Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 123
Pokaż wyniki od 41 do 46 z 46

Wątek: Nauka zasypiania?

  1. #41
    Zamotana na amen Awatar Mayka1981
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Krapkowice
    Postów
    5 564
    Ja póki karmiłam to usypiałam przy piersi, tak mi było najłatwiej.
    Starszy się zbuntował przed rokiem, przy środkowej to ja się zbuntowałam w okolicy 2 lat (tata brał na wieczorny spacer w wózku i tak zasypiała póki przestała się dopominać piersi na mój widok), teraz zobaczymy jak będzie.

    Jezeli tobie to nie przeszkadza a wręcz jest wam z tym wygodnie - to nic bym nie robiła.
    I w sumie nie wiem co ludziskom do tego jak usypiasz. Idziesz do pokoju, zamykasz drzwi a czy czytasz, głaszczesz czy nucisz kołysanki to jest twoja sprawa. I nie, nie robisz dziecku krzywdy. Tzn możesz proponować inne rozwiązania typu właśnie wyżej wymienione ale serio - ona cie nie widzi cały dzień i jest najzwyczajniej w świecie stęskniona i potrzebuje twojej bliskości.
    A. 27.01.2009 B. 22.09.2010 M. 14.07.2015
    Akredytowana Doradczyni po kursie Akademii Noszenia Dzieci chustomama.pl

  2. #42
    Pasjonatka Awatar cathleen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    1 387
    Młoda zasypiała przy piersi, do tego stopnia, że w wieku 2 lat i 10 m-cy, gdy musiałam wyjść i wróciłam ok. 1 w nocy, to nie spała (mimo, że była baardzo śpiąca), bo nie było piersi. Tata nie zdołał jej położyć, u mnie po 2 min. spała.
    Teraz, 5 miesiący potem, zasypia na łózku, a ja siedzę obok niej. Bez problemów. Odstawiłam, gdy byłam już zmęczona 30-60 min usypianiem z piersią wieczorem, szczególnie, że ja też często zasypiałam z nią i gdy wstawałam o 24 to zaraz musiałam się kłaść spać, żeby do pracy zdążyć. Po odstawieniu najpierw usypiałam na rękach, potem już w łózku, okres przejściowy był najgorszy, ale u nas jedynym sposobem było odstawienie od piersi w ogóle.
    Ja bym na Twoim miejscu zrobiła to, co serce mówi - mnie było wygodnie przy piersi, cieszyłam się z tej bliskości. Odstawiłam Młodą w wieku 2 lat i 11 mcy, bo poczułam, że już czas. Nie dlatego, że ktoś mi kazał, czy że bałam się, że się przyzwyczai. Twoje dziecko nauczy się spać samo, pytanie czy teraz jest na to moment, czy zależy Ci na tym TERAZ, czy chcesz jeszcze poczekać.

  3. #43
    Początkująca
    Dołączył
    Oct 2014
    Postów
    19
    Najczęściej jednak pije, nie tylko pociumka. Właśnie mam wrażenie, że ona tego potrzebuje wielowymiarowo.

    W dzień się dało spokojnie zastąpić - choć jak ma kryzys (czy to emocjonalny, czy zmęczenie, głód, pragnienie), to się cyca domaga i jeśli mogę, to daję (i jeśli to ma sens - tzn. np. nie mam przygotowanej zupy właśnie, bo wtedy oczywiście zupę przed nos stawiam co najmniej jako pierwszą próbę), ale jeśli np. jesteśmy poza domem, to perswaduję i daję na przetrzymanie bułę/wodę/przytulam/noszę.

    A na wieczór albo dzienne spanie... no, nie ma innej opcji* na zaśnięcie z uśmiechem. Jeśli jest nakarmiona, napita pod korek, to szybko zasypia, jeśli nie, to dłużej ciągnie (już przez sen) - ale praktycznie zawsze jest pobudka ok. 22-23 i wtedy wyciąga całego cyca albo i oba (więc jeszcze je). Później ok. 5-6 jeszcze też karmienie i dosypia, budzi się ok. 7-7:30. Najchętniej by cycała do 9 ale najczęściej dość szybko udaje mi się ją namówić na wstanie i śniadanie "po ludzku" :P
    Myślę, że to jeszcze jest jej potrzebne. A mi, no mi też ja to bardzo lubię i nie przeszkadza mi absolutnie. Żadnych problemów typu poranione brodawki - no raz mnie udziabała, jak już zasnęła, a zęby rosły i przez sen zacisnęła szczenę. Później się bardzo pilnowała i jeszcze przez sen mamrotała "nie gjizie, nie gjizie"

    Wydaje mi się, że dorasta i że z czasem bedzie łatwiej... ale to tylko moje przeczucia, nie wiem tego. Do tej pory się sprawdzały te moje przeczucia (w innych dziedzinach)... jeśli faktycznie z czasem się jeszcze naturalnie uda przesunąć nacisk na inne formy bliskości, to nie mam problemu absolutnie, żeby to było np. za rok.

    Co do rytuałów, to ja jestem taki człowiek chaosu, że nie sądzę, zebym jakieś złożone stosowała z powodzeniem. Ze swojego dzieciństwa pamiętam czytanie i próbuję jej to wprowadzać, ale póki co wydaje mi się, że za wcześnie. Lubi czytanie, ale jej to nie wycisza. Aktywizuje się, powtarza fragmenty, chce oglądać obrazki. Może jej będę czytać opracowania ekonomiczne?
    Kąpiel też nie wycisza - dopiero ostatnio przestała pobudzać Noworodka kąpałam rano, bo wieczorna kąpiel to były gwarantowane problemy z uśnięciem. A rano - radośnie i z uśmiechem. Co dzieć, co rodzic, to historia, nie ma chyba jednej recepty.

    Pocieszają mnie te mieszane głosy - bo chyba generalnie ku przepaści nie dążymy A swoją drogą jakaś wizja mi się kreuje: spróbujemy wybudować inne zachowania bliskościowe i bez spiny przenosić na nie ciężar.

    Dziękuję Wam bardzo!!

    * Nie przepadam już za usypianiem na spacerach, odkąd noszę ją na plecach, bo wisi wtedy ze skłonnością do odginania głowy do tyłu - nic z tym nie mogę zrobić (nosząc z przodu podtrzymywałam/podpierałam chustą główkę) i strasznie mnie to wkurza :-S w efekcie chodzę jak stuletnia babcia z wiązką chrustu na plecach, a to już żadna frajda; może na to macie jakieś pomysły?? albo jakiś temat w tym zakresie? bo szkoda mi tego spania na nogach w lesie.

  4. #44
    Zamotana na amen Awatar Mayka1981
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Krapkowice
    Postów
    5 564
    Cytat Zamieszczone przez ewcia Zobacz posta
    * Nie przepadam już za usypianiem na spacerach, odkąd noszę ją na plecach, bo wisi wtedy ze skłonnością do odginania głowy do tyłu - nic z tym nie mogę zrobić (nosząc z przodu podtrzymywałam/podpierałam chustą główkę) i strasznie mnie to wkurza :-S w efekcie chodzę jak stuletnia babcia z wiązką chrustu na plecach, a to już żadna frajda; może na to macie jakieś pomysły?? albo jakiś temat w tym zakresie? bo szkoda mi tego spania na nogach w lesie.
    A co wiążesz? Plecak prosty?

    Jak tak to spr obuj zawiązać wyżej, żeby się jej głowa układała na twoim karku.
    Albo spróbuj innego plecaka - może starego dobrego z krzyżem? Pamiętam jak niektóre dziewczyny wiązały z jednym pasem trzymającym tył główki.
    No albo jakie nosidło. Z kapturkiem

    Też do spania wolę przód, o ile potem nie łazisz dwie godzin tylko masz opcję żeby usiąść albo ją odłożyć - możesz sobie ją na przodzie zostawić. Na długie noszenie trochę szkoda kręgosłupa, no ale cóż, kwestia priorytetów...

    Ps.Przepraszam za brak igreka, się wziął i wcisnął i nie działa... edit - poprawiłam
    Ostatnio edytowane przez Mayka1981 ; 29-06-2016 o 15:38
    A. 27.01.2009 B. 22.09.2010 M. 14.07.2015
    Akredytowana Doradczyni po kursie Akademii Noszenia Dzieci chustomama.pl

  5. #45
    Pasjonatka Awatar Ronja
    Dołączył
    Jul 2014
    Postów
    1 424
    Ja też polecam nosidło z kapturkiem

  6. #46
    Początkująca
    Dołączył
    Oct 2014
    Postów
    19
    Mam manducę, ale rozłożona sięga jej ledwie do pach. Kaptur jest za mały i nisko Kończy się gdzieś do karku. Jak próbuję zapiąć, to się budzi. Chyba mi już z niej niestety wyrosła. Može są jakieś większe nosidła sensowne?
    Chusty nadal mam, ale pp wiązałam chyba w sumie 3 razy i tak tragicznie luźny wychodził, że się poddałam. Może faktycznie spróbuję do chust wrócić i wyžej wiązać, no i inne wiązania. Dzięki za podpowiedź
    Ja właśnie chciałabym 2-3 godz. łazić a nie siadać lub odkładać, dlatego już się lituję nad swoimi plecami i brzuchem i z przodu raczej już nie noszę...

Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 123

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •