Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 40 z 50

Wątek: rozpoznawanie potrzeb, czy sugerowanie potrzeb?

  1. #21
    Zaangażowana Awatar czarna_zaba
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    390
    Rozpoznanie potrzeb najważniejsze? dla mnie o tyle ze pozwala mi zrozumieć stan emocjonalny mojego dziecka. Bo jeśli jej potrzeba było utrzymanie spójności grupy to mogła się pouczyć zagrożona. Ale w kontakcie slownym z dzieckiem ważniejsze wydaje mi się nazwanie tego co widzę i emocji. Np widzę ze bardzo nie chcesz wpuścić dziewczynki. Ale ona bardzo chce wejść.
    Powinnas ja wpuścić bo każde dziecko może się tu pobawić

  2. #22
    Ja w tym konkretnym przypadku widzę granice do pokazania, plac zabaw jest publiczny, moje dziecko nie ma prawa "stać na bramce"...
    syn 2010, blog sporadyczny, wiara w życie pozaforumowe niestabilna :P

  3. #23
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Cytat Zamieszczone przez Madisa Zobacz posta
    Ja w tym konkretnym przypadku widzę granice do pokazania, plac zabaw jest publiczny, moje dziecko nie ma prawa "stać na bramce"...
    to jest jedna strona medalu. Myślę, że zatrzymanie się na tym stwarza ryzyko, że wazniejsze jest to, co chcą i czego potrzebują inni, niż samo dziecko.

    Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi mi o to, że jak nasz słodki aniołeczek czegoś potrzebuje, to niech sie świat wypcha ze swoimi potrzebami.
    A jednak myślę, że zazwyczaj da sie tak pokazac granicę, aby i dziecko czuło się zauważone. I dla dobra sprawy pewnie nie ma większego znaczenia, czy przy tej bramce powiem jedno zdanie (wpuść dziewczynkę), czy trzy (wchodząc w dialog z dzieckiem i próbując dowiedzieć się, co jest przyczyną) - a dla samego dziecka ma to duże znaczenie.
    Wiele razy doświadczyłam, że wystarczy pochylić się nad potrzebą, aby dziecko samo zauważyło potrzeby drugiego. Aby sprawa się rozwiązała.

    I strasznie mi pomaga przyjęcie nieco innej perspektywy. Traktowanie dziecka tak, jakby było kimś dorosłym, na czyim uznaniu mi zależy :P
    Wtedy jakoś łatwiej mi szukac dialogu, zamiast pokazywać palcem, co nalezy robić. (tak, porównanie nieidealne, bo dziecko to nie dorosły itp. - ale w tej warstwie komunikacyjnej moim zdaniem trafne).

  4. #24
    Zaangażowana Awatar eklerka
    Dołączył
    Sep 2014
    Postów
    383
    Najbliżej mi do podejścia do dzieci i powiedzenia:
    - To jest "publiczny plac zabaw". To znaczy że każdy może wejść i się tutaj bawić. Proszę się dogadać.
    i bym się wycofała, wierząc, że dzieci to załatwią odpowiednio. Tego nie wzięłam z NVC i chyba bliżej do "jak mówić, żeby dzieci słuchały". Tylko że mam na myśli przedszkolaki, a nie żłobkowiczów.

  5. #25
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    398
    Hmm eklerko ok, ale moim zdaniem w sytuacji, gdy są w środku i muszą uzgodnić korzystanie z urządzeń, czas, kolejność, cokolwiek. W sytuacji z bramką dziewczynka czekająca moim zdaniem nie ma powodów musieć się dogadywać, bo tu nie ma pola do negocjacji - ma prawo wejść bez proszenia o zgodę tej drugiej i bez negocjowania.

  6. #26
    Pasjonatka
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Wrocław
    Postów
    1 085
    Cytat Zamieszczone przez magda32 Zobacz posta
    Hmm eklerko ok, ale moim zdaniem w sytuacji, gdy są w środku i muszą uzgodnić korzystanie z urządzeń, czas, kolejność, cokolwiek. W sytuacji z bramką dziewczynka czekająca moim zdaniem nie ma powodów musieć się dogadywać, bo tu nie ma pola do negocjacji - ma prawo wejść bez proszenia o zgodę tej drugiej i bez negocjowania.
    O właśnie. Ja bym się wkurzyła gdyby to moje dziecko nie mogło wejść na plac zabaw, a mama zamiast stanowczo zareagować, a potem rozmawiać, próbuje nakłonić córkę do zmiany zdania. Mój syn jest bardzo wrażliwy i już trzy razy by się poryczał
    M. 2011

  7. #27
    Pasjonatka Awatar Wollna-Julla
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Gdynia
    Postów
    1 377
    Mój syn też by się poplakal i odszedł. I już bym go na płac zabaw tego dnia nie zaciągnęła.

    magda32 :thumbup:
    Ostatnio edytowane przez Wollna-Julla ; 12-11-2014 o 23:36
    chłopaki 11.2010, 03.2014

  8. #28
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 598
    Troche mnie przeraża opcja "muszę dostrzec potrzebę dziecka,zwerbalizowac ja,3 razy potwierdzić i poczekać aż samo dostrzeże potrzeby innych".Znaczy-to drugie dziecko po drugiej stronie bramki ma przez ten wykazać sie dojrzaloscia,którego od swojego dziecka nie wymagamy,poczekać aż nasze dziecko zrozumie i zmieni zdanie?Gdybym była rodzicem po drugiej stronkę bramki,poprosiłbym o ustąpienie dziecka trzymającej bramkę bo chcemy wejść.Tez bym musiała w wchodzić w potrzeby dziecka trzymajacego bramkę czy moge uznać potrzeby mojego i mu pomoc w ich wyegzekwowania?

    Sa rzeczy i sprawy negocjowalne.Czas chustania sie na najfajniejszej hustawce,kolejność wchodzenia na zjeżdżalnie,kto ma pierwszy kryć w chowanego.To nie kwestia zasad a relacji.Wejscie na publiczny plac zabaw to kwestia zasad,nie relacji-oczekiwanie,ze inni dostosują sie do naszych egocentrycznych wymagań jest IMO szkodliwe.Wiec w takiej sytuacji powiedziałabym "to jest plac zabaw dla wszystkich,wpuść dziewczynkę" i dopiero na boku bym rozmawiała o tym dlaczego był opór,jak sie dziecko czuje,jak sie czuła dziewczynka i jak inaczej można odpowiedzieć na potrzebę dziecka.
    Ostatnio edytowane przez Hester ; 13-11-2014 o 15:44

  9. #29
    ŁOBUZ
    Awatar silver
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    6 610
    podziwiam was.
    nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego miałabym pozwolić, żeby moje dziecko zachowywało się jak cham. nawet w imię Idei.
    plac zabaw jest dla wszystkich, ma się usunąć z bramki, a potem możemy o tym porozmawiać.
    Ostatnio edytowane przez silver ; 13-11-2014 o 07:56

  10. #30
    Napisałam co dla mnie w tej sytuacji jest najważniejsze, tym bym się zajęła w pierwszej kolejności.

    Ale ta potrzeba, uczucie... też macie tak, że gdy dostrzegacie i nazywacie u dziecka coś w waszym poczuciu niewłaściwego (mocno aspołecznego lub bardzo niekorzystnego dla dziecka) to jest trudniej z zaakceptowaniem, że to jest i po nazwaniu i zrozumieniu nie mija? Mam, widzę u siebie, tu mi trochę przebija, ale może tylko z potrzeby wspólnoty i projekcji
    syn 2010, blog sporadyczny, wiara w życie pozaforumowe niestabilna :P

  11. #31
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Cytat Zamieszczone przez silver Zobacz posta
    podziwiam was.
    nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego miałabym pozwolić, żeby moje dziecko zachowywało się jak cham. nawet w imię Idei.
    plac zabaw jest dla wszystkich, ma się usunąć z bramki, a potem możemy o tym porozmawiać.

    rozumiem, że obawiasz się, że takim postępowaniem sprawiłabyś, że Twoje dziecko zaczęłoby zachowywac się nieuprzejmie wobec innych?


    Nie lubię oszołomstwa i generalnie staram się znaleźć równowagę między szanowaniem reguł, potrzeb dzieci i innych ludzi.

    Mam wrażenie, że nigdzie tutaj nie padło słowo nt. tego, że inni mają dostosowywać się do naszych egocentrycznych wymagań. Raczej chodziło o nie przeginanie w żadną ze stron.

    Gdybym widziała, że dziecko po drugiej stronie nie wytrzymuje mojej dyskusji z moim dzieckiem, nie dyskutowałabym. To rozkładanie na atomy życiowych sytuacji na forum jest niedoskonałe, bo w zyciu - wiadomo - wiele rzeczy dzieje sie naraz, wiele okoliczności składa sie na daną chwilę.

  12. #32
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 598
    Cytat Zamieszczone przez pszczoła Zobacz posta
    rozumiem, że obawiasz się, że takim postępowaniem sprawiłabyś, że Twoje dziecko zaczęłoby zachowywac się nieuprzejmie wobec innych?


    Nie lubię oszołomstwa i generalnie staram się znaleźć równowagę między szanowaniem reguł, potrzeb dzieci i innych ludzi.

    Mam wrażenie, że nigdzie tutaj nie padło słowo nt. tego, że inni mają dostosowywać się do naszych egocentrycznych wymagań. Raczej chodziło o nie przeginanie w żadną ze stron.

    Gdybym widziała, że dziecko po drugiej stronie nie wytrzymuje mojej dyskusji z moim dzieckiem, nie dyskutowałabym. To rozkładanie na atomy życiowych sytuacji na forum jest niedoskonałe, bo w zyciu - wiadomo - wiele rzeczy dzieje sie naraz, wiele okoliczności składa sie na daną chwilę.
    Ja nie silver, ale wyraziłam zdanie podobne, więc odpowiem.

    Nie, nie obawiam się, że moje dziecko będzie dla innych nieuprzejme - czasem powinno być. Obawiam się, że będę życ w społeczeństwie nastawionym wyłącznie na "ja", na słuchanie tylko siebie, SWOJEGO głosu, SWOICH potrzeb, SWOICH oczekiwań, ze SWOJEJ perspektywy. Egocentryzm prowadzi do największych tragedii - od samotności, po wojny. Przeraża mnie bycie żyrafą dla swojego potomstwa, a przy okazji szakalem dla wszystkich innych. Nie chodzi wyłącznie o ten wątek - raczej, jak u ity, przelewa mi sie po tym forum i czytaniu, jak bardzo rodzice potrafią skupiać się i stawiać jako pępek świata jednego człowieka. Zawsze jest tak, że nasze potrzeby spotykają się z innymi potrzebami, z nimi się zderzają, wchodzimy w konflikt potrzeb. Uważam za krzywdę wmawianie dziecku, że zawsze ma prawo do realizacji swoich potrzeb i że zawsze te potrzeby są adekwatne - nie, potrzeba przytrzymywania bramki by inne dzieci nie wchodziły na plac zabaw nie jest potrzebą godną realizowania, tylko pozbywania się jej, tudzież szukania z czego ona wynika i zaspokajania gdzie indziej. JEsli jest potrzeba wspólnoty - zaprośmy dzieci z placu zabaw do domu, albo zaprośmy tam inne dzieci i niech maluchy nie wpuszczają do bawialni dorosłych w ramah budowania wspólnoty. Jeśli jest potrzeba przewodzenia, to niech się znajdzie grupa, której maluch może za jej pozwoleniem przewodzić (np. zabawa w królowanie). Jeśli jest potrzeba decydowania, dajmy dziecku więcej możliwości do decydowania. Ale w sytuacji opisanej przez autorkę potrzeba dziecka (trzymanie bramki) była realizowana kosztem innego dziecka, które chciało na ten plac zabaw wejść. I cóż, pszczoło, chodziło nie o Twoje dziecko, więc to nie Ty powinnać decydować, kiedy dla tego dziecka została przekroczona granica i nie powinno się reagować jeśli już się ją przekroczy (czyli kiedy? jak dziecko zacznie płakać i rodzic będzie musiał je uspokajać), ale zanim ona zostanie przekroczona. Obce dziecko wyraziło potrzebę wejśc na plac zabaw schwytaniem za furtkę wejściową, to powinno wystarczyć by tę potrzebę uszanować i tyle. Serio, chciałybyście przy każdej pierdole życia codziennego wchodzić w negocjacje, analizy, rozmowy, dywagacje? Po to są reguł i normy, by tego nie robić, by WSPÓLżycie było wygodniejsze i prostsze.

  13. #33
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    563
    Silver, Hester, piszę z tapatalka, ale jak siądę do komputera, to reputki będą.
    Kubik 2011, Franciś 2013, Tomcio 2015.

  14. #34
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    Obawiam się, że będę życ w społeczeństwie nastawionym wyłącznie na "ja", na słuchanie tylko siebie, SWOJEGO głosu, SWOICH potrzeb, SWOICH oczekiwań, ze SWOJEJ perspektywy.
    ja to widzę inaczej - nie jako słuchanie TYLKO siebie, ale po prostu słuchanie siebie. Powtórzę -nie chodzi o popadanie ze skrajności w skrajność. Od słuchania wyłacznie innych do słuchania wyłacznie siebie. Nie.
    A jednak ja osobiście byłam uczona słuchania innych i oglądania sie wyłacznie na nich - dla mnie skupianie sie na swoich potrzebach i skupianie sie na potrzebach dzieci jest czymś, czego się uczę, a dogadzanie innym czymś, co mam jako odruch. Szukam równowagi.

    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta

    Przeraża mnie bycie żyrafą dla swojego potomstwa, a przy okazji szakalem dla wszystkich innych. Nie chodzi wyłącznie o ten wątek - raczej, jak u ity, przelewa mi sie po tym forum i czytaniu, jak bardzo rodzice potrafią skupiać się i stawiać jako pępek świata jednego człowieka.
    trudno się nie zgodzić, też to widzę, choć chyba na forum mniej, niż w innych czeluściach internetu. Cały czas jednak nie wiem, gdzie w tym wątku takie dążenia się pojawiły?



    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    Zawsze jest tak, że nasze potrzeby spotykają się z innymi potrzebami, z nimi się zderzają, wchodzimy w konflikt potrzeb. Uważam za krzywdę wmawianie dziecku, że zawsze ma prawo do realizacji swoich potrzeb i że zawsze te potrzeby są adekwatne - nie, potrzeba przytrzymywania bramki by inne dzieci nie wchodziły na plac zabaw nie jest potrzebą godną realizowania, tylko pozbywania się jej, tudzież szukania z czego ona wynika i zaspokajania gdzie indziej.


    no i chyba ta dyskusja w tym kierunku szła, prawda?
    Poza tym, usciślając, nie ma czegos takiego jak potrzeba przytrzymania bramki To przytrzymanie wynikło z jakiejś potrzeby. I odnalezienie jej bywa szybkie i pomaga załatwić sprawę w sposób zadowalający OBIE strony.


    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    Ale w sytuacji opisanej przez autorkę potrzeba dziecka (trzymanie bramki) była realizowana kosztem innego dziecka, które chciało na ten plac zabaw wejść.

    Ale się chyba zagalopowałyśmy - nic nie było kosztem niczyim, autorka zareagowała, a zastanawiała się jedynie, czy nie narzuciła dziecku swojego zdania. Powtórzę - nie widziałam ani momentu, w którym ta biedna dziewczynka zostałaby pokrzywdzona - skupiałyśmy sie na tym, jak można było interweniowac jak najkorzystniej.

    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    Serio, chciałybyście przy każdej pierdole życia codziennego wchodzić w negocjacje, analizy, rozmowy, dywagacje? Po to są reguł i normy, by tego nie robić, by WSPÓLżycie było wygodniejsze i prostsze.
    Hester, dla nas to pierdoła. Weź ją po prostu wpuść i już, o co tyle hałasu. A dla dzieci bywają to sprawy życia i śmierci nieomal.
    I dla mnie bywa wygodniejsze i prostsze zamienienie dwóch-trzech zdań z dzieckiem, które to zdania pomogą mu otworzyć się na druga osobę i dostrzec jej motywy/potrzeby, niż awanturować się z wściekłą trzylatka na ten przykład.
    Nie dyskutuję przy każdej pierdole. Dyskutuję, gdy widzę, że jest potrzeba.

    Bywam świadkiem sytuacji, gdy moje dziecko chce np. wejść na zjeżdżalnię, a inne mu nie pozwala. I podchodzi do niego mama/tata/babcia i zaczyna tłumaczyc. Korona mi z głowy nie spada, że ten rodzic dyskutuje, a ja czekam. A w zasadzie mojemu dziecku nie spada, że ono czeka.

    Naprawdę, chyba stwarzamy sztuczny problem

  15. #35
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 598
    W opisie doszło do szarpaniny między dziećmi. Oceniłam mniej wiecej czas trwania rozmów, jakie zostały zaproponowane na początku wątku - od pierwszych prób wejscia na plac zabaw do wejścia mija kilka minut (mniej więcej 3-5). Wasze dzieci by tyle czasu spokojnie czekały, a wy byście były zachwycone rozgrywaniem sytuacji przez odzica? Nie ma też z waszej strony info, co zrobić, jak na pytanie do dziecka "czy mozesz wpuscić dziewczynkę?" ono odpowiada "nie". To jest dla mnie teoretyzowanie bez odniesienia do realiów i bez perspektywy na inne osoby. Nie mówię, że mamy nasze dziecko odszarpać od tej furtki - mówię, by nie pominąć jednak w całej tej NVC metodzie innych ludzi. Może warto by było się odezwać też do dziecka, które chce wejść, zamiast mówić o nim jak o przedmiocie poza układem? Może warto budować to magiczne poczucie własnej wartości dziecka w innych sytuacjach, i nie kosztem innych dzieci? Może warto nie pomijać przy wychowywaniu tego, że jak coś jest publiczne, to znaczy że dla wszystkich i tak, jak nie mam prawa usuwać z tej przestrzeni kogoś, kto mi się nie podoba przez wygląd, rasę, płeć, wiek itp., tak nie mam prawa przez swoje widzimisię? Nie muszę wnikac w potrzeby dziecka zawsze i w dokładnie tej sekundzie, w której się pojawiają - mogę z nim porozmawiać o nich metr dalej, 5 sekund później, ale jednak dając wyraźny sygnał, że to jest poza normami i nie ma na to akceptacji.

  16. #36
    ŁOBUZ
    Awatar silver
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    6 610
    pszczoło, przepraszam, ale nie potrafię odpowiadać na pytania zadane zgodnie z zasadami NVC

    w tym wątku pojawiło się właśnie to, co mnie odrzuca od NVC -dzięki Stein przede wszystkim, gdyż to ona właśnie na warsztatach próbowała nam wmówić, że trzeba myśleć głównie o sobie i własnych potrzebach, odrzucając istnienie ludzi wokół nas, grupy społecznej (A. Stein twierdzi, ze grupa rówieśnicza nie ma żadnego wpływu na dziecko- dla mnie to ja dyskwalifikuje jako fachowca, bo jest to bzdura totalna).
    nie żyjemy w próżni i zawsze musimy brać pod uwagę to i tych, co wokół nas.

  17. #37
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    W opisie doszło do szarpaniny między dziećmi. Oceniłam mniej wiecej czas trwania rozmów, jakie zostały zaproponowane na początku wątku - od pierwszych prób wejscia na plac zabaw do wejścia mija kilka minut (mniej więcej 3-5). Wasze dzieci by tyle czasu spokojnie czekały, a wy byście były zachwycone rozgrywaniem sytuacji przez rodzica?
    przepraszam wobec tego, czytałam zbyt niedokładnie i wyrywkowo. Nie podliczałam czasu Nie, moje dziecko nie wytrzymałoby tyle, ani ja.

    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    Nie ma też z waszej strony info, co zrobić, jak na pytanie do dziecka "czy mozesz wpuscić dziewczynkę?" ono odpowiada "nie". To jest dla mnie teoretyzowanie bez odniesienia do realiów i bez perspektywy na inne osoby.
    "Dziewczynka chciałaby tu wejść, więc ją teraz wpuścimy" I pewnie otworzyłabym furtkę odsuwając delikatnie swoje dziecko. I porozmawiałabym o tym, o co chodziło, później. Pewnie tak bym zrobiła.


    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    Może warto by było się odezwać też do dziecka, które chce wejść, zamiast mówić o nim jak o przedmiocie poza układem?
    słuszna uwaga, warto.


    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    Może warto budować to magiczne poczucie własnej wartości dziecka w innych sytuacjach, i nie kosztem innych dzieci? Może warto nie pomijać przy wychowywaniu tego, że jak coś jest publiczne, to znaczy że dla wszystkich i tak, jak nie mam prawa usuwać z tej przestrzeni kogoś, kto mi się nie podoba przez wygląd, rasę, płeć, wiek itp., tak nie mam prawa przez swoje widzimisię?

    mam wrażenie, ze Cię porusza ten temat dość mocno Cały czas uważam, że przez to jedynie, że porozmawiam z dzieckiem, nie daję mu sygnału, że jest pępkiem świata i nie musi liczyć się z innymi.

    Cytat Zamieszczone przez Hester Zobacz posta
    Nie muszę wnikac w potrzeby dziecka zawsze i w dokładnie tej sekundzie, w której się pojawiają - mogę z nim porozmawiać o nich metr dalej, 5 sekund później, ale jednak dając wyraźny sygnał, że to jest poza normami i nie ma na to akceptacji.
    tak, zgoda, to też sie wydaje ok.


    Sil, powtórzę zatem - ja nie widzę pomijania innych przez sam fakt skupiania sie na dziecku. Chodzi o wypośrodkowanie.

  18. #38
    Pasjonatka Awatar Ronja
    Dołączył
    Jul 2014
    Postów
    1 423
    Brać pod uwagę potrzeby osób wokół nas - jak najbardziej. Ale IMO bardzo powszechne jest zakładanie z góry, że inni będą mieć jakieś określone potrzeby i dostosowywanie się do tego wbrew sobie - to mi się nie podoba. Edit: to do postu Sil
    Ostatnio edytowane przez Ronja ; 13-11-2014 o 13:21

  19. #39
    Pasjonatka Awatar cathleen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    1 380
    Dyskusja skupiła się na tym, czy drugie dziecko powinno być wpuszczone od razu czy jednak dyskutować z dzieckiem, a autorka wątku pytała o :
    Cytat Zamieszczone przez just Zobacz posta

    Jak szukać potrzeb dziecka i nie wyskakiwać przed szereg ze swoimi pomysłami na sytuację? Zwłaszcza u małych dzieci? Zwłaszcza kiedy nie ma wystarczająco dużo przestrzeni na to, żeby pozwolić sytuacji na tyle się rozwinąć, żeby sama odkryła swoje oblicze?
    Co zrobić gdy sytuacja nie daje nam możliwości na dłuższą rozmowę z dzieckiem (akurat tutaj inna dziewczynka chciała wejść na plac zabaw)? Rozwiązujecie sytuacje konfliktową za dziecko (tutaj: wpuszczacie drugie dziecko), a potem dyskutujecie i rozmowa wygląda tak:
    Cytat Zamieszczone przez just Zobacz posta

    Hania, złościsz się?
    H: Tak.
    Ja: Widzę, że dziewczynka chce wejść.
    H: Nie może.
    Ja: dlaczego nie może?
    H: cisza

    Ja: Nie chcesz się bawić z dziewczynką?
    H: Nie chcę, nie chcę się z nią bawić.
    (moje tłumaczenie o tym, że nie musi się z nią bawić, ale plac zabaw jest zbudowany dla każdego dziecka, które chce tu wejść)

    Dziewczynka weszła, Hanna pielęgnowała przekonanie, że nie chce się z nią bawić.
    Mam nieodparte wrażenie, że jej to wmówiłam, niepotrzebnie.
    Jak dotrzeć do potrzeb dziecka nie sugerując swoich przekonań/pomysłów? Rozmowa "lustrzana" wydaje mi się bardzo sztuczna...

  20. #40
    ŁOBUZ
    Awatar silver
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    6 610
    Cytat Zamieszczone przez Ronja Zobacz posta
    Brać pod uwagę potrzeby osób wokół nas - jak najbardziej. Ale IMO bardzo powszechne jest zakładanie z góry, że inni będą mieć jakieś określone potrzeby i dostosowywanie się do tego wbrew sobie - to mi się nie podoba. Edit: to do postu Sil
    czyli jesli obca dziewczynka ma potrzebę wejścia na plac zabaw
    a ja się nie chcę dostosować, bo to wbrew mnie to...? mam jej nie wpuszczać, tak?

    genialne!

Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •