Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 40 z 57

Wątek: budowanie szczerej, prawdziwej i silnej relacji a zagrozenia

  1. #21
    Zaangażowana Awatar m.m.
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    ce
    Postów
    630
    Cytat Zamieszczone przez Kalahim Zobacz posta
    Trudny temat, zaczęłam już zgłębiać, bo młoda idzie do wszystkich- do żula na ulicy, do pani w sklepie, nie można jej z oczu spuścić bo do każdego wyciąga ręce. Myślałyście o kontrolowanej sytuacji zagrożenia? Tzn- ktoś z Waszych znajomych, kogo dziecko nie zna, zaczepia je na ulicy?
    powtórzę się - ważniejsze jak się zachowa wobec kogoś kogo zna.
    Rodzicielstwo nie Twoje ego ma budować. Nie o Ciebie tu chodzi.

  2. #22
    Zaangażowana Awatar Kalahim
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    970
    W naszym przypadku wprost przeciwnie- nie mamy ŻADNYCH wujków i mieć nie będziemy. Nie ma w naszym domu i nie będzie grona "cioć". Pozwolę sobie z grona podejrzanych wykluczyć mojego męża. Więc zostają obcy.

  3. #23
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Cytat Zamieszczone przez Kalahim Zobacz posta
    W naszym przypadku wprost przeciwnie- nie mamy ŻADNYCH wujków i mieć nie będziemy. Nie ma w naszym domu i nie będzie grona "cioć". Pozwolę sobie z grona podejrzanych wykluczyć mojego męża. Więc zostają obcy.
    Czyli dziecko ma nie mieć żadnych relacji z dorosłymi poza formalnymi i poza relacjami z matką i ojcem?

  4. #24
    Zaangażowana Awatar Kalahim
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    970
    nie, dlaczego? Po prostu, obcy to są obcy, a nie kolejni wujkowie, czy ciocie. pani w sklepie- znana, ale obca- zamierzam dziecku tłumaczyć, że nie ma ZNAJOMYCH jest rodzina i są obcy. Relacje pozostają oficjalne. Nie widzę w tym nic dziwnego. Dziwię się ludziom, którzy ciociami nazywają panie w żłobku, pana listonosza, panią w piekarni i koleżanki z pracy.

  5. #25
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Cytat Zamieszczone przez Kalahim Zobacz posta
    nie, dlaczego? Po prostu, obcy to są obcy, a nie kolejni wujkowie, czy ciocie. pani w sklepie- znana, ale obca- zamierzam dziecku tłumaczyć, że nie ma ZNAJOMYCH jest rodzina i są obcy. Relacje pozostają oficjalne. Nie widzę w tym nic dziwnego. Dziwię się ludziom, którzy ciociami nazywają panie w żłobku, pana listonosza, panią w piekarni i koleżanki z pracy.
    Tak to ja też się dziwię, ale dziwię się też jak dla kogoś rodzina = bezpiecznie, a nie rodzina już z zasady nie. Jak mam przyjaciółkę, którą znam od 16 lat, ona zna moje dzieci od urodzenia, a ja znam jej dzieci od urodzenia, jestem chrzestną jej dziecka i widujemy się 2 razy w tygodniu albo częściej, to moje dzieci mają do niej mówić per "pani" bo nas krew nie łączy? Mimo że relacja jest bliższa niż z moim bratem? Nie mówię by listonoisz stawała się wujkiem, toż to absurd - listonosz to listonosz. Ale chyba każdy z nas ma w swoim gronie bliskich znajomych, panowanie ich w takim przypadku to IMO już odbieranie czegoś dzieciom.

  6. #26
    Zaangażowana Awatar Kalahim
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    970
    no, dla mnie tacy znajomi to rodzina, rozumiesz.

  7. #27
    Moderator
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 142
    Cytat Zamieszczone przez Kalahim Zobacz posta
    nie, dlaczego? Po prostu, obcy to są obcy, a nie kolejni wujkowie, czy ciocie. pani w sklepie- znana, ale obca- zamierzam dziecku tłumaczyć, że nie ma ZNAJOMYCH jest rodzina i są obcy. Relacje pozostają oficjalne. Nie widzę w tym nic dziwnego. Dziwię się ludziom, którzy ciociami nazywają panie w żłobku, pana listonosza, panią w piekarni i koleżanki z pracy.
    A co z Twoją czy męża przyjaciółką/przyjacielem? Ja bardziej ufam niektórym znajomym niż części rodziny. Dziecko ma traktować jak obcego kogoś, kto bywa w jego domu często i zachowuje się trochę jak domownik? Takie same oficjalne relacje pomiędzy panią z poczty a bliską Twoją koleżanką?
    Edit: oo właśnie, Hester
    Jakub 16.09 2013 i kwiecień 2018

  8. #28
    Pasjonatka Awatar Melissa
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    1 057
    Cytat Zamieszczone przez Kalahim Zobacz posta
    Dziwię się ludziom, którzy ciociami nazywają panie w żłobku, pana listonosza, panią w piekarni i koleżanki z pracy.
    też sie dziwiłam dopóki nie przyjechałam do Belgii z małymi dziećmi, nazwanie "ciocią" pani przedszkolanki i 2 koleżanek Polek, które mialy dzieci w tej samej placówce było dla mnie zabiegiem budującym poczucie bezpieczeństwa dziecka w obcej kulturowo i językowo rzeczywistości, im są starsze, tym bardziej sie z tego wycofuję, w szkole nie ma już cioci, tylko Madame, opiekunka która ich odbiera w tym roku tez już nie jest ciocią tylko panią....

  9. #29
    Pasjonatka
    Dołączył
    Jul 2014
    Postów
    1 374
    o tym jak zachowac sie fajna jest zuzia nie rozmawia z nieznajomymi i maks
    maja bardzo lubi i duzo o niej rozmawiamy
    http://mediarodzina.pl/prod/828/Zuzi...y-nieznajomego
    http://mediarodzina.pl/prod/689/Maks...mawia-z-obcymi
    Maja 16.08.09, Pola i Lena 04.06.13

  10. #30
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Cytat Zamieszczone przez Kalahim Zobacz posta
    no, dla mnie tacy znajomi to rodzina, rozumiesz.
    Czyli to kwestia nazewnictwa a mówimy o tym samym?

    Cytat Zamieszczone przez Melissa Zobacz posta
    też sie dziwiłam dopóki nie przyjechałam do Belgii z małymi dziećmi, nazwanie "ciocią" pani przedszkolanki i 2 koleżanek Polek, które mialy dzieci w tej samej placówce było dla mnie zabiegiem budującym poczucie bezpieczeństwa dziecka w obcej kulturowo i językowo rzeczywistości, im są starsze, tym bardziej sie z tego wycofuję, w szkole nie ma już cioci, tylko Madame, opiekunka która ich odbiera w tym roku tez już nie jest ciocią tylko panią....
    No właśnie u mnie to ma też działanie pomagające. Jak dziecko idzie do przedszkola, to tak czy siak oddaję pałeczkę paniom tam pracującym, i 3-latek oraz ja musimy im ufać. Niekoniecznie w 100% ale jednak nie wyobrażam sobie, by moim dzieckiem opiekował się ktoś, kto jest dla niego osobą formalną, nie ma prawa przytulić jak upadnie, nie ma prawa wziąć na ręce jak tęskni i nie ma prawa pogłaskać jak poniesie porażkę. Z takimi osobami - nianią, przedszkolanką, przyjaciółmi, moje dzieci są zaznajomione. Ja się nie boję że ktoś z nich mnie pobije, zgwałci lub okradnie, i moje dzieci też nie powinny się tego bać - gdyby tak było to uważałabym to za ogromny uszczerbek na ich zdrowiu społecznym i psychicznym. Przy czym tak jak i Melissy - z wiekiem dzieci przechodzą na bardziej formalne relacje. Z panem nauczycielem już są na "Pan", inaczej budują swoje relacje niż przedszkolaki (nie przez kontakt bezpośredni, fizyczny), łatwiej operują relacjami i złożonościami, łatwiej im różne niuanse tłumaczyć.

  11. #31
    Wpadła po uszy
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    2 223
    Cytat Zamieszczone przez Kalahim Zobacz posta
    nie, dlaczego? Po prostu, obcy to są obcy, a nie kolejni wujkowie, czy ciocie. pani w sklepie- znana, ale obca- zamierzam dziecku tłumaczyć, że nie ma ZNAJOMYCH jest rodzina i są obcy. Relacje pozostają oficjalne. Nie widzę w tym nic dziwnego. Dziwię się ludziom, którzy ciociami nazywają panie w żłobku, pana listonosza, panią w piekarni i koleżanki z pracy.
    ha... ja bym się tak bała mówić...

  12. #32
    Ten wątek jest jak ten o wojnie, nie bałam się, a chyba zacznę...
    syn 2010, blog sporadyczny, wiara w życie pozaforumowe niestabilna :P

  13. #33
    Chwyciła bakcyla
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Bielsko-Biała
    Postów
    151
    A ja dziekuje za ten wątek bo u nas temat leży odłogiem. Jakos w codziennej gonitwie mi umknał. O ile mamy zazwyczaj ustalony scenariusz na wypadek zgubienia się, to o reszcie nawet nie pomyślałam...

  14. #34
    Pasjonatka Awatar just
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    1 423
    Cytat Zamieszczone przez Winoroslinka Zobacz posta
    Zastanawiacie się nad tym jak zadbać o dziecko w temacie pedofilii, przemocy?
    Na jakimś spotkaniu Agnieszka Stein podkreślała, jak ważne jest, żeby dzieci poznały dobry model, zanim poznają niedobry, czyli zagrożenia. Żeby dobrze wiedziały z doświadczenia o dobrym dotyku, zanim się dowiedzą, czym jest ten zły.

    I tak jak pisze pszczoła, dbanie o granice dzieci, czyli jednak nie mycie głowy na siłę, ani zakładanie bluzki przez głowę na siłę, tylko jednak jeśli NIE, to NIE. Moje dziecko jest skrajnie nieufne, musi minąć bardzo wiele czasu, zanim kogoś pozna i zaakceptuję. Szlag mnie trafia czasem (np. adaptacja przedszkolna to wielka porażka na ten moment), ale jeśli tylko mam możliwość, to szanuję to (nie chodzi do przedszkola, chociaż ja już osiągnęłam 150% rodzicielskiej gotowości przedszkolnej).
    _______________
    Hanka 15.12.2011

  15. #35
    Pasjonatka Awatar Ronja
    Dołączył
    Jul 2014
    Postów
    1 424
    A ja mam za sobą doświadczenie molestowania (nie gwałtu) ze strony osoby z dalszej rodziny, które ciągnęło się przez wiele lat. Dużo o tym myślałam, i moim zdaniem jest kilka rzeczy, które sprawiły, że nie pobiegłam natychmiast do mamy. Po pierwsze: uważałam, że to jest coś maksymalnie wstydliwego. Nigdy nie mogłam znaleźć dobrego momentu z mamą sam na sam, odpowiedniej atmosfery, żebym odważyła się jej o tym powiedzieć. Moja mama jest osobą maksymalnie pruderyjną i skrępowaną w rozmowach na intymne tematy i dlatego ja też bałam się o tym mówić, to było tabu. Druga sprawa: jeśli myślisz, że dorośli mają zawsze rację, to raczej szukasz usprawiedliwienia dla krzywdziciela, albo wydaje ci się, że to wszystko jest jakąś jedną wielką okropną pomyłką. No i trzecia sprawa, to brak akceptacji dla indywidualności dziecka i lekceważenie potrzeb. Byłam uczona, że mam nie robić wokół siebie zamieszania.... no i nie zrobiłam. Teraz muszę iść, może dopiszę coś więcej później.

  16. #36
    Moderator Awatar mist
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Varsòvia
    Postów
    3 086
    Odświeżam wątek. Moja córka dzisiaj zapytała, dlaczego pan z nami rozmawiał na ulicy. Taki miły staruszek, zagadał, pousmiechal się, że fajnie Helenka jeździ na hulajnodze, że fajnie dzidziuś siedzi w nosidle. Powiedziałam, że to normalne, że ludzie sobie tak gawędzą, że to po prostu miłe. No ale potem zaczęłam się zastanawiać, jak wytłumaczyć 3-latce, że taka rozmowa jest ok, ale już w innej sytuacji, inny pan zagadujacy dzieci wcale nie jest ok?

  17. #37
    Pasjonatka
    Sponsor Chustozlotu 2015

    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 438
    Mist...sama się kiedyś nad tym zastanawiałam...I nie mam odpowiedzi. ...
    U nas ostatnio był pan, który dał dzieciom cukierki...bo chciał. ..bo fajne dzieciaki. ...zabrałam te cukierki i zrobiłam wykład...
    Monika, mama Kubaśki vel Kubusia i Basi
    (*) "Would you know my name if I saw you in Heaven? Would it be the same if I saw you in Heaven? I must be strong and carry on" (Eric Clapton)

  18. #38
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 809
    Taa, u nas non stop "panowie z cukierkami". Musze chyba pogadanke walnac. Ale ale... u Daniela w szkole w tym semestrze robia program w temacie, nawet im pozyczylam jedna z naszych ksiazek, ktora sie aktywnie przydaje.
    Daniel Ikenna 30.05.2010, Obinna Samuel 18.11.2011, Celestin Ejike 01.08.2014

  19. #39
    Pasjonatka Awatar Ronja
    Dołączył
    Jul 2014
    Postów
    1 424
    W temacie: http://mataja.pl/2016/09/drobne-zmia...molestowaniem/

    A w odpowiedzi na pytanie Mist: mnie się podoba zasada, że dziecko może z dorosłymi rozmawiać, ale absolutnie nie może z nimi nigdzie iść ani od nich niczego przyjmować.

  20. #40
    Zaangażowana
    Sponsor Chustozlotu 2015

    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    1 933
    Nie pozwalam dzieciom rozmawiać z obcymi. Jak się bawią sami na podwórku, dalszym sąsiadom mogą powiedzieć dzień dobry. Z sąsiadami przez płot mogą gadać ile chcą, bo ich dobrze znamy. Ale uczulam, że obcy mogą zacząć ich wypytywać o osobiste sprawy, a tego nie mówimy osobom, których nie znamy. A dlaczego mama/tata może, a oni nie? bo rodzice wiedzą, co można powiedzieć, a co nie, a oni się muszą jeszcze nauczyć.
    Tłumaczę, że nie każdy ma dobre zamiary, a jeśli ktoś ich zagaduje to mają zawołać rodziców, nic nie mówić.
    Mama * 7-, 5-latka * i jesiennych bliźniaków

Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •