Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 123
Pokaż wyniki od 41 do 46 z 46

Wątek: "Bunt" i trudne emocje - Wasze sposoby

  1. #41
    Pasjonatka Awatar Tola
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    1 333
    dzięki za ten wątek - niestety weszliśmy teraz w okres mocnych emocji Zosi, a że to osoba o ognistym temperamencie to niestety emocje potrafią nią targać przez kwadrans, po kilka razy dziennie .

    Mnie pęka serce, jestem blisko, przytulam (jak pozwoli) i szepczę uspokajająco, ale chciałabym jej jeszcze jakoś pomóc, "nauczyć" ją wyciszania (Jasiek mówi - "mamusiu uspokój mnie") - czy jest w ogóle coś co mogę zrobić, żeby wskazać jej drogę do wyciszenia? Ona nie ma jeszcze 1.5 roku...
    Jak myślicie?

  2. #42
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    561
    Oj Tola, mój Gucio mial takie momenty, ze 40 minut krzyczal.. Widać bylo, ze nie chce juz tego, ale nie umie. Oferowalam przytulenie, konsekwentnie i stale i teraz to dziala. Dość szybko biegnie sie przytulic, również wtedy, gdy ta zlosc to nie tylko histeria, ale tez Np agresja. Wtedy tez przytulenie go koi, ale chyba nie ma innej rady jak towarzyszyc..
    Może dla świata jesteście tylko dziećmi, dla nas jesteście całym światem!
    Nina 01.04.2011 & Gucio 04.02.2013 & Leon 13.12.2015
    Centrum Wspierania i Rozwoju Rodziny Familion - www.centrumfamilion.pl

  3. #43
    moderator zlot 2015
    Sponsor Chustozlotu 2015
    Awatar MASZ
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Warszawa, Mokotów
    Postów
    4 114
    I nas dopadło. Jak dla mnie trochę za wcześnie ale co zrobić :/
    Jestem gotowa na taki etap rozwojowy ale ona chyba nie.
    Chodzi o to, że ja ją mogę przytulić, dać pierś - to ją uspokaja i wycisza ale nie jestem w stanie jej nic wytłumaczyć. Nie potrafię przerwać tego jej zaafiksowania się na czymś.
    Od jakiegoś czasu gramy w taką grę. Ona wchodzi np. na stół, ja ją zdejmuję, tłumaczę, że nie może tam wchodzić i próbuje zainteresować jakąś zabawą, a jak tylko się uda to ona znów na stół i tak w kółko. Po którymś razie przy zdejmowaniu wypręża się i zaczyna krzyczeć, ewentualnie rzuca się na podłogę i krzyczy. To jest straszne i dla mnie bardzo męczące.
    Uspokajam ją i tak w kółko. Jak już nie mam siły to prosto ze stołu wsadzam ją do kojca ale wtedy to dopiero zaczyna się krzyk.
    Ja wiem, że ona jest malutka. Wiem, że odstawianie jej do kojca to rodzaj przemocy ale nie mogę jej prawie cały dzień nosić na rękach. Ona bardzo chce eksperymentować. A przy tym jest nieuważna. Chodzi cała poobijana bo wszystko chce siłą rozwiązać.
    I jeszcze zęby idą.
    Wczoraj byłyśmy na 3 godzinnym spacerze bo w wózku jakoś usiedzi. Wolałam robić kilometry niż wrócić do domu :/

  4. #44
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    MASZ, a skoro jej tak na stole zależy, to może mogłaby tam być? Zależy, co jest dla Ciebie ważne - czy po prostu boisz się, że zrobi sobie krzywdę, czy chodzi o to, że nie tolerujesz chodzenia po stole. Bo jeśli tylko pierwsze, to może mogłabyś być z nią i pilnować, żeby była bezpieczna. Można to ubrać w ramy, że taka aktywność tylko pod Twoim okiem (dzieci zazwyczaj szybko łapią i przyswajają podobne ograniczenia).
    A jeśli drugie, to może poszukać innego miejsca, gdzie ona mogłaby być wysoko, a nie "profanowałaby" stołu?

    To oczywiście nie sprawi, że uciekniesz od trudnej kwestii mierzenia się z siła dziecięcych emocji, tylko myślę, że tam, gdzie można, warto szukać rozwiązań. Żeby nie zwariować - jak sama piszesz, jest to dla Ciebie bardzo męczące.

  5. #45
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 809
    Moi notorycznie chodzili/chodza po stole. Wolalabym nie, ale uznalam, ze tak eksploruja rzeczywistosc
    Daniel Ikenna 30.05.2010, Obinna Samuel 18.11.2011, Celestin Ejike 01.08.2014

  6. #46
    moderator zlot 2015
    Sponsor Chustozlotu 2015
    Awatar MASZ
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Warszawa, Mokotów
    Postów
    4 114
    Jest coraz gorzej. Nie przeszkadza mi, że wchodzi na stół, bardziej to, że wchodzi tam żeby się dobrać do kubka/ telefonu/ wierzy/ płyt. Bo stół zasłania regał tak żeby nie miała dojścia do puzzli itp. Ona ogólnie ostro eksploruje, wspina się na wszystko, opanowała już samodzielne wchodzenie na ikeowe składane krzesła. Otwiera szafki, szuflady - wszystko musi zobaczyć, wszystkiego dotknąć, na wszystko wejść. Podstawia sobie np. pudła jeśli gdzieś nie dosięga.

    Ostatnio jeszcze ziemia zaczęła ją parzyć w nogi i musi koniecznie na ręce, inaczej krzyk i rzucanie się na ziemię. Tylko ona to robi dość spektakularnie, na plecy, a w zasadzie na głowę i nogi i muszę ją łapać albo podkładać coś pod głowę bo inaczej w końcu sobie łepek rozbije. Ogólnie rzuca się na mnie, wiesza, usiłuje po mnie wspinać.

    I doszły kolejne elementy. Rzucanie przedmiotami w złości. I to nie upuszczanie tylko mocne ciskanie. Po chwili krzyku zaczyna się wrzask. No jest nieodrodną córką mą. Ojciec czuje się bezsilny i nie wie co robić, ja czasem nie mam już siły.

    Właśnie wstała cała szczęśliwa i gania psa. I wywala z pudła śmieci, które pozbierałam po jej uśpieniu. Pudło miałam wynieść za chwilę. Przynajmniej bawi się sama ;p

Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 123

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •