Strona 3 z 6 PierwszyPierwszy 123456 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 41 do 60 z 110

Wątek: [Było: Histeryzujący dwuipółlatek] Teraz to trzyipółlatek z zaburzeniami SI - #72

  1. #41
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 641
    Cytat Zamieszczone przez blueann Zobacz posta
    Ale na pytanie zaczynające się od "dlaczego" albo "po co" nie odpowiedział jeszcze nigdy.
    Bo to są bardzo trudne pytanie. Pytanie "po co" jest pytaniem o cel. Wielu dorosłych nie zna swoich celów albo ich sobie nie uświadamia, takie pytanie każe im się zatrzymać i pomyśleć. Także... Ale właśnie mi uświadomiłaś, że ja również często je zadaję Ale u nas się sprawdza pytanie: "co robisz?". Wtedy zdarza się jej odpowiedzieć przypadkiem na pytanie po co/dlaczego. Np.: "Co robisz?". "Ubieram psa, żeby mu nie było zimno". Ale ona bardzo lubi konstrukcje zdań z "żeby" - może to nietypowe.

    A co do przebierania. I tak źle i tak niedobrze. Moja córka wciąż chce się przebierać, bo mokre, bo zabrudzone, bo tak, bo zobaczyła, że ja się przebrałam. A później się wścieka, bo się spodnie zaklinowały
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  2. #42
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    5 615
    Cytat Zamieszczone przez ita Zobacz posta
    Bo to są bardzo trudne pytanie. Pytanie "po co" jest pytaniem o cel. Wielu dorosłych nie zna swoich celów albo ich sobie nie uświadamia, takie pytanie każe im się zatrzymać i pomyśleć. Także... Ale właśnie mi uświadomiłaś, że ja również często je zadaję Ale u nas się sprawdza pytanie: "co robisz?". Wtedy zdarza się jej odpowiedzieć przypadkiem na pytanie po co/dlaczego. Np.: "Co robisz?". "Ubieram psa, żeby mu nie było zimno". Ale ona bardzo lubi konstrukcje zdań z "żeby" - może to nietypowe.


    A co do przebierania. I tak źle i tak niedobrze. Moja córka wciąż chce się przebierać, bo mokre, bo zabrudzone, bo tak, bo zobaczyła, że ja się przebrałam. A później się wścieka, bo się spodnie zaklinowały
    Reputnelam Ci za wszystkie wypowiedzi w wątku.

  3. #43
    Chwyciła bakcyla Awatar blueann
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Kraków
    Postów
    185
    Ja się staram dać luz sobie, ale po pierwsze: to, że trudno się z Adasiem dogadać, tworzy problemy na co dzień. Po drugie, teraz mi tu piszecie, żebym się nie przejmowała wózkiem, pieluchą i mówieniem, ale w innych wątkach można spotkać stwierdzenia, że takie duże dziecko w wózku to jakiś dziwoląg. Wiem, że nie chciałaś mi dopiec, ale sama napisałaś: dajcie mu więcej swobody, moje dzieci już same się ubierały. Często już teraz słyszę takie rzeczy. Nie jako krytykę, nie biorę tego do siebie, ale po prostu słyszę przy różnych okazjach.

    Edit: przepraszam, że to takim zdenerwowanym tonem napisałam; piszę z telefonu, czego nie lubię.
    Ostatnio edytowane przez blueann ; 28-12-2014 o 23:56
    Noszę Adama (maj 2012) i Marka (czerwiec 2014)

  4. #44
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    5 615
    Cytat Zamieszczone przez blueann Zobacz posta
    Ja się staram dać luz sobie, ale po pierwsze: to, że trudno się z Adasiem dogadać, tworzy problemy na co dzień. Po drugie, teraz mi tu piszecie, żebym się nie przejmowała wózkiem, pieluchą i mówieniem, ale w innych wątkach można spotkać stwierdzenia, że takie duże dziecko w wózku to jakiś dziwoląg. Wiem, że nie chciałaś mi dopiec, ale sama napisałaś: dajcie mu więcej swobody, moje dzieci już same się ubierały. Często już teraz słyszę takie rzeczy. Nie jako krytykę, nie biorę tego do siebie, ale po prostu słyszę przy różnych okazjach.
    Spokojnie dałam przykład na to, ze to czas na samodzielność. Czy to bedzie ubieranie si, czy samodzielne smarowanie chleba nie ma znaczenia. Chodzi o odpuszczenie kontrolowania wszystkiego co robi i zamienię tego na dyskretńy nadzór. Mój syn sie odpiluchowal sie ja miał gdzieś 2,5 roku i miał z tym przeboje, bo kupę mógł zrobić tylko do pieluchy. Wózek sluzyl mi długo, bo niby jak 2 dzieci i bametlami wszystkimi dać sobie radę w pojedynkę. Nawet kiedy syn szedł to na wózku wisiała chusta, kurtki i torba.
    Mam wrażenie, ze jesteś mocno zestresowana. zadbaj o siebie. O swoje potrzeby. Choćby to były drobnostki np. Chwila ciszy nad herbatka i gazeta. Przestań porównywać sie z innymi. Każdy ma swój czas i swoje sposoby.
    Mam dwoje diametralnie rożnych dzieci. Jedno mówiło zdaniami i chodziło w 10 m.z. Drugie taki etap osiągnęło kolo 1,5 roku. Nie stresuj sie. Szukaj sposobu gdzie odpuścić synowi, a gdzie wyznaczyć granice, najlepiej tam gdzie Cię najbardziej wkurza

  5. #45
    Chwyciła bakcyla Awatar blueann
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Kraków
    Postów
    185
    Cytat Zamieszczone przez Padthai Zobacz posta
    Spokojnie dałam przykład na to, ze to czas na samodzielność. Czy to bedzie ubieranie si, czy samodzielne smarowanie chleba nie ma znaczenia. Chodzi o odpuszczenie kontrolowania wszystkiego co robi i zamienię tego na dyskretńy nadzór.
    Ja jestem zestresowana, ale w inny sposób, niż myślisz. Niech on sobie smaruje chleb, niech wysmaruje jeszcze dodatkowo siebie i wszystko dookoła, byle przez chwilę się czymś zajął! Marzymy o tym, żeby przez chwilę nie oczekiwał zabawiania i organizowania czasu. Niektórzy się dziwią, że nie stoję przy Adasiu na przykład wtedy, kiedy przysuwa sobie do blatu taboret, wchodzi na niego i nalewa sobie mleko do kubka. A to są moje ulubione chwile, kiedy on coś robi i nie oczekuje mojej asysty. Staramy się go uczyć, że naprawdę może się czasem pobawić sam (a ja bym może wtedy tę chwilę na herbatę miała...), jakieś sukcesy już są, ale to jest żmudny, bardzo żmudny proces. Adaś od urodzenia był taki wymagający towarzyszenia mu przy wszystkim.

    Co do odpieluchowania i takich innych, to nie spędza mi to snu z powiek.
    Noszę Adama (maj 2012) i Marka (czerwiec 2014)

  6. #46
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 809
    Tak, z tym nieodpowiadaniem zawsze tak było. Adaś zdaje się myśleć, że ja mu czytam w myślach. Nie wymagam od niego, żeby odpowiadał pełnymi zdaniami, ale jak mu zadaję pytanie, na które można odpowiedzieć "tak" albo "nie", to mógłby chociaż pokręcić albo pokiwać głową... A tymczasem patrzy w przestrzeń z taką miną, jakby mówił "Domyśl się". Muszę przyznać, że stopniowo się to poprawia, ale powoooli. Oprócz tego mam wrażenie, że on nie rozumie sensu niektórych pytań. Wiem, że niektóre dzieci w jego wieku są w stanie prowadzić o wiele bardziej skomplikowane rozmowy; czy to możliwe, żeby on czasem nie potrafił zrozumieć prostego zdania? Jak pytamy "Chcesz słomkę czerwoną czy zieloną?", to odpowiedź czasem brzmi "tak".
    Jakbym o moim Danielu czytala... Z polecenia pan w przedszkolu poszlismy do "speech therapist", czyli logopedy (?) (Daniel zaczal mowic - tzn wypowiadac pojedyncze slowa jakiekolwiek i to w ilosci moze pieciu max. jak skonczyl dwa lata; odpieluchowal sie w dzien jak mial 3 lata i 4 miesiace, w nocy ciagle do tej pory pielucha). Okazalo sie, ze jest bardzo opozniony jesli chodzi o rozwoj mowy i rozumienia. Powiedzmy, ze na 100 dzieci badanych byl w ostatniej trojce, tak dla porownania. Zreszta do tej pory odnosze wrazenie, ze jemu nie zalezy na poprawnej konstrukcji zdan, bo tak czy siak zostanie zrozumiay, wiec po co sie starac? Pongliszuje tez strasznie.
    Z drugiej strony jakos kilka miesiecy temu sam (!) nauczyl sie czytac. Sama bylam zdumiona i zaskoczona.
    My chodzilismy do logopedy jakos pol roku przynajmniej. Bardzo pomoglo.

    Co do samodzielnosci Daniela, ja poszlam w druga strone, czyli jak sie urodzil brat pozwolilam mu "dzidziusiowac" jesli tylko chcial i nie naciskalam na nic (stad pewnie te pieluchy dlugie), mam wrazenie, ze rowniez z tego powodu integracja brata przebiegla gladko i sa ze soba szalenie zwiazani.

    Co do Juula i przewodnika, to ja czasami mam wrazenie, ze jestem psem pasterskim raczej
    Daniel Ikenna 30.05.2010, Obinna Samuel 18.11.2011, Celestin Ejike 01.08.2014

  7. #47
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    5 615
    Blueann, wg tego co ja zrozumiałam wkurza Cię zachowanie syna. Syn stara sie być samodzielny i chce decydować o wieku rzeczach, które często mu nie wychodzą, wiec sie wkurza. Generalnie ma fatal error wielu sytuacjach. Ciebie denerwują jego jęki i chciałabyś żeby był bardziej samodzielny, ale oczekujesz, od niego rzeczy które sa jeszcze mało możliwe jak samodzielna zabawa. Trzeba to jakoś usystematyzować. Ty musisz sie zastanowić, które Twoje oczekiwania sa możliwe do zrealizowania, bo raz narzekasz, za jęczał przy odpieluchowaniu i chciałbys, żeby sie odpieluchowal, a raz ze żaden problem. Pozwoli to okiełznać sytuacje i da Wam oddech. Z mojego doświadczenia, takie przełomowe okresy dzieci, to sygnał dla mnie do zmian. Wychowując dzieci podazamy wytyczonymi ścieżkami i nie zauważamy, ze to już czas, aby trochę odpuścić dzieciom, dać im więcej przestrzeni.
    yvona, usamodzielnianie i dopieszczenie malucha jest możliwe jednocześnie i z perspektywy moich zzytych 5 i 7 latków moge to potwierdzić,
    Ostatnio edytowane przez Padthai ; 29-12-2014 o 10:49

  8. #48
    Chwyciła bakcyla Awatar blueann
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Kraków
    Postów
    185
    Cytat Zamieszczone przez Padthai Zobacz posta
    Blueann, wg tego co ja zrozumiałam wkurza Cię zachowanie syna. Syn stara sie być samodzielny i chce decydować o wieku rzeczach, które często mu nie wychodzą, wiec sie wkurza. Generalnie ma fatal error wielu sytuacjach. Ciebie denerwują jego jęki i chciałabyś żeby był bardziej samodzielny, ale oczekujesz, od niego rzeczy które sa jeszcze mało możliwe jak samodzielna zabawa. Trzeba to jakoś usystematyzować. Ty musisz sie zastanowić, które Twoje oczekiwania sa możliwe do zrealizowania, bo raz narzekasz, za jęczał przy odpieluchowaniu i chciałbys, żeby sie odpieluchowal, a raz ze żaden problem. Pozwoli to okiełznać sytuacje i da Wam oddech. Z mojego doświadczenia, takie przełomowe okresy dzieci, to sygnał dla mnie do zmian. Wychowując dzieci podazamy wytyczonymi ścieżkami i nie zauważamy, ze to już czas, aby trochę odpuścić dzieciom, dać im więcej przestrzeni.
    Ojej, o odpieluchowaniu napisałam dlatego, że zagaiłaś o tej samodzielności. Nie, nie napisałam, że to żaden problem, ale to nie priorytet; nie spędza mi snu z powiek. No pewnie, że chciałabym, żeby się odpieluchował, bo mnie to obrzydza, że on robi kupę i niej siedzi, ale to najwyraźniej to nie jest do przeprowadzenia teraz, więc odpuściliśmy.

    I tak ogólnie to widzę, że się nie zrozumiałyśmy. Ty piszesz, że Adaś stara się być samodzielny. Hmmm... Zdecydowanie zwrócę na to uwagę, czy przypadkiem my mu skrzydeł nie podcinamy na co dzień, ale ja właśnie nie bardzo widzę to dążenie do samodzielności. Jest kilka czynności, które Adaś lubi wykonywać sam, ale już od miesięcy nie chce brać się za nic nowego, chociaż staramy się go delikatnie zachęcać. Starałam się nie nalegać zbyt mocno, żeby nie tworzyć okazji do wścieku. Może to błąd?

    Samodzielna zabawa - napisałam o niej, żeby wytłumaczyć, skąd ten stres, że on naprawdę nie bierze się z tego, że ja obsesyjnie porównuję rozwój Adasia z rozwojem jego rówieśników. No cóż, stres jest stąd, że - o czym jest wątek - każda czynność u nas ostatnio kończy się histerią, a dodatkowo Adaś od zawsze upiera się, żeby cały czas spędzać ze mną. I to jest takie moje marzenie od zawsze, żeby czasem mieć w ciągu dnia parę minut dla siebie i odetchnąć, zresetować się. Miałabym pewnie wtedy więcej cierpliwości.

    Ale - co jest optymistyczne - magia forum oczywiście działa i jak już o tym napisałam, to wczorajszy dzień był lepszy, to znaczy panował spokój z krótkimi okresami histerii, a nie odwrotnie. I oby to trwało.
    Noszę Adama (maj 2012) i Marka (czerwiec 2014)

  9. #49
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 809
    ale już od miesięcy nie chce brać się za nic nowego, chociaż staramy się go delikatnie zachęcać. Starałam się nie nalegać zbyt mocno, żeby nie tworzyć okazji do wścieku. Może to błąd?
    A moze faktycznie? Sprobuj tak troche jak oczywistosc dac polecenie, jakies proste, zeby cos odniosl, albo zalozyl spodenki, cokolwiek, dajac do zrozumienia swoja postawa i tonem, ze to jest cos co uwazasz za calkiem naturalne i ewidentne, ze tak sie wyraze, nie ze mu proponujesz. Nie "moze bys zalozyl spodenki" tylko: tam ci polozylam spodenki, zaloz je prosze; po chwili mozesz dodac, ze jakby co, to niech cie poprosi o pomoc (ale to juz sama zobacz kiedy to powiedziec - w sensie, zeby wiedzial, ze w razie tarapatow moze na ciebie liczyc, ale mial ten moment swojej aktywnosci).
    Ja im daje rzeczy i mowie, prosze sie ubrac. Bywa, ze poradza sobie super, bywa, ze - wczesniej - mieli problemy i sie zloscili, to pomagalam i mowilam, ze zawsze jakby co jestem i zeby po prostu mnie zawolali, a nie wariowali.
    Daniel Ikenna 30.05.2010, Obinna Samuel 18.11.2011, Celestin Ejike 01.08.2014

  10. #50
    Wpadła po uszy Awatar jul
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Pruszków
    Postów
    2 520
    Cytat Zamieszczone przez blueann Zobacz posta
    teraz mi tu piszecie, żebym się nie przejmowała wózkiem, pieluchą i mówieniem, ale w innych wątkach można spotkać stwierdzenia, że takie duże dziecko w wózku to jakiś dziwoląg. Wiem, że nie chciałaś mi dopiec, ale sama napisałaś: dajcie mu więcej swobody, moje dzieci już same się ubierały. Często już teraz słyszę takie rzeczy. Nie jako krytykę, nie biorę tego do siebie, ale po prostu słyszę przy różnych okazjach.
    w tamtym wątku pisałam, że woziłam często dwójkę moich dzieci w wózku i wydaje mi się, że sporo matek - zwłaszcza dzieci z małą różnicą wieku, to pisało. Chcąc nie chcąc czytamy wybiórczo, na akurat bardziej poruszające nas rzeczy zwracamy uwagę, uogólniamy kilka wypowiedzi, które nam bardziej utkną (a więc często wyrazistszych, skrajniejszych) traktując je jako jakąś forumową normę (nie ma czegoś takiego) - dotyczy to kwestii zachowań rodziców (np odczucie, że wszyscy tylko w chustach noszą, a wózki to zło), rozwoju czy samodzielności dzieci; poza tym łatwiej się pisze o specjalnych osiągnięciach swoich dzieci, a nie normie, więc takich przykładów siłą rzeczy na forum jest więcej. U nas w wątku równieśniczym co rusz pojawia się głos "łojeju, ale te Wasze dzieci do przodu w porównaniu z moim" i wtedy odzywa się chyba z połowa wątku pisząc, że ich dzieci też raczej spokojniej w danym temacie... Tylko że właśnie - nie jest to niczyja wina - lektura forum tworzy przed oczami duszy jakąś wyśróbowaną normę, podczas gdy nasze dziecko, moje zachowanie, brak cierpliwości etc gdzieś mocno odstaje. A potem spotkania w realu sprowadzają nas nieco bardziej do normalności.

    Cytat Zamieszczone przez blueann Zobacz posta
    Ja jestem zestresowana, ale w inny sposób, niż myślisz. Niech on sobie smaruje chleb, niech wysmaruje jeszcze dodatkowo siebie i wszystko dookoła, byle przez chwilę się czymś zajął! Marzymy o tym, żeby przez chwilę nie oczekiwał zabawiania i organizowania czasu. Niektórzy się dziwią, że nie stoję przy Adasiu na przykład wtedy, kiedy przysuwa sobie do blatu taboret, wchodzi na niego i nalewa sobie mleko do kubka. A to są moje ulubione chwile, kiedy on coś robi i nie oczekuje mojej asysty. Staramy się go uczyć, że naprawdę może się czasem pobawić sam (a ja bym może wtedy tę chwilę na herbatę miała...), jakieś sukcesy już są, ale to jest żmudny, bardzo żmudny proces. Adaś od urodzenia był taki wymagający towarzyszenia mu przy wszystkim.
    Tak sobie pomyślałam - może z tą klamką - jak pamiętasz zawczasu, że mu zależy - spróbuj zaproponować mu, że go trochę podniesiesz do góry, żeby mu było łatwiej. Przecież czym jest ta nieszczęsna klamka jak nie dążeniem do samodzielności? Jak patrzę na moją trójkę, to widzę, że różnymi drogami chodzi ta samodzielność - u Najstarszej to było właśnie wszystko "sama sama", ale nie wiem, kiedy sama zaczęła się bawić - może jak miała ze 4 lata? Typ wymagający nieustannej obecności ludzi, najlepiej czujący się centrum. Średni nigdy właściwie etapu "siam siam!" nie miał w temacie ubierania się, ale np. jako dwulatek potrafił zrobić mega awanturę o to, że ja spuściłam wodę w kibelku (kiedyś pół przyjęcia dziecięcego zastanawiało się, co mu się stało, że nagle z pogodnego chłopaka mega histeria - urwało się jak wróciłam z nim do zwolnionej znowu łazienki i dałam mu spuścić wodę - czyli, teraz jak się czytam w kontekście wątku, niby że miękko postąpiłam - ale średni to akurat taki uparty typ, który często doskonale wie, o co mu chodzi, histerie są domeną najstarszej) i szybko sam się potrafił bawić, ale konieczna była moja nieustanna obecność w okolicy dłużej niż do drugich urodzin, nadal najlepiej się czuje jeśli wie, że jestem blisko; Najmłodszy na razie nie wykazuje skłonności do samodzielnego ubierania się, ale np koniecznie chce samrować i kroić nożem, przez większość posiłku potrafi składać sobie przedziwne piętrowe kanapki (których zresztą zazwyczaj nie zjada), od urodzenia jest samodzielny jeśli chodzi o zabawę. Może uda Ci się dojrzeć inne pola samodzielności, w których wprawia się Adaś, nie związane z techniczną samoobsługą - rzeczywiście moment jeszcze jest trudny - niezależnie od etapu, na którym wtedy byli starsi, kilka miesięcy po urodzeniu najmłodszego miałam w domu trzy niemowlęta wymagające pełnej obsługi.

    Powodzenia!
    Jasiek - córka najpierwsza (I 2009) - syn średni (VIII 2010) - syn mniejszy (II 2013)

  11. #51
    Początkująca
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    9
    A ja jeszcze odnośnie pytań typu "jesteś zmęczony", "źle się czujesz". Mój syn jest w wieku Twojego i nie potrafi często poprawnie odpowiedzieć na te pytania. Choćby wczoraj - z gorączką, padający z nóg i przezroczysty od wyżynającej się piątki, na pytanie: "źle się czujesz? coś cię boli?" - odpowiadał "nie", tak jakby nie wiedział, co te pytania znaczą. A oczywiste było, że jest inaczej i do tego z mową, rozumieniem i ogólnym ogarnianiem stoi na poziomie, wydaję mi się, wysokim. Może Adaś też nie rozumie, o co pytasz, gdy pytasz o zmęczenie?

  12. #52
    Zaangażowana Awatar ubyszka
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Ząbki
    Postów
    889
    Cytat Zamieszczone przez Honorata Zobacz posta
    A ja jeszcze odnośnie pytań typu "jesteś zmęczony", "źle się czujesz". Mój syn jest w wieku Twojego i nie potrafi często poprawnie odpowiedzieć na te pytania. Choćby wczoraj - z gorączką, padający z nóg i przezroczysty od wyżynającej się piątki, na pytanie: "źle się czujesz? coś cię boli?" - odpowiadał "nie", tak jakby nie wiedział, co te pytania znaczą. A oczywiste było, że jest inaczej i do tego z mową, rozumieniem i ogólnym ogarnianiem stoi na poziomie, wydaję mi się, wysokim. Może Adaś też nie rozumie, o co pytasz, gdy pytasz o zmęczenie?
    U mnie w takich razach działa skonkretyzowanie, "Gdzie masz ała?", jak widzę, że coś go jednak boli, "Idziemy spać?" itp. Może takie doprecyzowanie by pomogło?
    Alek 13 VI 2013 r. i Jerzyk 19 XI 2015 r.

  13. #53
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    854
    Cytat Zamieszczone przez blueann Zobacz posta
    Myślę, że nie rozmawia tak, jak większość dzieci w jego wieku jest w stanie rozmawiać; nie wiem, czy się tego obawiać, czy nie.

    Wiem, że pytania "Dlaczego?" są trudne i na pewno nie zadaję ich w problematycznym momencie, to znaczy wtedy, kiedy Adaś się zatrzymał i nie chce ruszyć. Wtedy co najwyżej pytam, czy jest zmęczony albo zdenerwowany. Próbowałam raz porozmawiać z nim o tym później, na spokojnie. Nie miałam wielkich nadziei na to, że Adaś odpowie na tak trudne pytanie, ale postanowiłam zobaczyć, co z tego wyjdzie. Nie wyszło nic. Chodzi mi też o pytania w kwestiach o wiele mniej skomplikowanych, ale wciąż pytania otwarte. Na przykład "Po co to wyjąłeś z szafki?". Kurczę, no, czy to jest trudne pytanie, kiedy dziecko jest spokojne, zrelaksowane i skupione, a ja nie mówię napastliwym tonem, tylko jestem po prostu ciekawa? Adaś powtarza po mnie wtedy: "Po co?". Mówię: "Tak, właśnie, chciałabym wiedzieć, co zamierzasz zrobić. Po co wyjąłeś to szafki?". Adaś na to znowu: "Po co?". Mówię: "Co będziesz robił?". Adaś powtarza: "Co będziesz robił?". Interesujące, że kiedy ma osobisty interes w dogadaniu się, potrafi być bardzo elokwentny. Na pytanie opiekunki w żłobku, co chciałby dostać od Mikołaja, Adaś opowiedział bez namysłu, że traktor. Zaskoczył nas, że w ogóle ogarnia temat, bo co prawda ma książeczki o Mikołaju, ale nie opowiadaliśmy mu nigdy, że do niego przyjdzie Mikołaj, raczej nie zamierzaliśmy wprowadzać tej postaci. Na nasze późniejsze dopytywanie się, jaki to ma być mianowicie traktor, odpowiedział, że duży, bo mały już ma. No. Krótko i na temat. Ale na pytanie zaczynające się od "dlaczego" albo "po co" nie odpowiedział jeszcze nigdy.
    Mój synek jest starszy od Adasia o jakiś miesiąc.
    I nie wiem, jak rozmawia większość dzieci w tym wieku, ale Miszka jest na podobnym poziomie komunikacyjnym co Adaś, z tego co czytam.
    Pytania rzędu "Po co"? "Dlaczego?" są na pewno zbyt trudne dla niego, jestem tego pewna. Potrafi odpowiedzieć na pytanie czy woli zupę czy kaszę, czy chce coś tam robić/gdzieś iść, jaki tort chciałby mieć na urodzinach itp. I nie sądzę, żeby chodziło o jego dobrze pojęty interes Natomiast jestem pewna, że nie odpowiedziałby mi na pytanie, dlaczego wysypał mąkę chyba, że pytanie zawierałoby podpowiedź w stylu "Dlaczego wysypałeś mąkę? Chcesz robić pierogi?" lub coś w tym rodzaju.

    Co do samodzielności. Są pewne rzeczy, które Miś robi zawsze sam, a są takie za które się w ogóle nie bierze. Widocznie nie czas. Nie ubiera się samodzielnie, nawet nie próbuje w sumie, a ja jakoś nie naciskam. Na spacery obecnie chodzimy na nogach, ale kiedy urodzi się w lutym drugi maluch, mam już przygotowany wózek. Chociażby w charakterze wózka bagażowego. I wcale mnie to nie obchodzi, że w razie awarii trzylatek będzie w wózku jechał.
    O samodzielnej zabawie mogę pomarzyć. W najlepszym przypadku Miś się bawi, a ja muszę siedzieć obok. Nie obok na fotelu, ale tuż przy nim na podłodze. Przyzwyczaiłam się pić kawę na podłodze
    Przypuszczam, że kiedy urodzi się rodzeństwo, będzie trudniej. I wcale Ci się nie dziwię, że marzysz o chwili dla siebie. A mąż nie mógłby trochę przejąć maluchy? U nas nawet się czasem udaje, z tym że najczęściej muszę wyjść z domu. Jak jestem w domu, to szanse nikłe. Myślę sobie, że starszaki tak mają po prostu. Od urodzenia są przyzwyczajone do maksymalnej naszej uwagi. Miś jest bardziej na mnie uwieszony odkąd jestem w ciąży, może wyczuwa, że nadchodzą zmiany

    W sumie w temacie wątku niewiele pomogę, bo histerii jako takich u nas nie ma, ale wydaje mi się, że Adaś nie odstaje od szeroko pojętej normy. I wydaje mi się, że problem jest raczej w twoim nastawieniu/zmęczeniu.

  14. #54
    Chwyciła bakcyla Awatar blueann
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Kraków
    Postów
    185
    Widzę, że bardzo dużo tutaj namarudziłam, wcale nie miałam takiego zamiaru. Jak w wątku pojawił się temat samodzielności, to moją pierwszą reakcją było: "No nie, nie dość, że muszę sobie radzić z całodzienną histerią, to jeszcze teraz mam zacząć przejmować się samodzielnością Adasia" - jakoś zupełnie mnie to zdezorientowało i zaczęłam zbaczać tu z tematu, przepraszam. Dziękuję stokrotnie za wszelkie wsparcie.

    Cytat Zamieszczone przez yvona Zobacz posta
    A moze faktycznie? Sprobuj tak troche jak oczywistosc dac polecenie
    Zaczęłam uważać na to, jak mówię, bo chyba rzeczywiście za dużo proponowałam, a za mało oznajmiałam i może nie tyle dawałam za dużo swobody, ile po prostu wprowadzałam chaos. Już jakiś czas temu złapałam się na tym, że mówię głupie rzeczy w stylu: "Zostaw teraz na chwilę zabawki i podejdź tu do mnie, dobrze?", po czym słysząc odpowiedź "Nie", uświadamiam sobie, że mam, czego chciałam - nie trzeba było pytać, tylko wydać polecenie.

    Cytat Zamieszczone przez jul Zobacz posta
    niezależnie od etapu, na którym wtedy byli starsi, kilka miesięcy po urodzeniu najmłodszego miałam w domu trzy niemowlęta wymagające pełnej obsługi.
    Powodzenia!
    Nie spodziewałam się, że to będzie aż tak wyglądać.

    Cytat Zamieszczone przez Honorata Zobacz posta
    A ja jeszcze odnośnie pytań typu "jesteś zmęczony", "źle się czujesz". Mój syn jest w wieku Twojego i nie potrafi często poprawnie odpowiedzieć na te pytania. Choćby wczoraj - z gorączką, padający z nóg i przezroczysty od wyżynającej się piątki, na pytanie: "źle się czujesz? coś cię boli?" - odpowiadał "nie", tak jakby nie wiedział, co te pytania znaczą. A oczywiste było, że jest inaczej i do tego z mową, rozumieniem i ogólnym ogarnianiem stoi na poziomie, wydaję mi się, wysokim. Może Adaś też nie rozumie, o co pytasz, gdy pytasz o zmęczenie?
    Cytat Zamieszczone przez ubyszka Zobacz posta
    U mnie w takich razach działa skonkretyzowanie, "Gdzie masz ała?", jak widzę, że coś go jednak boli, "Idziemy spać?" itp. Może takie doprecyzowanie by pomogło?
    Cytat Zamieszczone przez Chani Zobacz posta
    Mój synek jest starszy od Adasia o jakiś miesiąc.
    I nie wiem, jak rozmawia większość dzieci w tym wieku, ale Miszka jest na podobnym poziomie komunikacyjnym co Adaś, z tego co czytam.
    Pytania rzędu "Po co"? "Dlaczego?" są na pewno zbyt trudne dla niego, jestem tego pewna. Potrafi odpowiedzieć na pytanie czy woli zupę czy kaszę, czy chce coś tam robić/gdzieś iść, jaki tort chciałby mieć na urodzinach itp. I nie sądzę, żeby chodziło o jego dobrze pojęty interes Natomiast jestem pewna, że nie odpowiedziałby mi na pytanie, dlaczego wysypał mąkę chyba, że pytanie zawierałoby podpowiedź w stylu "Dlaczego wysypałeś mąkę? Chcesz robić pierogi?" lub coś w tym rodzaju.
    Dziękuję za te wypowiedzi; miałam do czynienia z dużo bardziej rozwiniętymi pod tym względem dziećmi, dlatego też miałam wyższe oczekiwania w stosunku do Adasia. Widzę, że mu te pytania sprawiają trudność, ale chyba byłam przekonana, że dałby radę odpowiedzieć, gdyby się trochę bardziej skupił i coraz bardziej mnie denerwowało to, że nie odpowiada.

    Cytat Zamieszczone przez Chani Zobacz posta
    Przypuszczam, że kiedy urodzi się rodzeństwo, będzie trudniej. I wcale Ci się nie dziwię, że marzysz o chwili dla siebie. A mąż nie mógłby trochę przejąć maluchy? U nas nawet się czasem udaje, z tym że najczęściej muszę wyjść z domu. Jak jestem w domu, to szanse nikłe. Myślę sobie, że starszaki tak mają po prostu. Od urodzenia są przyzwyczajone do maksymalnej naszej uwagi. Miś jest bardziej na mnie uwieszony odkąd jestem w ciąży, może wyczuwa, że nadchodzą zmiany

    W sumie w temacie wątku niewiele pomogę, bo histerii jako takich u nas nie ma, ale wydaje mi się, że Adaś nie odstaje od szeroko pojętej normy. I wydaje mi się, że problem jest raczej w twoim nastawieniu/zmęczeniu.
    A, z pewnością jestem zmęczona i to na pewno ma wpływ na moje podejście. Mąż może ich czasem przejąć i przejmuje, co nie zmienia faktu, że to ja na co dzień zajmuję się dziećmi i nigdy do końca nie umiem odpocząć. Decyzja o wzięciu urlopu rodzicielskiego była moją świadomą decyzją i ile bym nie marudziła, właśnie to chcę teraz robić, ale czasem jestem na granicy szaleństwa, kiedy mam wrażenie, że każde z dzieci postanowiło zdobyć 100% mojej uwagi.
    Noszę Adama (maj 2012) i Marka (czerwiec 2014)

  15. #55
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 809
    Aha, i jeszcze mi sie przypomnialo, nie ze do ciebie, ale pod rozwage: jak sie pojawil nowy dzidzius, to ten starszy jakby tak nagle urosl w moich oczach i troche podswiadomie zaczelam go doroslej traktowac i pewnie tez wymagac innych zachowan. A to byl ciagle moj maly synek. Przy trzecim bylam juz przygotowana i tylko zarejestrowalam fakt, ale oparlam sie pokusie udoroslania go
    Daniel Ikenna 30.05.2010, Obinna Samuel 18.11.2011, Celestin Ejike 01.08.2014

  16. #56
    Zaangażowana
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    854
    Yvona mnie uprzedziła, bo też miałam o tym napisać, ale czasu do tej pory nie było
    Z autopsji nie znam, ale wielokrotnie pojawiał się na forum taki wątek, że po urodzeniu malucha starsze dziecko wydaje się doroślejsze niż jest w rzeczywistości. I mam to cały czas w głowie, kiedy pojawi się u nas noworodek starszak będzie miał praktycznie równo 3 latka. I to ciągle jest bardzo mały maluch, taki trzylatek.

  17. #57
    Zaciekawiona
    Dołączył
    Oct 2014
    Postów
    145
    a ja napiszę o 5 minutach dla siebie w ciągu dnia na wypicie tej herbaty, ja w takich sytuacjach mówię (najpierw uprzedzam fakt) że teraz chcę napić się herbaty i chwilę odpocząć bo jest mi to potrzebne do zregenerowania sił i chcę żeby ten czas spożytkowała w swoim pokoju bawiąc się.

  18. #58
    Zaangażowana
    Sponsor Chustozlotu 2015
    Awatar Jagna
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Kraków
    Postów
    1 077
    Cytat Zamieszczone przez yvona Zobacz posta
    Aha, i jeszcze mi sie przypomnialo, nie ze do ciebie, ale pod rozwage: jak sie pojawil nowy dzidzius, to ten starszy jakby tak nagle urosl w moich oczach i troche podswiadomie zaczelam go doroslej traktowac i pewnie tez wymagac innych zachowan. A to byl ciagle moj maly synek. Przy trzecim bylam juz przygotowana i tylko zarejestrowalam fakt, ale oparlam sie pokusie udoroslania go
    dziękuję...muszę sobie to wyryć w mózgu wielkimi literami
    Jestem dyrektorką przedszkola- rozbrajam miny, gaszę pożary, przemieniam świat
    Mój Franio Chuścioszek 08 maja 2010 i Laura Marianna 12.04.2015

  19. #59
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 641
    Dziś u nas rano: 20 min. darcia się, żeby tata wstał i nosił... siedzenie i przytulanie nic nie daje, a mąż nie ma tyle siły już... A później nagle przechodzi, jak przyszło.
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  20. #60
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 641
    Hahaha, teraz ja tu dołączę z problemem!
    Ostatnio poranki zaczynają się histerią. Jakieś 20 min darcia się o.O Mam dość. Córka skacze po tanie, krzyczy "wstać wstać wstać", "iść tam". Jak mąż mówi, że już nie ma siły jej nosić to się denerwuje jeszcze bardziej. Ma kompetencje językowe około 3 latka, a wtedy nie jest w stanie nic sensownego powiedzieć, o co jej chodzi... Mam wrażenie, że mąż popełnia jakiś błąd, ale nie wiem jaki... A może to dlatego, że jest rodzicem alfa i tak być musi?

    Jak byłyśmy dziś tylko we dwie w sklepie to również zaniosło się na histerię, ale wzięłam na ręce. Mimo krzyku zaczełam tłumaczyć i uspokoiła się po minucie, zaakceptowała rozwiązanie. Ale tu był konkretny powód. Najgorsze są histerie "bez powodu" albo "z byle czego". Tzn. ona sama do końca nie wie, czego chce albo mówi, że coś chce, dostaje i jeszcze więcej krzyczy...
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

Strona 3 z 6 PierwszyPierwszy 123456 OstatniOstatni

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •