Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 46

Wątek: "Bunt" i trudne emocje - Wasze sposoby

  1. #1
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 626

    "Bunt" i trudne emocje - Wasze sposoby

    Może macie podobne doświadczenia, a może komuś pomorze.

    Moje dziecko jest z gatunku tych mocno przeżywających. Słynnego buntu jakoś specjalnie nie odczułam, bo od zawsze trzeba było z nią kombinować i robić podchody, nie było możliwości nawet "bezwiednie" ją do czegoś zmusić. Ostatnio przeżywa dużo silnych emocji, mam wrażenie, jakby musiała się wykrzyczeć. Niesamowicie pomaga zwykłe przytulenie. [Edit: teraz sobie uzmysłowiłam, że to nie jest samo przytulenie, bo zawsze wtedy jej mówię, że rozumiem, że jest zdenerwowana/jest jej smutno itd.]. Nam obu. Zauważyłam, że po pierwsze już się sama nauczyła, że jak jest jej źle, nawet jak się ze złości na mnie (np. jej na coś nie pozwalam) to zaraz sama na mnie włazi, aby się przytulić i uspokoić. Chwilę się wywrzeszczy i jest o wiele lepiej. Mi też jest lepiej, bo jak wrzeszczy w podłogę to i ja się wkurzam. Szybko obie się nakręcamy.
    Wczoraj widziałam u znajomych metodę: "uspokój się albo wyjdziesz", "nie krzycz albo ci to zabiorę". Znajomi nie są autorytatrnymi rodzicami, ale kiedy trudne emocje górują to raczej stosują taką metodę. Widzę, że na te dzieciaki (choć są inne niż moja) też to działa tak, że się denerwują jeszcze bardziej. Owszem, w końcu się uspakajają, ale atmosfera jest gęsta i trudna.

    A teraz na koniec pytanie i wątpliwość: czy przytulając dziecko w trudnych emocjach ono się uczy radzenia sobie z emocjami? No, bo de facto nie zostaje samo ze swoimi emocjami, więc co wtedy kiedy mamy/taty/kochającego opiekuna obok nie będzie? A może dziecko i tak jest za małe, aby na tym etapie opanować samodzielne radzenie sobie z emocjami?
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  2. #2
    opiekun FB Awatar Paulina J.
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Warszawa/Praga
    Postów
    523
    Nie znam się, ale przycupnę poczytać co napiszą mądrzejsze.
    U nas - ja stosuje przytulenie i tłumaczenie, ale T. raczej ten zimny wychów stosowany przez Twoich znajomych. Moim zdaniem wynika to z tego, co wyniósł z domu - a tam tradycyjne gospodarstwo - mama w kuchni, ojciec przed tv i 3 chłopaków...
    Tu gotuję http://wkuchninastalowej.blogspot.com
    Młody 8.6.10. Młoda 4.1.15

  3. #3
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    5 580
    przytulam zawsze kiedy dziecko chce, trudne emocje wyciszaja sie szybciej w uscisku… ale nie zawsze dzieci chca byc przytulane wtedy jest trudniej

  4. #4
    Zaciekawiona Awatar Sroka
    Dołączył
    Sep 2014
    Lokalizacja
    na polnoc od Monachium
    Postów
    55
    ech to zalezy. mam 6 latke. zalezy jakie jest to wrzeszczenie i z jakiego powodu. bo np. jak sie wscieka, ze nie moze zostac dluzej u babci bo jest pozno i musimy isc do domu to przytulam i okazuje wyrozumienie ale jak mi odstawia teart z wrzaskami bo wylaczylam telewizor i nie ma wiecej bajek to jej proponuje dosc jednoznacznie ze jak ma ochote sie powsciekac to moze to zrobic w swoim pokoju, bo telewizji wiecej i tak nie bedzie a nas boli od tego wrzasku glowa.
    Moja brygada :Tom, Maja 2008, Livia 2011 i dwa koty

  5. #5
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    5 580
    Cytat Zamieszczone przez Sroka Zobacz posta
    ech to zalezy. mam 6 latke. zalezy jakie jest to wrzeszczenie i z jakiego powodu. bo np. jak sie wscieka, ze nie moze zostac dluzej u babci bo jest pozno i musimy isc do domu to przytulam i okazuje wyrozumienie ale jak mi odstawia teart z wrzaskami bo wylaczylam telewizor i nie ma wiecej bajek to jej proponuje dosc jednoznacznie ze jak ma ochote sie powsciekac to moze to zrobic w swoim pokoju, bo telewizji wiecej i tak nie bedzie a nas boli od tego wrzasku glowa.
    ale jak sie wywrzeszczy to przytulasz? ja przytulam, ale czasem to ja musze spuscic emocje i chwile poczekac :P

  6. #6
    Zaciekawiona Awatar Sroka
    Dołączył
    Sep 2014
    Lokalizacja
    na polnoc od Monachium
    Postów
    55
    jak sie wywrzeszczy to z reguly sama przychodzi sie poprzytulac, to wtedy jest dla mnie znak, ze kryzys minal
    Moja brygada :Tom, Maja 2008, Livia 2011 i dwa koty

  7. #7
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 626
    Cytat Zamieszczone przez Sroka Zobacz posta
    ech to zalezy. mam 6 latke. zalezy jakie jest to wrzeszczenie i z jakiego powodu. bo np. jak sie wscieka, ze nie moze zostac dluzej u babci bo jest pozno i musimy isc do domu to przytulam i okazuje wyrozumienie ale jak mi odstawia teart z wrzaskami bo wylaczylam telewizor i nie ma wiecej bajek to jej proponuje dosc jednoznacznie ze jak ma ochote sie powsciekac to moze to zrobic w swoim pokoju, bo telewizji wiecej i tak nie bedzie a nas boli od tego wrzasku glowa.
    No, ale czym się różni jedno wściekanie od drugiego i na jedno reagujesz tak, a na drugie inaczej? Z Twojej perspektywy może to teatr, a przecież dla niej to mogą być bardzo podobne emocje wywołane tym, że nagle musi zaprzestać czegoś, co jest fajne...
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  8. #8
    Zaciekawiona Awatar Sroka
    Dołączył
    Sep 2014
    Lokalizacja
    na polnoc od Monachium
    Postów
    55
    dla niej to mogą być bardzo podobne emocje wywołane tym, że nagle musi zaprzestać czegoś, co jest fajne...
    owszem ale dla mnie wazne sa nie tylko same emocje ale i sytuacja te emocje wywolujaca. w jednym przypadku te same emocje sa ok a w innym sa przegieciem i uwazam, ze waznym jest rowniez by nauczyc sie to rozrozniac.

    przytulenie to dla mnie aprobata tych emocji, ze sa w tej sytuacji ok. jak mi sie dziecko w sklepie rzuci na podloge (czego nigdy nie zrobilo ale nigdy nie wiadomo) to tez jej nie przytule tylko poinformuje, ze ide dalej. ale przytule jak jej minie wznurzenie i wtedy obgadujemy akcje.
    Moja brygada :Tom, Maja 2008, Livia 2011 i dwa koty

  9. #9
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 626
    Ale to jest zupełnie nielogiczne i musi być dla Twoje córki tez niezrozumiałe... Dlaczego jak przeżywa raz emocje to dostaje wsparcie, a innym razem nie...

    Bo dla mnie właśnie o to chodzi, aby pokazać dziecku, że się akceptuje jego emocje. Nieważne z jakiego powodu są. Nie można komuś rozkazać nie przeżywać emocji...
    Ja jestem pewna, że jakby mi dziecko się rzuciło na ziemię i bym je zostawiła to by dopiero była jazda. A jak ją przytulam, mówię, że rozumiem, że chciałaby to i to i jest zła, ale nie ma opcji i tego nie dostanie, bo... to chwilę sobie płacze w mój dekolt i zaraz wesoło bryka dalej, i nie dopomina się więcej
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  10. #10
    Pasjonatka
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    1 940
    Ten tego zaznaczam temat,bo młodszej zaczyna sie bunt. Jest i tak nieźle,bo starsza to nas od 7 lat przeczołguje totalnie więc i tak jest lajcik z Asiolą.
    U nas kiedyś pomagał przytulas"misiek" i buziak ,od jakiegos czasu mam ochote kupić jej sko żeby miala na czym się wyzywać.
    Starsza Cybulka Natalka 13.08.2006
    Aniołek Grudzień 2008
    Młodsza Cybulka Asiula 1.02.2013

  11. #11
    Zaciekawiona Awatar Sroka
    Dołączył
    Sep 2014
    Lokalizacja
    na polnoc od Monachium
    Postów
    55
    tylko jeszcze raz zaznacze ze pisze o 6 latce

    Ale to jest zupełnie nielogiczne i musi być dla Twoje córki tez niezrozumiałe... Dlaczego jak przeżywa raz emocje to dostaje wsparcie, a innym razem nie...
    ale nic w tym nielogicznego, emocje przezywane w roznych okolicznosciach nie sa nigdy takie same, i reakcje na nie, nie sa nigdy takie same. jesli zdradze mego meza i on jak sie o tym dowie nawrzeszczy na mnie i wyrzuci za drzwi to sie ukorze i pochyle glowe ale jak zrobi to zamo ze wzburzena o to, ze zle posortowalam jego skarpetki to sie raczej nie ukorze

    ciezko to ubrac w slowa, cala ta relacja w kryzysowych sytuycjach emocjonalnych jest jednak bardzo "na wyczucie".


    Bo dla mnie właśnie o to chodzi, aby pokazać dziecku, że się akceptuje jego emocje. Nieważne z jakiego powodu są. Nie można komuś rozkazać nie przeżywać emocji...
    to nie jest tak, ze ja jej zabraniam sie smucic i z nia nie rozmawiam. Nie. ale jak jest smutna tak na smutno i mnie prosi zeby jeszcze cos obejrzec albo cos kupic to z regoly znajdujemy kompromis. ale jakby zaczela n.p. na mnie wrzeszczec, rzucac sie na podloge, trzaskac drzwiami albo co tam jeszcze, to nie biegne jej przytulic. przytulamy sie dopiero jak burza minie i wtedy omawiamy akcje. jak robi teatr o telewizje to ja nie mowie ze to sa bzdety i ma natychmiast przestac wrzeszczec. chetnie moze sie wywrzeszczec jesli ma taka potrzebe ile tylko chce - ale w swoim pokoju, to nie musi byc nad moim uchem. ja nie uwazam, ze musze cierpliwie znosic kazda jej emocjonalna reakcje.

    tak podobnie jak bym cierpliwie znosila caly dzien placzu kolezanki ktorej zdechl ukochany krolik ale nie znioslabym dluzej niz 5 min zalu z powodu zlamanego paznokcia
    Moja brygada :Tom, Maja 2008, Livia 2011 i dwa koty

  12. #12
    Moderator Awatar amst
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    by Tom
    Postów
    1 451
    nie mam metod, ostatnio z przemęczenia robię pass i przekazuję pałeczkę męzowi...

  13. #13
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Cytat Zamieszczone przez Sroka Zobacz posta
    tylko jeszcze raz zaznacze ze pisze o 6 latce


    ale nic w tym nielogicznego, emocje przezywane w roznych okolicznosciach nie sa nigdy takie same, i reakcje na nie, nie sa nigdy takie same. jesli zdradze mego meza i on jak sie o tym dowie nawrzeszczy na mnie i wyrzuci za drzwi to sie ukorze i pochyle glowe ale jak zrobi to zamo ze wzburzena o to, ze zle posortowalam jego skarpetki to sie raczej nie ukorze

    ciezko to ubrac w slowa, cala ta relacja w kryzysowych sytuycjach emocjonalnych jest jednak bardzo "na wyczucie".



    to nie jest tak, ze ja jej zabraniam sie smucic i z nia nie rozmawiam. Nie. ale jak jest smutna tak na smutno i mnie prosi zeby jeszcze cos obejrzec albo cos kupic to z regoly znajdujemy kompromis. ale jakby zaczela n.p. na mnie wrzeszczec, rzucac sie na podloge, trzaskac drzwiami albo co tam jeszcze, to nie biegne jej przytulic. przytulamy sie dopiero jak burza minie i wtedy omawiamy akcje. jak robi teatr o telewizje to ja nie mowie ze to sa bzdety i ma natychmiast przestac wrzeszczec. chetnie moze sie wywrzeszczec jesli ma taka potrzebe ile tylko chce - ale w swoim pokoju, to nie musi byc nad moim uchem. ja nie uwazam, ze musze cierpliwie znosic kazda jej emocjonalna reakcje.

    tak podobnie jak bym cierpliwie znosila caly dzien placzu kolezanki ktorej zdechl ukochany krolik ale nie znioslabym dluzej niz 5 min zalu z powodu zlamanego paznokcia

    tylko że porównujesz dorosłych do dzieci. a dzieci nie są na tyle dojrzałe, by poradzić sobie z emocjami i wiedzieć, z którego powodu można rozpaczać, a z którego nie.
    Inna kwestia, że nawet dorosłym nie powinno sie mówic, kiedy i jak powinni czuc. Czasem (często) ten błahy złamany paznokieć jest wierzchołkiem góry lodowej.
    Myślę, że nie jesteśmy kompetentni by oceniać, kiedy można się wściekac

  14. #14
    Zaciekawiona Awatar Sroka
    Dołączył
    Sep 2014
    Lokalizacja
    na polnoc od Monachium
    Postów
    55
    Cytat Zamieszczone przez pszczoła Zobacz posta
    tylko że porównujesz dorosłych do dzieci. a dzieci nie są na tyle dojrzałe, by poradzić sobie z emocjami i wiedzieć, z którego powodu można rozpaczać, a z którego nie. [...] Myślę, że nie jesteśmy kompetentni by oceniać, kiedy można się wściekac
    z doroslymi nie chodzilo mi o porownanie 1:1 i o ogolne problemy zyciowe kolezanki ze zlamanym paznokciem chcialam tylko bardziej obrazowo wyjasnic na przerysowanym przykladzie o co mi chodzi. rozpaczac mozna naturalnie z kazdego powodu, czy dorosly czy dziecko i pisalam, ze ja nie zabraniam sie jej wogole wsciekac, nawet z mojego punktu widzenia blachego powodu i nie mowie jej co ma czuc, ale z drugiej strony nie uwazam ze musze cierpliwie znosic kazda forme wyrazu jej emocji. jesli zamiast wrzeszczec zaczela by mnie np. okladac miotla (tez jest to forma wyrazu emocji ) to pewnie nie spotkalaby sie ze zrozumieniem z mojej strony i przytulaniem na ukojenie nerwow, tak samo jak sie nie spotyka ze zrozumieniem jak zaczyna dla odreagowania trzaskac drzwiami czy zapalajac swiatlo walic reka w kontakt.
    Sa sytuacje kryzysowe kiedy ja przytulam bo uwazam ze jest to jej potrzebne, ale sa i takie kiedy nie, bo w moim odczuciu przytulenie byloby w tym dokladnie momencie "nie na miejscu". W takich przypadkach przytulamy sie po a nie podczas. Ale tak z drugiej strony Maja tez czasem sprowadza mnie do parteru jak w jej oczach ja przeginam z jakas reakcja i tez nie wymagam od niej ze musi wszystkie moje reakcje akceptowac "bo tak" i moze mi powiedziec jak cos jest nie teges. pewnie, ze nasza dojrzalosc emocjonalna jest inna ale przez te reakcje tez uczymy sie siebie nawzajem i naszych granic.
    Moja brygada :Tom, Maja 2008, Livia 2011 i dwa koty

  15. #15
    Zaangażowana Awatar m.m.
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    ce
    Postów
    596
    pszczoła napisała , ja się podpiszę (jak zwykle. od siebie dodam, że intuicyjnie w sytuacjach uszczerbku fizycznego, zdenerwowania, frustracji tym co miało być inaczej staram się wspierać, słuchać opowiadań o krzywdzie, przytulać. nie mówię, że to nic takiego albo "już dobrze" czy "to zaraz przejdzie" tym bardziej: "uspokój się" . czekam aż dziecko samo uzna, że "już". mam wrażenie, że dziecko, któremu okazuje się szacunek i zrozumienie w takim momencie , bez oceniania czy reakcja jest zasadna czy nie lepiej radzi sobie z sytuacją. w przeciwnym razie coraz głośniej domaga się uwagi dla swojego problemu lub zamyka w sobie.
    Rodzicielstwo nie Twoje ego ma budować. Nie o Ciebie tu chodzi.

  16. #16
    Ja staram się rozumieć, czasem przytulam, jeśli mam w sobie na to zasoby, żeby rozumieć, jak nie mam to mówię o tym, ale wszystko zależy czy awantura imo tak naprawdę jest o to, że mu na czymś zależy, czy o to że jest zmęczony/głodny/coś w tym stylu. W tym drugim przypadku załatwiam potrzebę i nawet nie słucham zmieniających się co 5 sekund żądań, staram się też nie wchodzić za bardzo w dialog, bo go to tylko nakręca. Jak chodzi mu naprawdę o konkretną rzecz, to wtedy tym się zajmuję, często jednak to nie zmienia mojej decyzji dotyczącej trzebienia czy nie możenia.

    apropos teatru... udają wasze dzieci czasem, że targają nimi trudne emocje? Jak pierwszy raz zobaczyłam u syna te ściskające się bezłzawe ślepka i usłyszałam to charakterystyczne pozbawione głębi wycie to byłam taka dumna, że to już, jeszcze dobrze nie chodził, a to było już... Do tej pory mnie to rozbraja, moje trudne emocje pryskają jak bańka
    syn 2010, blog sporadyczny, wiara w życie pozaforumowe niestabilna :P

  17. #17
    Zaangażowana Awatar Majówka
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    679
    Sroka, jakbym mogła, to bym Ci wkleiła lajka.
    Joanka i dwa Aniołki.

    http://zmianaplanu.blogspot.com

  18. #18
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 598
    Cytat Zamieszczone przez Sroka Zobacz posta
    ech to zalezy. mam 6 latke. zalezy jakie jest to wrzeszczenie i z jakiego powodu. bo np. jak sie wscieka, ze nie moze zostac dluzej u babci bo jest pozno i musimy isc do domu to przytulam i okazuje wyrozumienie ale jak mi odstawia teart z wrzaskami bo wylaczylam telewizor i nie ma wiecej bajek to jej proponuje dosc jednoznacznie ze jak ma ochote sie powsciekac to moze to zrobic w swoim pokoju, bo telewizji wiecej i tak nie bedzie a nas boli od tego wrzasku glowa.
    U nas jest podobnie. I nie chodzi tu o odmowę prawa do emocji - jesli ustalamy, że oglądamy jedną bajkę, a po zakończeniu jest ryk że ma być jeszcze, to to jest sytuacja konfliktowa, ze mną jako uczestnikiem i jako uczestnik będę reagować inaczej, niż w sytuacji nie konfliktowej z moim udziałem, gdy na przykład dziecko się uderzy lub gdy je koleżanka na placu zabaw zdzieli po głowie i odbierze zabawkę. Ja nie zabraniam negatywnych emocji, ale mogę okazać że nie wszystkie ich przejawy są przeze mnie akceptowane (jesli dziecko na mnie napluje, a zdarzyło się, to jest odsuwane i informowane, że nie akceptuję takiego zachowania, jest mi przykro, bronię się przed nim - odsuwam się i czekam aż dziecko wychodzi z inicjatywą kontaktu). Czyli - emocje może sobie odczuwać i ja nie podważam ich zasadności, ale nie zawsze przyjmuję postawę wspierającą, podporządkowaną, ofiarną i akceptującą wszystkie tego przejawy.

    Edit: Może inaczej - w przypadku oplucia itp. nie tyle czekam na inicjatywę bezpośrednią, ale na jakiś objaw zmiany podejścia. Jak zaczyna na mnie łypać albo zaczepia delkatnie, to to wystarczy

    Nigdy też nie przytulałam na siłę - mogę przyjąć postawę otwartą (rozłożyć ramiona, skinąć ręką, zapytać czy chce się przytulić), ale jak mówi, że nie chce, to przytulanie jest dla mnie formą dominacji i nie ma ze wsparciem nic wspólnego. Wykazuję raczej gotowość na kontakt - również słowny (jak mój 7-latek ma widoczny problem, to pytam czy chce porozmawiać, czasem chwilę podrążę, zadam kilka pytań pomocniczych, alke jak widzę totalną skorupę, to się wycofuję mówiąc, że jakby jednak chcał pogadać to będę w pobliżu, moze zawołać lub otworzyć drzwi na znak, że chce bym przyszła.
    Ostatnio edytowane przez Hester ; 13-10-2014 o 23:26

  19. #19
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    ja się w 100% zgadzam, że nie mamy obowiązku przyjmowac kazdej formy wyrażania emocji.
    Jednak jakoś nie lezy mi stwierdzenie, że płacz ok w takiej i takiej sytuacji, a w innej juz nie.
    Bo kiedy dziecko na mnie pluje, to jawnie przekracza moje granice i nie zamierzam na to przystawac, ale płacz moich granic nie przekracza. Ok, może mnie wkurzac, denerwować, drażnić - ale to nie jest działanie wymierzone we mnie.

    Widzę taką sytuację, gdy nasza trzyipółlatka kończy oglądać bajkę i zazwyczaj płacze, że chciała jeszcze. No wolałabym, żeby nie płakała, wolałabym, żeby rozumiała ustalenia i się do nich stosowała, ale najwyraźniej nie umie, bo sytuacja wciąż powraca.
    Mogę się zzymac, że głowa mi pęka, ale ani to nie rozładuje sytuacji (ona nie przestanie płakać z tego powodu), ani nie pomoże jej emocji wyregulowac. Generalnie, czy jestem uczestnikiem syt. konfliktowej z dzieckiem, czy nie, prawdopodobnie jestem jedynym dostępnym regulatorem jego emocji. Póki nie nauczy się samo. A nie nauczy się, jak nie będę mu dłuuugi czas pomagać w tej regulacji.
    Nie do końca też jestem zdania, że sytuacja z bajką jest sytuacją konfliktu rodzica z dzieckiem. Nie musi być. Czasem jest to niedojrzałość dziecka w wyrażaniu emocji, ale niekoniecznie konflikt z rodzicem.
    Widzę, że pomaga rozładować sytuację pomoc w rozładowaniu emocji. Nawet, jak mi głowa pęka i mam dośc ryku o wszystko. Tak jest po prostu szybciej.

  20. #20
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 598
    Cytat Zamieszczone przez pszczoła Zobacz posta
    ja się w 100% zgadzam, że nie mamy obowiązku przyjmowac kazdej formy wyrażania emocji.
    Jednak jakoś nie lezy mi stwierdzenie, że płacz ok w takiej i takiej sytuacji, a w innej juz nie.
    Bo kiedy dziecko na mnie pluje, to jawnie przekracza moje granice i nie zamierzam na to przystawac, ale płacz moich granic nie przekracza. Ok, może mnie wkurzac, denerwować, drażnić - ale to nie jest działanie wymierzone we mnie.

    Widzę taką sytuację, gdy nasza trzyipółlatka kończy oglądać bajkę i zazwyczaj płacze, że chciała jeszcze. No wolałabym, żeby nie płakała, wolałabym, żeby rozumiała ustalenia i się do nich stosowała, ale najwyraźniej nie umie, bo sytuacja wciąż powraca.
    Mogę się zzymac, że głowa mi pęka, ale ani to nie rozładuje sytuacji (ona nie przestanie płakać z tego powodu), ani nie pomoże jej emocji wyregulowac. Generalnie, czy jestem uczestnikiem syt. konfliktowej z dzieckiem, czy nie, prawdopodobnie jestem jedynym dostępnym regulatorem jego emocji. Póki nie nauczy się samo. A nie nauczy się, jak nie będę mu dłuuugi czas pomagać w tej regulacji.
    Nie do końca też jestem zdania, że sytuacja z bajką jest sytuacją konfliktu rodzica z dzieckiem. Nie musi być. Czasem jest to niedojrzałość dziecka w wyrażaniu emocji, ale niekoniecznie konflikt z rodzicem.
    Widzę, że pomaga rozładować sytuację pomoc w rozładowaniu emocji. Nawet, jak mi głowa pęka i mam dośc ryku o wszystko. Tak jest po prostu szybciej.
    U nas nie jest szybciej. Ba - mam wrażenie, że zbytnie ingerowanie ogranicza rozwój dzieci, bo stroną odpowiedzialną za radzenie sobie z emocjami pozostaje rodzic, i sytuacje się powtarzają. Jak jest ryk o kolejną bajkę, to moge powiedzieć "rozumiem, że fajnie się ogląda, i że chcielibyście jeszcze, ale ustaliliśmy że oglądacie jedną, a teraz idziecie spać, by jutro dobrze się czuć i być wyspanymi". To jest moja forma akceptacji emocji. Ale nie będę tulić, bo to by było przyznanie, że dziecku stała się jakaś krzywda, że te emocje są uzasadnione, że mam naprawdę zawiniła albo zrobiła coś nie tak itp. Wsparcie może być różne - czasem wsparciem może być zostawienie decyzji dziecku. Albo pozwolenie mu zobie z czymś poradzić - w końcu dążymy do jego samowystarczalności w tym względzie.

Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •