Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 50

Wątek: rozpoznawanie potrzeb, czy sugerowanie potrzeb?

  1. #1
    Pasjonatka Awatar just
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    1 423

    rozpoznawanie potrzeb, czy sugerowanie potrzeb?

    Kłopot mam w tym całym NVC z określaniem potrzeb. Swoich, ale również dziecka. Staram się używać tej ścieżki, ale często po prostu nie wiem co jest grane i chyba zaczynam zmyślać. Przykład:

    Sytuacja na placu zabaw: dziewczynka chce wejść na plac, na którym bawi się Hanka z watahą znajomych dzieci. Hania podbiega do furtki, zastawia ją stopą i mówi: 'nie możesz wejść'. Obserwuję to, sytuacja dość szybko eskaluje, dziewczynka pcha furtkę, Hanka się złości, robi się szarpanina, reszta dzieci się przygląda. Decyduję się interweniować.
    Podchodzę i mówię:
    Hania, złościsz się?
    H: Tak.
    Ja: Widzę, że dziewczynka chce wejść.
    H: Nie może.
    Ja: dlaczego nie może?
    H: cisza
    (zbliżają się inni rodzice ze swoimi radami, niegrzecznie tak się złościć, otwieraj tę bramkę itp.)
    Ja: Nie chcesz się bawić z dziewczynką?
    H: Nie chcę, nie chcę się z nią bawić.
    (moje tłumaczenie o tym, że nie musi się z nią bawić, ale plac zabaw jest zbudowany dla każdego dziecka, które chce tu wejść)

    Dziewczynka weszła, Hanna pielęgnowała przekonanie, że nie chce się z nią bawić.
    Mam nieodparte wrażenie, że jej to wmówiłam, niepotrzebnie.

    Jak szukać potrzeb dziecka i nie wyskakiwać przed szereg ze swoimi pomysłami na sytuację? Zwłaszcza u małych dzieci? Zwłaszcza kiedy nie ma wystarczająco dużo przestrzeni na to, żeby pozwolić sytuacji na tyle się rozwinąć, żeby sama odkryła swoje oblicze?
    _______________
    Hanka 15.12.2011

  2. #2
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Może próbować być jak lustro? Odbijać tylko to, co zastane, i nie dopisywać nic ponadto?
    Spróbowałabym tak:
    - Nie chcesz wpuścić dziewczynki, a ona bardzo chce wejść na plac. Czy mogłabyś ją wpuścić?
    - Ona nie może wejść.
    - Nie chcesz jej pozwolić?
    - Nie, nie może.
    - Słyszę, że nie chcesz jej pozwolić tu wejść. Dziewczynka jest chyba zdziwiona tym, że nie może wejść na plac tak, jak inne dzieci. (tak myślę, że byłoby NVC, ja pewnie powiedziałabym: Na plac mogą wchodzić wszyscy, którzy chcą.) Czy mogłabyś otworzyć furtkę i wpuścić dziewczynkę?

  3. #3
    Pasjonatka Awatar just
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    1 423
    czyli w ogóle nie doszukiwać się potrzeby? nie strzelać domysłami, dlaczego walczy przy tej bramce?

    myślę teraz, że na placu chodziło jej o poczucie wspólnoty, żeby nikt nowy w tym gronie się nie pojawiał.
    _______________
    Hanka 15.12.2011

  4. #4
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Nie wiem. Działam bardzo intuicyjnie. Myślę, że nic złego w tym, że próbuje się odkryć potrzebę, ale się nie trafia. Jeśli nawet dziecko przyjmie naszą wersję, to przeciez na co dzien jest wspierane w nazywaniu emocji i potrzeb. Nauczy się je określać w swoim czasie.

  5. #5
    Wpadła po uszy Awatar jul
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Pruszków
    Postów
    2 469
    są sytuacje, kiedy widząc, że szybko nie osiągnę efektu, nie czekam aż dziecko np wpuści inne dziecko na publiczny plac zabaw - odsuwam swoje dziecko a potem z nim rozmawiam.
    Dziś synek średni musiał ustąpić swój fotelik samochodowy siostrze ciotecznej (tylko on z trójki dzieci, która z nami jechała, może jechać fotelikiem Malutka) - powinnam z nim była o tym porozmawiać wcześniej, ale zapomniałam/nie było czasu, więc niestety musiałam wyciągnąć go z auta gdzie szarpał siostrę siadającą na jego foteliku i wytłumaczyć co i jak, wtedy próbowałam ustalić czemu i dlaczego - bez rezultatu; na szybko wymyśliliśmy zabawę - liczenie jak długą mamy drogę i ile on czasu w tym foteliku spędzi, szczęśliwie to kupił. Niestety nie zawsze można poświęcić dziecku tyle czasu, ile by się chciało w danym momencie, czasem w grę wchodzi jeszcze bezpieczeństwo i inni ludzie i trzeba zadziałać sprawniej (podobnie jak Twoje dziecko bije/jest bite wpierw rozdzielasz, a potem ustalasz potrzeby).

    edit - jak zaczęłam pisasć to jeszcze nie było komentarzy, potem coś mnie odciągnęło...

    edit 2 po doczytaniu - może "było ci przyjemnie z tymi dziećmi, które już tu są/ chciałabyś, żeby było tak, jak do tej pory?" może by było fajniejsze - tzn co chcesz, co wolałabyś, żeby się nie zmieniło, a nie czego nie chcesz, pokazanie co było pozytywne, a nie co mogłoby uwierać - tak teraz mi przychodzi do głowy, muszę na to zwrócić uwagę, jak sama dzieciom coś tłumaczę
    Ostatnio edytowane przez jul ; 03-07-2014 o 19:30
    Jasiek - córka najpierwsza (I 2009) - syn średni (VIII 2010) - syn mniejszy (II 2013)

  6. #6
    Moderator Awatar Martulec
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    1 222
    czasami potrzeby nie trzeba określać wprost, można opisowo, czyli właśnie "nie chcesz żeby dziewczynka wchodziła, chcesz być tylko w gronie dzieci które są na placu". No bo jak zbyt małemu dziecku powiesz "czy chcesz mieć poczucie wspólnoty" to niekoniecznie zrozumie.
    Ale już pytanie "dlaczego" może być za trudne.
    No bo jak sama byś odpowiedziała gdybym zapytała "dlaczego masz potrzebę wspólnoty"
    Gluś, 09/2012

  7. #7
    Pasjonatka Awatar just
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    1 423
    żyłam w przeświadczeniu, że odnalezienie/nazwanie potrzeby jest kluczem do zmiany sytuacji
    patrzę na uczucia, uświadamiam sobie (jakoś) sedno sprawy i patrzę, czy są inne strategie, jeśli dana nie działa.

    wiem, że 'dlaczego' jest za trudne chociaż próbowałam dociec czemu tak szarpie, bo jednak staram się nie zakładać, że wiem.

    a ja mam potrzebę wspólnoty, bo potrzebuję wymiany, dopływu energii, konfrontacji, w której sama mogę lepiej zobaczyć, jaka jestem, taka potrzeba rozwoju chyba
    _______________
    Hanka 15.12.2011

  8. #8
    Zaciekawiona Awatar Kaliope
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    okolice Krakowa
    Postów
    131
    Cytat Zamieszczone przez just Zobacz posta
    Jak szukać potrzeb dziecka i nie wyskakiwać przed szereg ze swoimi pomysłami na sytuację? Zwłaszcza u małych dzieci? Zwłaszcza kiedy nie ma wystarczająco dużo przestrzeni na to, żeby pozwolić sytuacji na tyle się rozwinąć, żeby sama odkryła swoje oblicze?
    Czasami też miałam wrażenia, że w jakiś sposób narzucam moje spostrzeżenia, ale teraz przy czterolatku już nie. Kilka razy się zdarzyło, że nie trafiłam rozmawiając, a on mnie poprawiał i jakoś dochodziliśmy do sedna sprawy. Mam wrażenie, że pomoc w określaniu potrzeb i uczuć już przynosi efekty, Starszak coraz lepiej potrafi zwerbalizować emocje, które nim targają. Bardzo istotne jest też pokazywanie różnorodności uczuć - złość, smutek czy radość mają wiele odcieni i warto to nazywać.
    IV 2010 - Starszak, I 2014 - Dziewczęta

  9. #9
    Pasjonatka Awatar just
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    1 423
    dla mnie to jest podróż w nieznane, na lodówce wisi kartka z listą potrzeb, bo jestem tylko niewiele mniej początkująca niż moje dziecko. takwięc o.
    _______________
    Hanka 15.12.2011

  10. #10
    Pasjonatka
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Warszawa Wola
    Postów
    1 079
    W innych sytuacjach, ale też miewałam nieraz uczucie, że jak próbuję dociec, o co chodzi, to mogę coś zasugerować, co jeszcze pogorszy sprawę. I może nie tyle o potrzebach bym tu mówiła, co o emocjach, szczególnie w trakcie sytuacji, na świeżo. I doszłam do tego, że to błędne rozumowanie. Nie mam na to żadnych konkretnych argumentów. Po prostu widzę, że to pomaga, nie szkodzi (ile trafię). A jeśli nie trafię - to bez znaczenia, dziecko po prostu zaprzeczy.

  11. #11
    Moderator Awatar Martulec
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    1 222
    Cytat Zamieszczone przez just Zobacz posta
    żyłam w przeświadczeniu, że odnalezienie/nazwanie potrzeby jest kluczem do zmiany sytuacji
    patrzę na uczucia, uświadamiam sobie (jakoś) sedno sprawy i patrzę, czy są inne strategie, jeśli dana nie działa.

    wiem, że 'dlaczego' jest za trudne chociaż próbowałam dociec czemu tak szarpie, bo jednak staram się nie zakładać, że wiem.

    a ja mam potrzebę wspólnoty, bo potrzebuję wymiany, dopływu energii, konfrontacji, w której sama mogę lepiej zobaczyć, jaka jestem, taka potrzeba rozwoju chyba
    tak, nazwanie potrzeb jest ważne, ale kluczem w NVC jest kontakt z drugą osobą i dlatego warto język którego używamy dostosować do możliwości tej osoby
    a jak dalej pociągnę i zapytam dlaczego potrzebujesz wymiany, dopływu energii i konfrontacji?
    Też jest ważne że na poziomie potrzeb ludzie mają tak samo, i mają jednakowe potrzeby, dlatego ich rozpoznanie służy do nawiązania, podtrzymania kontaktu. I dlatego jest ważne określenie potrzeb, ale to środek do celu a nie sam cel.
    Gluś, 09/2012

  12. #12
    Zaangażowana Awatar eklerka
    Dołączył
    Sep 2014
    Postów
    383
    Cytat Zamieszczone przez just Zobacz posta
    żyłam w przeświadczeniu, że odnalezienie/nazwanie potrzeby jest kluczem do zmiany sytuacji
    ...
    Nie... Kluczem jest PAUZA. Mówisz jak najmniej i MILCZYSZ. To dziecko ma powiedzieć. Ty opisujesz co widzisz i robisz pauzę. Dalej w zależności od wypowiedzi dziecka. Jak dziecko się nie otworzy nazywasz dodatkowo uczucie. Dziecko zaprzeczy lub przytaknie i robisz pauzę, patrząc czy już mówi coś więcej. Być może uczucia nie zgadniesz od razu, ale robiąc pauzy i pokazując jak zależy Ci na zrozumieniu dziecka sprawiasz że ono samo sięga w głąb siebie. Ma szansę siebie zrozumieć. Nie zakładasz, że znasz potrzebę. Dużo bardziej prawdopodobnym jest że się mylisz. Twoja córeczka nie jest tobą i myśli inaczej.

  13. #13
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    398
    Bardzo ciekawe co piszecie, jeszcze sobie nad tym pomyśleć. Ale nasunęło mi się jeszcze pytanie - jak NVC podchodzi w tym momencie do drugiej dziewczynki - tu jakoś pominiętej - która jest W TAKIEJ SAMEJ SYTUACJI jak H. czyli może - w sensie ma prawo - wejść i się bawić i nie wymaga to niczyjej zgody z osób na placu zabaw, a stoi przed furtką i niejako musi czekać na pozwolenie innej, równej jej dziewczynki? Co więcej przebieg rozmowy jest taki, że dziewczynka aż do końca jest postawiona w sytuacji zależnej od woli H. Tu akurat H., zasadniczo chodzi mi o "niezgadzającą się".

    Mi tu bliski jest tekst Pszczoły.
    Ostatnio edytowane przez magda32 ; 11-11-2014 o 23:01

  14. #14
    Zaangażowana Awatar eklerka
    Dołączył
    Sep 2014
    Postów
    383
    Cytat Zamieszczone przez magda32 Zobacz posta
    Bardzo ciekawe co piszecie, jeszcze sobie nad tym pomyśleć. Ale nasunęło mi się jeszcze pytanie - jak NVC podchodzi w tym momencie do drugiej dziewczynki - tu jakoś pominiętej - która jest W TAKIEJ SAMEJ SYTUACJI jak H. czyli może - w sensie ma prawo - wejść i się bawić i nie wymaga to niczyjej zgody z osób na placu zabaw, a stoi przed furtką i niejako musi czekać na pozwolenie innej, równej jej dziewczynki? Co więcej przebieg rozmowy jest taki, że dziewczynka aż do końca jest postawiona w sytuacji zależnej od woli H. Tu akurat H., zasadniczo chodzi mi o "niezgadzającą się".

    Mi tu bliski jest tekst Pszczoły.
    W teorii byłabym w stanie "wpłynąć" na swoje dziecko tak aby to drugie wpuściło, czegoś się o sobie dowiedziało i jeszcze było zadowolone z obrotu sprawy. W praktyce pewnie bym dziewczynkę wpuściła, a potem zajęła się swoim dzieckiem, które byłoby bardzo niezadowolone z tego powodu. Wiem, że to źle.

  15. #15
    Pasjonatka Awatar just
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    1 423
    Cytat Zamieszczone przez eklerka Zobacz posta
    Wiem, że to źle.
    dlaczego źle?
    _______________
    Hanka 15.12.2011

  16. #16
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    398
    Też o to chciałam spytać

  17. #17
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 626
    Czy naprawdę to jest taka tragedia powiedzieć: "Wpuść dziewczynke, bo chce się pobawić, plac zabaw jest dla wszystkich"? Czy naprawdę uczenie dziecka pewnych zasad jest takim koszmarem wychowawczym?
    Cóż, ja mam tak "knąbrne" i wyrażające dobitnie swoje zdanie od chwili narodzin dziecko, że forma "zrób coś" nie wydaje mi się naruszeniem jej psychiki.
    Naprawdę jak Wasze dziecko ma lodowate stopy to mówicie mu: "Czy mógłbyś założyć skarpetki?". Przecież jak powiedzie "Załóż skarpetki" to jego reakcja może być identyczna, jak na pytanie. Chodzi raczej o to, aby wyjaśnić dlaczego i po co ma te skarpety założyć...
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  18. #18
    Pasjonatka Awatar just
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    1 423
    Zaczęłam szukać, gdzie napisałam, że to tragedia :-)

    Nie jest dla mnie, żadna.

    Szukam po prostu, rozmawiam z wami. Nie chcę być tylko dyrektywna, dyrektywny styl mam dobrze wyćwiczony.
    _______________
    Hanka 15.12.2011

  19. #19
    Pasjonatka Awatar Wollna-Julla
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Gdynia
    Postów
    1 377
    W takiej sytuacjim powiedzialabym po prostu: wpuśc dziewczynkę. Plac zabaw jest dla wszystkich dzieci.
    Ale rozumiem, że to tylko przykład.
    chłopaki 11.2010, 03.2014

  20. #20
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 626
    Just, mój opis "tragedii" chyba jakoś się wylał przy okazji ogólnych tendencji forumowych
    A stricte do sytuacji i tematu: ja myślę, że dzieciom ogromnie łatwo się sugeruje, ale na tym polega wychowanie. Małe dzieci niespecjalnie wiedzą przecież o co im samym chodzi. Zimno czy ciepło np. w kontekście ubierania się jest na początku bardzo abstrakcyjnym pojęcie. Mam wrażenie, że moja córka na początku je przyswoiła, a dopiero teraz się uczy co ono dokładnie oznacza, w kontekście jej osoby. Bawi się mówiąc: "zakładam skarpetki, żeby nie było zimno", ale czasem się pomyli "zakładam bluze, bo jest ciepło"
    Dlatego myślę, że nie da się w pełni uciec od sugerowania, ale tak jak ktoś tu napisał - przy starszych dzieciach okazuje się, że one potrafią już powiedzieć, że sugestia jest nietrafiona, ale jest dobra, bo pomaga im odnaleźć swój stan. Jednak rozmowy o uczuciach zostawiłabym po załatwieniu sytuacji. W tym wypadku: najpierw wpuścić dziecko na plac zabaw, a potem rozmawiać o emocjach.
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •