Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12
Pokaż wyniki od 21 do 29 z 29

Wątek: Granice

  1. #21
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 626
    Cytat Zamieszczone przez okoani Zobacz posta
    Chyba największy problem mam gdy po sytuacji konfliktowej córa chce się do mnie przytulić, a we mnie wszystko wrzeszczy NIE na samą myśl o kontakcie fizycznym - niby wiem, że ona tego potrzebuje, ale odczuwam to właśnie jako "gwałt" na moich granicach.
    O, a dla mnie to jest zbawienne, że się kochamy mimo wszystko. Czasem mam wrażenie (szczególnie jak ja na nią nakrzyczę), że to ja tego bardziej potrzebuję niż ona.
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  2. #22
    Moderator Awatar okoani
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    lubelskie
    Postów
    2 909
    Cytat Zamieszczone przez ita Zobacz posta
    O, a dla mnie to jest zbawienne, że się kochamy mimo wszystko. Czasem mam wrażenie (szczególnie jak ja na nią nakrzyczę), że to ja tego bardziej potrzebuję niż ona.
    To pokazuje jak różne można mieć potrzeby Ja też córki nie przestaję kochać (choć w takich momentach jej nie lubię) i nie uważam, że przytulam=kocham, nie przytulam= nie kocham.
    No i właśnie - powinnam się na siłę przełamywać? Zaznaczam, że to nie jest tak, że się "obrażam, więc nie przytulę", tylko faktycznie całe moje jestestwo odżegnuje się od kontaktu fizycznego.
    wiosenna córa (2011) i zimowa córa (2014)

  3. #23
    Zaangażowana Awatar Filippa
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    podOpole
    Postów
    614
    Cytat Zamieszczone przez pszczoła Zobacz posta
    Flippo, a dlaczego nie pozwalasz? Może warto dzieciom powiedzieć, np. Nie lubię, kiedy skaczecie przy mnie, bo... (i tu powód).
    Bo to niebezpieczne, jak skaczą 4,5 latek z 1,5 roczniakiem. Racjonalne tłumaczenia nie przynoszą efektu, a ja oczami wyobraźni widzę skręcone karki, wybite zęby...

    Cytat Zamieszczone przez okoani Zobacz posta
    To pokazuje jak różne można mieć potrzeby Ja też córki nie przestaję kochać (choć w takich momentach jej nie lubię) i nie uważam, że przytulam=kocham, nie przytulam= nie kocham.
    No i właśnie - powinnam się na siłę przełamywać? Zaznaczam, że to nie jest tak, że się "obrażam, więc nie przytulę", tylko faktycznie całe moje jestestwo odżegnuje się od kontaktu fizycznego.
    Bo to Twoja granica. Ja bym nie przytuliła w Twoim wypadku (bo ja jako ja przytulam, bo jak ita mam taką potrzebę).
    Roch 9.07.2010, Leon 20.05.2013 i Tola 05.01.2015

  4. #24
    Moderator Awatar pszczoła
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Toruń
    Postów
    1 187
    Cytat Zamieszczone przez Filippa Zobacz posta
    Bo to niebezpieczne, jak skaczą 4,5 latek z 1,5 roczniakiem. Racjonalne tłumaczenia nie przynoszą efektu, a ja oczami wyobraźni widzę skręcone karki, wybite zęby...




    no i ok. Nie chcesz, bo obawiasz się, że sobie coś zrobią. Nie chcesz i już. Moga skakac po podłodze (może na kocu), albo gdziekolwiek indziej, ale nie na kanapie.
    I to jest ok.
    Jak równiez ok jest, że z tatą mogą, bo on sie nie obawia. I myślę, że tak tez mozna to przedstawić - że moga skakać, gdy sa pod opieką taty, bo tacie to nie przeszkadza.
    Chyba że Tobie przeszkadza, że tata pozwala i wolałabyś, aby nie skakali w ogóle, nigdy. Wówczas macie do pogadania między sobą bardziej, niż z dziecmi

  5. #25
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    817
    Cytat Zamieszczone przez Filippa Zobacz posta
    Tylko jak dziecko ma rozumieć nasze rozbieżności, że ja np nie pozwalam skakać po kanapie, a mój M. pozwala
    U nas jest odwrotnie, ja pozwalam skakać po łóżku, mój M nie. I Miszka przy mnie skacze, a przy M - nie.

  6. #26
    Zaangażowana Awatar szpilewska
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    754
    okoani ja cię rozumiem moja już wie, że po jakiejś trudnej sytuacji ja muszę ochłonąć i wtedy przytule, inaczej nie umiem.
    Jak sobie przypominam to zawsze mnie denereowalo, że moje nie nie ma znaczenia. Pamietam, był kiedyś taki program młodziezowy i tam było, że nie to ma być wyraźne nie i tak mi w głowie zostało. Jak ktoś mi próbuje coś wcisnąć to mówię wyraźnie i stanowczo nie. Natomiast mam problemy by powiedzieć, że nie podoba mi się jak ktoś dotyka moje dziecko, wiecie łapanie za nozke i policzek.
    Co do brzuszka to kiedyś koleżanka chciała mnie pogłaskać, odsunelam się i powiedziałam, że tego nie lubię jakos problemu nie było. Spytalam czy by chciała bym ja ją na przywitanie po brzuchu glaskala.
    Mam czasem problemy z określeniem granic. Mist doskonale cię rozumiem.

  7. #27
    Moderator Awatar mist
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Varsòvia
    Postów
    3 083
    Ja jeszcze mam straszny problem z powiedzeniem komus, ze odwalil fuszerke. Po prostu nie chce mi przejsc przez gardlo, ze czyjas praca jest nic niewarta, ze powinno sie zrobic wszystko od nowa (zwlaszcza, jesli jest sporo ode mnie starszy, teoretycznie doswiadczony w temacie)... Czuje sie wtedy strasznie glupio, probuje cos z siebie wydukac, ale nie jestem w stanie, a potem w domu placze, bo fryzjer, bo pan od glazury, bo krawcowa, bo wspolpracownik i probuje po nich poprawiac sama

  8. #28
    Zaangażowana Awatar szpilewska
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    754
    Cytat Zamieszczone przez mist Zobacz posta
    Ja jeszcze mam straszny problem z powiedzeniem komus, ze odwalil fuszerke. Po prostu nie chce mi przejsc przez gardlo, ze czyjas praca jest nic niewarta, ze powinno sie zrobic wszystko od nowa (zwlaszcza, jesli jest sporo ode mnie starszy, teoretycznie doswiadczony w temacie)... Czuje sie wtedy strasznie glupio, probuje cos z siebie wydukac, ale nie jestem w stanie, a potem w domu placze, bo fryzjer, bo pan od glazury, bo krawcowa, bo wspolpracownik i probuje po nich poprawiac sama
    Mist coś w tym jest. Mam chyba podobnie, chociaż staram się to zmienić i być bardziej asertywna.

  9. #29
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 626
    Cytat Zamieszczone przez okoani Zobacz posta
    To pokazuje jak różne można mieć potrzeby Ja też córki nie przestaję kochać (choć w takich momentach jej nie lubię) i nie uważam, że przytulam=kocham, nie przytulam= nie kocham.
    No i właśnie - powinnam się na siłę przełamywać? Zaznaczam, że to nie jest tak, że się "obrażam, więc nie przytulę", tylko faktycznie całe moje jestestwo odżegnuje się od kontaktu fizycznego.
    Ja myślę, że jak najbardziej masz prawo nie przytulać, pod warunkiem, że wyjaśnisz.
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •