Strona 2 z 4 PierwszyPierwszy 1234 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 40 z 79

Wątek: Potrzeba lekkości

  1. #21
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    ja tę lekkośc widzę zwłaszcza w kontekście obowiązków. Wiem, że wiele rzeczy trzeba robić na co dzien, czy się chce czy nie - ale poczucie obowiązku wiąże mi sie nieodmiennie z tyrą, umęczeniem, katorgą.
    Potrzebuję lekkości w tym, bardzo. Że mogę nie zrobić i już. Że może piętrzyć się stos naczyń w zlewie a ja mam prawo siedzieć i czytać książkę, nawet jeśli cały dzien przebimbałam.

    Mam specyficzny tryb życia. Uczę dzieci w domu, pracuję nieregularnie bardzo - i ilekroć do pracy nie jadę, a z dziećmi nic mi sie nie chciało zrobić, to jakoś tak wieczorem rzucam mimochodem (bardzo ironicznie) "ale się dziś natyrałam!"
    Tak jakbym musiała się tłumaczyć, że pot mi po plecach nie spływa.
    Zewnętrznie się zmieniam, pozwalam sobie na nietyranie, ale w środku wciąż gdzieś mnie to uwiera. Czuję się lepiej, gdy zasuwam tak, że nie mam siły na nic wieczorem. Nie odpowiada mi takie myślenie i nie sądzę, by na tym polegało życie, ale nie mam pewności, czy to przekonanie uda mi się kiedykolwiek z siebie wyrzucić.

  2. #22
    Chwyciła bakcyla
    Dołączył
    Jul 2014
    Postów
    219
    O, jaki fajny temat!
    bydziu - również "zazdroszczę" podejścia Twojej mamy, bo u nas niestety panowało własnie przeświadczenie że trzeba się "narobić". Strasznie długo tkwiłam w poczuciu winy że ja tak nie umiem tylko zasuwać.
    Pracuję nad tym od kiedy się wreszcie wyrwałam z domu - nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, co nastąpiło dużo później. W tym kontekście założenie własnej rodziny i prowadzenie własnego domu baardzo mi pomogło. I kiedy teraz jeżdżę do rodziców albo mama przyjeżdża do nas - co ma miejsce rzadko - to jeszcze powraca tamto poczucie, kiedy patrzę na nią jak bardzo jest zagoniona, ona często nie potrafi usiąść z nami przy stole i zwyczajnie porozmawiać, bo przecież jeszcze to czy tamto jest do zrobienia, niektóre sytuacje na granicy absurdu niemal.
    Uwielbiam to uczucie kiedy siadam w fotelu z ksiażką czy robótką Żałuję że za mało tych chwil, serio gdybyśmy mogli sobie pozwolić na jakąś fajną nianię do pomocy czy osobę do pomocy w prowadzeniu domu, chyba nie miałabym skrupułów.

  3. #23
    Pasjonatka
    Sponsor Chustozlotu 2015

    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 435
    ja chciałabym zaznaczyć, że uwielbiam bydzi styl, przy niej normalizuje mi się ciśnienie...
    Monika, mama Kubaśki vel Kubusia i Basi
    (*) "Would you know my name if I saw you in Heaven? Would it be the same if I saw you in Heaven? I must be strong and carry on" (Eric Clapton)

  4. #24
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jul 2014
    Postów
    609
    Ja jestem z domu, w którym nie było kultu pracy. Babcia w wolnych chwilach układała pasjanse, czytaliśmy wszyscy, zawsze i bardzo dużo. Dom to nie muzeum, zresztą moja mama sprząta instynktownie i mimochodem, natomiast nie szuka sobie zajęcia na siłę.
    Odwrotnie jest w domu rodzinnym mojego męża. Kult zajętości i ciężkiej pracy jest tam mocno rozbuchany. Do tego stopnia, że podłóg nie można umyć mopem, bo przyjdzie mama i poprawi. Praca musi być ciężka, jeśli człowiek idzie spać nieumęczony po całym dniu harówki, to coś jest nie teges.
    Mój mąż jest na to ostro zbuntowany, a ja mam w nosie. Robię to,co muszę i lubię, czego nie lubię, robię rzadko, hurtem i bardzo szybko (mycie okien, szafek kuchennych i inne prace na wysokościach). Kocham wyłożyć się wieczorem na kanapie z drutach i książką albo serialem...
    Alek 06.2010

  5. #25
    Moderator Awatar ania
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    4 589
    Moi rodzice umieli w którymś momencie swojego życia odpuścić. Ich kariera mocno się rozpędzała, ale angażowała coraz więcej ich czasu, widywali nas tylko wieczorami. Po tym, jak moja Mama wylądowała w szpitalu z poważnym zagrożeniem życia, zdecydowali się przystopować - zarabiać mniej (tyle, żeby wystarczyło), ale mieć czas dla siebie, dla rodziny. Inna sprawa, że im obojgu robota pali się w rękach i nie umieją siedzieć bezczynnie - ot, w ramach odpoczynku przekopią 200m ogródka.
    Ja mam kaca moralnego, gdy odpoczywam, mimo że coś nade mną wisi. Nie chce mi się tego robić, nie robię, ale mnie dusi.

    Z kolei u mojego męża całkiem odwrotnie - rodzice się zaharowywali, wszystko musiało być na tip top. Do dzisiaj, jak przychodzimy do jego Mamy w gości, w ogóle jej nie widzimy, bo ona tylko siedzi w kuchni, gotuje, zmywa i sprząta. Zaś mąż, w ramach odruchu obronnego, ma totalnie olewacki stosunek do obowiązków i życia, robi tylko niezbędne minimum.

    Patrząc po zadowoleniu z życia - widzę, że umiejętność odpuszczenia, pobłażania sobie, ładowania baterii (wtedy, kiedy jest na to margines - bo nie mówimy tu o lenistwie wtedy, gdy grunt się pali pod nogami!) daje siłę do dalszych działań. Mąż, po dniu spędzonym na leżąco na kanapie, zasuwa jak robot przez tydzień i ani okiem nie mrugnie.
    ['] 07.2008
    Dotka 06.2010
    Agutka 07.2013
    Katka 08.2017

  6. #26
    Chwyciła bakcyla
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Bielsko-Biała
    Postów
    151
    Zaznaczam sobie zeby przemyśleć. Bardzo fajny wątek pod niepozornym tytułem
    Alex 2008, Adaś 2010, Emma i Tymuś 5/01/2014
    Doula, Cerryfikowany Doradca Laktacyjny, Doradca Noszenia ClauWi

  7. #27
    Zaciekawiona
    Dołączył
    Sep 2014
    Postów
    142
    Ja tak prawdziwie sie relaksuje dopiero jak wiem ze mam wszystko zrobione, posprzatane itd . Teraz taki niby relaks na kanapie, ale i tak czuje ze naczynia sobie leza

  8. #28
    Zaangażowana
    Sponsor Chustozlotu 2015
    Awatar Tinta
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    465
    marcy dzięki za wygrzebanie, przeoczyłam wcześniej, a wątek bardzo, bardzo.
    Ja z mężem oboje z domów, gdzie matki umęczone harowały.
    Moja z tych, co jak przyjedzie w odwiedziny to pierwsze co zaczyna krytykować - że zupa niedobra, a w spiżarce bałagan i dlaczego talerzy od razu nie wycieram ściereczką tylko schną na suszarce i nie powinnam na co dzień używać zmywarki.
    Mam problem z rozdzielaniem chcę od muszę.
    Ostatnio edytowane przez Tinta ; 14-11-2014 o 16:48
    Antonio - 14. 08. 2008

  9. #29
    Zaangażowana Awatar Nadarienne
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Wrocław
    Postów
    308
    O, jaki fajny temat. A macie tak, że męczycie się rzeczami, które "powinnyście zrobić" (typu pranie, jakieś sprzątanie, albo coś z pracy)? Ja tam mam nieraz, psychicznie mnie to obciąża i ani do roboty nie mogę się zmobilizować, ani odpocząć, bo niezrobione rzeczy dręczą... Chyba coś podobnie do tego, co Mikali napisała.

    edit: Mam na myśli męczenie się samym myśleniem o tym, co powinno się zrobić. :P
    Maria 17.01.2010, Aleksandra 4.01.2013

  10. #30
    Chwyciła bakcyla
    Dołączył
    Jul 2014
    Postów
    219
    Tak, nieraz jeszcze tak mam. Chociaż coraz więcej umiem odpuścić (mentalnie). Ale jak coś długo zalega, to zdarza się że mi nie daje spokoju (np teraz spore zaległości porządkowe, bo przez samopoczucie I trymestru jesteśmy baaardzo do tyłu i zaczyna sie to mocno rzucać w oczy).

  11. #31
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 639
    Strasznie abstrakcyjne chwilowo dla mnie to, o czym mówicie
    I inspirujące... mimo wszystko...
    Muszę przemyśleć temat
    Ostatnio edytowane przez ita ; 14-11-2014 o 22:55
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  12. #32
    OT: Jak to cudownie, że można tu już wygrzebać temat!
    syn 2010, blog sporadyczny, wiara w życie pozaforumowe niestabilna :P

  13. #33
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    5 611
    lenistwo matka wynalazku!
    Jak pracuje to na 100%, jak nie pracuje to leniuchuje olgadam tworczosc innych, czytam, gapie sie przestrzen Dla moich pracodawcow, niemal zawsze bylo to zaskoczenie, ale nikt nigdy nie prostestowal. Dzieki temu dostalam tez kiedys intratna prace, bardzo bylo fajnie.
    Lubie sie gapic w przestrzen, lubie dlugie rozmowy, lubie kiedy dzieci sie "nudza", bo wtedy robi sie cisza i dzieciaki poleguja w najrozniejszych pozycjach i wtedy nadchodzi tworcza wena Staram sie nie uzywac slowa "nuda", bo to czas dla siebie, czas na bycie. Z lekkosci rodzi sie tworczosc. Z lenistwa pomysly i racjonalizacja. Zawsze staram sie ulatwiac sobie zycie. Ja zadowolona - cala rodzina zadowolona ;P

  14. #34
    moderator zlot 2015
    Sponsor Chustozlotu 2015
    Awatar gruszka
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    1 247
    Wątek dał mi dużo do myślenia
    Tak, nie lubię musieć. Nie robię rzeczy, które uważam za niepotrzebne (np. ścieranie kurzy, może z dwa razy w życiu ścierałam ), myję okna jak mnie natchnie, dopóki przez nie coś widać, to jest ok Jak nie chce nam się gotować, to coś zamawiamy. Nie rusza mnie "co ludzie powiedzą" na moje okna, kurze itp. U mnie w domu z tego co pamiętam było podobnie. Lubię się nudzić, siedzieć/leżeć, czytać, nic nie robić.
    Za to u męża odwrotnie. Teściowa MUSI ugotować/zrobić/posprzątać, bo jest sobota, bo tydzień nie ścierane, bo trzeba. Jesteśmy rzadko, bo daleko mieszkają, raz na pół roku może, a i tak nie ma czasu usiąść na kawie, bo COŚ zawsze MUSI robić.
    Marcysia 11.2013

  15. #35
    Moderator
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 142
    U mnie chyba nie wpajano, albo ja byłam oporna tzn moja babcia, która z nami mieszkała cały czas coś robi, nie usiedzi spokojnie, pomimo 89 lat to ona sprząta mieszkanie łącznie z myciem podłóg, ale to taki typ człowieka, absolutnie nie robi tego z przymusu i nie narzuca innym. U nas był czas na wspólne wygłupy, na przewalanie się w pościeli do 11 rano w weekend, na wspólny spacer czy wyjście do miasta albo grę w monopol czy mastermind. U męża zupełnie inaczej, teściowa na tygodniu w pracy, sobota jest od sprzątania a niedziela od gotowania
    Ja nie lubię musieć, ale mam właściwie dwie fazy-albo zapier.. jak mały samochodzik, albo robię wielkie nic mężu robi bardzo dużo ale wiele rzeczy odbiera jako przymus.
    Jakub 16.09 2013 i kwiecień 2018

  16. #36
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 639
    A ja mam taki problem, że lubię czas spokoju, odpoczynku, nie pędzenia. W podróży zawsze bardzo dobrze wspominam te chwile, kiedy się siedzi, pije kawe, patrzy na lokalsów i jest po prostu dobrze. Niestety, strasznie mi ciężko złapać oddech od kiedy jest dziecko i praca. Mam wrażenie, że nie mam kompletnie czasu na nic A za każdą stratę czasu się biczuję, bo jak mała śpi powinnam pracować, jak mąż przychodzi powinnam zaraz wyjść i pracować. Dramat. I do tego klasyka: przychodzi w końcu wolne sobotnie popołudnie, które przelatuje, bo nie mieliśmy sił, aby go rozsądnie zaplanować.
    I nie chodzi o to, że ja dzięki temu, że pracuję zarabiam kokosy. To jest pewne minimum i pewne zobowiązania, które trzeba doprowadzić do końca. Efekt jest taki, że tracimy oddech. I jak w takiej sytuacji znaleźć ową lekkość? Może rozwiązaniem jest to, na co ostatnio wpadliśmy w przypływie związkowo-życiowej frustracji. Babcia raz w tygodniu bierze dziecię na 2-3h do siebie. Uznaliśmy, że zamiast pracować będziemy wtedy chodzić na randki. Dla mojej pracy te 2-3h zbawienne nie są (choć potrzebne), ale naszemu związkowi to chyba lepiej zrobi...
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  17. #37
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Ja nie umiem odpoczywać. Jestem multitaskiem na 100%, z tendencją do pracoholizmu. Robię 3 rzeczy na raz, nakładam wysokie wymagania, jestem perfekcjonistką. Siadając na ławce w ogrodzie łypię okiem na liście, co opadły i po minucie łapię za grabie. Przy czym zarówno u mojego taty, od którego to przejęłam, jak i u męża i u mnie widzę tego efekty. Cieszę się że mam 4 dzieci, pracuję, prowadzę duży dom, działalności społeczną, mam kilka hobby, mogę wejść na forum, jestem całkiem zadbana i na bieżąco. W przypadku odpuszczenia sobie musiałabym z czegoś zrezygnować. Chciałabym w wieku mojego taty mieć takie możliwości i szanse, jakie ma on. Przy czym wiem, że jak się nie nauczę ich wykorzystywać i racjonalizować pracę i zadania, to będę żyć tak jak on

    W której książce hest o potrzebie lekkości?

  18. #38
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 639
    A ja bym czasem chciała tak mieć: nie umieć odpoczywać i żeby to nie było dla mnie problemem. Czy dla Ciebie, Hester, jednak jest? Bo tak z wypowiedzi wydaje się, że nie...
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  19. #39
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Cytat Zamieszczone przez ita Zobacz posta
    A ja bym czasem chciała tak mieć: nie umieć odpoczywać i żeby to nie było dla mnie problemem. Czy dla Ciebie, Hester, jednak jest? Bo tak z wypowiedzi wydaje się, że nie...
    Nie wiem czy mam potrzebę, czasem się zastanawiam czy to zdrowo i czy dlugo da się tak ciągnąć I czy to jest właściwie normalne? Znaczy - jak wstaję o 7, i siadam dopiero o 22, a w międzyczasie jedyny czas kiedy siedzę i robię jedną rzecz mało intelektualnie to posiłki (z czego 2 są jedzone z wstawaniem, podawaniem, schylaniem itp.) i 15 minut w aucie, to mi wychodzi dość długi czas pracy... Standardowo robię 2-3 rzeczy na raz. Z drugiej strony - moja wydajność mi samej imponuje. W piątek usłyszałam od pani, która u mnie sprząta, a sprząta wydajnie (7 godzin na 200m2 domu, i robi to dość dokładnie), że bardzo szybko się ruszam i że ona by tak nie potrafiła, co było chyba komplementem - choć mnie trochę zaskoczyło i nad tym myślę. Szybko chodzę, dużo robię, jestem fast, choć imponuje mi slow u innych. Chyba czasem coś tracę - potrafię usiąść na kanapie i czytać dzieciom przez godzinę, ale po pierwsze, traktuję to często trochę zadaniowo, a po drugie - mogę to zrobić bo wcześniej jechałam na podwójnych obrotach. Nie mam pomysłu na zmianę tego bo nie jestem gotowa na obniżenie standardów swoich. W moim przypadku, i z moich obserwacji wynika, że ciężka praca jednak popłaca - nie znam ludzi, któzy odnieśli sukces, i którzy przy tym nie pracowali ponad normę, ciężko czasem bardzo (choć znam takich, co pracowali cieżko, i sukcesu nie odniesli ). Nie wiem do końca jako ocenić, czy jest u mnie balans, a chciałabym.

  20. #40
    Moderator Awatar ania
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    4 589
    Hester - czasem czytając Twoje wypowiedzi to tu, to tam, zastanawiałam się, jak Ty to robisz, że się że wszystkim wyrabiasz. Ja mam tylko dwójkę dzieci, 50m mieszkania, które wiecznie wygląda jak po przejściu trąby powietrznej, z działalności społecznej zrezygnowałam po pierwszym porodzie, a doby i tak mi brakuje.

    Taki pracoholizm wszystko tłumaczy. Myślę, że byś się dogadała z moją Mamą, która o sobie mówi, że jest tak leniwa, że wszystkie obowiązki robi od razu, bo później by się jej nie chciało. I jest naprawdę super efektywna, nie widać po niej jakiegoś pośpiechu, ale i tak trzydniowy obiad machnie w pół godziny, równolegle zabawiając dwie wnuczki. Szalenie mi to imponuje, żałuję, że ja tak nie umiem. Nie umiem się skoncentrować na jednej rzeczy, działać efektywnie, czas mi przelatuje przez palce.

    Odnosząc się do pierwszego postu wątku - cenię sobie czas spędzony na pozornie mało ważnych rzeczach, ale też myślę o nim zadaniowo. Czyli nie pół godziny zgubione w trakcie sprzątania na "nie wiem czym", tylko pół godziny rozmowy z przyjaciółką.

    BTW, w mojej poprzedniej pracy była taka właśnie kultura wychodzenia na kawę; osoby z różnych zespołów spotkały się na kwadrans czy ileś na pogaduszki, było to świetną okazją na przepływ informacji i inspiracji między działami. Było to dozwolone, a wręcz polecane, przez szefostwo.
    ['] 07.2008
    Dotka 06.2010
    Agutka 07.2013
    Katka 08.2017

Strona 2 z 4 PierwszyPierwszy 1234 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •