyłam wyraźnie swoją granicę. Ona wylewała na mnie swoją złość i frustrację przez kilka godzin. Pokazałam jej, że moja wytrzymałość też jest ograniczona. Długo znosiłam jej pretensje - bezustanne i bezsensowne, z uśmiechem,próbując ją zagadać, zmienić temat, itp

    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    Miłość warunkowa?
    Pokazanie własnych granic, zaznaczenie własnych potrzeb. Nigdzie nie zostało powiedziane, że to warunek akceptacji i kochania. Nie wiem jak inne dzieci córka jest dzieckiem, które do domu przynosi wyłącznie złe emocje, nie opowiada pozytywnych zdarzeń. Tyko i wyłącznie negatywne.
    Cytat Zamieszczone przez JoShiMa Zobacz posta
    Pokazujesz dwa bieguny. Zostawienie dziecka samego z własnymi emocjami i stawanie na rzęsach i robienie z siebie błazna, żeby je uspokoić. A czy jesteś pewna, że ona sobie ze swoimi emocjami poradziła, czy może je stłumiła, żeby odzyskać Twoją przychylność? A jeśli było to to drugie, to czy aby na pewno o to Ci chodzi?
    Rzecz w tym, ze ona nie straciła mojej przychylności, ona to wie. Ja jej nie odrzuciłam, ja odrzuciłam jej zachowanie i aktualny sposób postrzegania świata. Poza wybuchem komunikowałam się z nią w normalny sposób, z normalną energią, bez złości itp. Oczywiście koncentrując się na normalnych, odpowiednich w tym momencie czynnościach.

  20. #40
    Pasjonatka Awatar Ananke
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Galway, Irlandia
    Postów
    1 995
    Ja mam mame, ktora nie lubila moich negatywnych emocji. Zreszta do dzisiaj nie lubi. Nie mowie jej o niczym zbyt osobistym, nie ide z problemami. Jak mi zle dzwonie do przyjaciolki lub ide do psychoterapeutki. Ona oczywiscie twierdzi, ze "moge do niej przyjsc ze wszystkim" i ze "zawsze mi pomoze". Hehehe. Taaa...
    A.02.2010 T.06.2012

Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •