Strona 6 z 6 PierwszyPierwszy ... 23456
Pokaż wyniki od 101 do 110 z 110

Wątek: [Było: Histeryzujący dwuipółlatek] Teraz to trzyipółlatek z zaburzeniami SI - #72

  1. #101
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 809
    gdzie idziesz napisala esencje I bardzo przydatne uwagi. Jeszcze mysle Hester mialaby cos do dodania, u niej w domu chyba jeden podwrazliwiec mieszka

    Post twoj inicjujacy, ten wczorajszy (? chyba, bo na szybko pisze I nie chce mi sie przeladowywac strony) dlugi, ale do przeczytania
    I racja, sporo tu rozwojowego, bo sama czytajac mialam przeblyski, ze moze powinnam byla z synem cos robic, diagnozowac, ale im dluzej czytalam tym bardziej widzialam te roznice, to co ciebie zapewne popchnelo do szukania I drazenia. Na razie jestescie na poczatku drogi, szacun za opanowanie, nie wiem czy bym tak mogla, no I najwazniejsze, ze bedziecie miec wytyczne I konkretne rzeczy, wierze, ze bedzie lepiej. Chociazby bedziesz wiedziec jak sie komunikowac, jaka linie obrac, konkrety, ktore niby nic, a potrafia sprawy kolosalnie zmienic. I to nie tylko od twojej strony, ale I syn poczuje sie lepiej w przestrzeni zyciowej, tak mysle.
    Daniel Ikenna 30.05.2010, Obinna Samuel 18.11.2011, Celestin Ejike 01.08.2014

  2. #102
    Zaciekawiona
    Dołączył
    Aug 2014
    Postów
    147
    Naprawdę podziwiam za cierpliwość! Ja mam 4-latke z zaburzeniami SI, od prawie 2 lat w terapii. Niestety u nas duuuuuzo jest zazdrości o 2 młodsze siostry plus moje nienajlepsze samopoczucie. I to juz jest cos, co mnie przerasta, dlatego wielki szacunek dla Ciebie.
    Bardzo polecam huśtawke svava z ikei. I da sie na niej kręcić w kółko.
    Jesli nie svava, to fotel hamakowy - dorosły. My mamy dwuosobowy. Potem daleko daleko nic.
    Powodzenia!

  3. #103
    Pasjonatka Awatar kinkajou
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    nysa wsysa
    Postów
    1 305
    Cytat Zamieszczone przez blueann Zobacz posta


    O, takie głosy też mnie bardzo cieszą. Jakoś tak wyszło, że te trzy- i czterolatki w naszym otoczeniu to przy Adasiu oceany racjonalności i zrównoważenia i mocno się obawiałam, że on odstaje od normy dla swojego wieku.
    dołączę do tych głosów

  4. #104
    Chwyciła bakcyla Awatar blueann
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Kraków
    Postów
    178
    Raportuję, że są pewne zmiany. Nie wiem, czy to dzięki terapii czy nie, ale trochę mniej jest tego wpadania na ludzi przez Adasia. Już od niego tak nie obrywam, potrafi podejść spokojnie i przytulić się jak człowiek, a nie wbiegać na mnie w dzikim pędzie. Pomimo wszystko widzę, jak bardzo on potrzebuje zbierać bodźce dotykowe z otoczenia. Często ofiarą pada Marek. Zdarza się, że Adaś bardzo natrętnie go obejmuje i przytula - sympatycznie to wygląda, ale Marek czasem już ma dosyć i się wyrywa. Ja też ledwo znoszę to, że Adaś ciągle musi kogoś poklepywać albo szarpać. Nie agresywnie; delikatnie, ale prawie bezustannie.
    Ogólnie jest teraz trochę mniej krzyku, a więcej normalnej rozmowy. Są dni, które są naprawdę świetne. Takie dni, kiedy wszystko da się wytłumaczyć, przegadać, załagodzić.
    Noszę Adama (maj 2012) i Marka (czerwiec 2014)

  5. #105
    Zamotana na amen
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 809
    O, dobre wiesci, czyli idziecie sluszna droga powodzenia.

    Ja mialam taka faze, ze do szalu mnie doprowadzalo, ze chlopaki siedzac kolo mnie glaskali mnie bezustannie po rece, po brzuchu, po nodze, ale chyba sama ich tego nauczylam :P troche przeszlo
    Daniel Ikenna 30.05.2010, Obinna Samuel 18.11.2011, Celestin Ejike 01.08.2014

  6. #106
    Wpadła po uszy
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    okolice Wrocławia
    Postów
    2 609
    Cytat Zamieszczone przez blueann Zobacz posta
    Raportuję, że są pewne zmiany. Nie wiem, czy to dzięki terapii czy nie, ale trochę mniej jest tego wpadania na ludzi przez Adasia. Już od niego tak nie obrywam, potrafi podejść spokojnie i przytulić się jak człowiek, a nie wbiegać na mnie w dzikim pędzie. Pomimo wszystko widzę, jak bardzo on potrzebuje zbierać bodźce dotykowe z otoczenia. Często ofiarą pada Marek. Zdarza się, że Adaś bardzo natrętnie go obejmuje i przytula - sympatycznie to wygląda, ale Marek czasem już ma dosyć i się wyrywa. Ja też ledwo znoszę to, że Adaś ciągle musi kogoś poklepywać albo szarpać. Nie agresywnie; delikatnie, ale prawie bezustannie.
    Ogólnie jest teraz trochę mniej krzyku, a więcej normalnej rozmowy. Są dni, które są naprawdę świetne. Takie dni, kiedy wszystko da się wytłumaczyć, przegadać, załagodzić.
    Jak cudnie to czytać.
    Nosisz go jeszcze w chuście?
    Ja mojego młodego, kiedy był w totalnej nierównowadze wkładałam do chusty nawet jak miał 4 lata. Zwijał się wtedy w kłębek i przepracowywał swoje emocje. Czasem wystarczyło 10 minut i dziecko było naprawione
    Tylko on bez takich zaburzeń.

  7. #107
    Zaciekawiona
    Dołączył
    Aug 2014
    Postów
    147
    Super! Polecam kocyk obciazeniowy wraz z bujaniem - w zwykłej hustawce lub jeszcze lepiej w hustawce z ikei - taki czerwony talerz na 3 pasach. Ale apropos kocyk to jeszcze musi sie wypowiedzieć terapeuta

  8. #108
    Chwyciła bakcyla Awatar blueann
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Kraków
    Postów
    178
    Cytat Zamieszczone przez gdzie-idziesz Zobacz posta
    Jak cudnie to czytać.
    Nosisz go jeszcze w chuście?
    Ja mojego młodego, kiedy był w totalnej nierównowadze wkładałam do chusty nawet jak miał 4 lata. Zwijał się wtedy w kłębek i przepracowywał swoje emocje. Czasem wystarczyło 10 minut i dziecko było naprawione
    Tylko on bez takich zaburzeń.
    Nie noszę, ale w ogóle kwestia przytulania to jest coś, co mnie boli chyba najbardziej ze wszystkiego: jak Adaś jest zdenerwowany, to nie chce przytulania. To sprawia, że czuję się zupełnie bezradna, bo nie umiem znaleźć sposobu, żeby mu pomóc w uspokajaniu się.

    Cytat Zamieszczone przez Ola79 Zobacz posta
    Super! Polecam kocyk obciazeniowy wraz z bujaniem - w zwykłej hustawce lub jeszcze lepiej w hustawce z ikei - taki czerwony talerz na 3 pasach. Ale apropos kocyk to jeszcze musi sie wypowiedzieć terapeuta
    Kocyk obciążeniowy jest. Z tym bujaniem - ja już słyszałam, że najlepsze jest bujanie, a kręcenie nie takie dobre, ale w praktyce u nas właśnie najlepszy jest ruch obrotowy. Adaś huśtawkę z Ikei lekceważy zupełnie, za to uwielbia taki fotel obrotowy. No i, cholera, nie wiem, co mi do głowy strzeliło, że kupiłam coś takiego - chyba myślałam, że jak ze sklepu z artykułami do integracji sensorycznej, to będzie jeszcze lepsze niż fotel. Ale to się u nas nie sprawdza, bo Adaś chce być kręcony, a to się buja na boki za dużo i Adasia wkurza. Więc pieniądze wyrzuciłam, ustrojstwo leży i miejsce zajmuje, a mogłam ikeowski fotel kupić... Nie chce ktoś takiej miski do integracji sensorycznej odkupić?

    A w ogóle to z tymi zaburzeniami... One podobno niewielkie są. Te zaburzenia. Coraz bardziej myślę, że to głównie taki charakter Adasia. Tyle krzyku o wszystko, spieranie się o każdy najmniejszy drobiazg, tyle płaczu, co chwilę coś nie pasuje... Widzę zmiany, więcej rzeczy Adaś nam już teraz komunikuje słowami, zamiast krzykiem, ale ja i tak wymiękam.
    Noszę Adama (maj 2012) i Marka (czerwiec 2014)

  9. #109
    Wpadła po uszy
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    okolice Wrocławia
    Postów
    2 609
    Moja starsza nie znosiła kontaktu fizycznego w trakcie emocji - brałam ją na bok, siadałam przy niej, pilnowałam tylko by gdzieś nie odeszła i pozwalałam wrzeszczeć i we wszelkie możliwe sposoby wyładowywać emocje. Tylko przy mnie, w pewien sposób na moich zasadach. Tylko byłam, i czekałam. Po pewnym czasie się uspokajała i sama przychodziła przytulić. Potwierdzałam że kocham i było po sprawie. Bardzo szybko te awantury osłabły w swojej sile.
    Uważam że u dziecka awantura jest jak burza - musi przebrzmieć, wyładować się jak już coś się zacznie. Wszelkie uspokajania, odwracanie uwagi czy dyscyplinowanie ją opóźnia, ale też i karmi. IMO stan emocjonalny kończący się awanturą jest dla dziecka nie do opanowania. To musi się tak skończyć dla jego zdrowia psychicznego.
    Rolą rodzica jest tylko starać się nie dopuścić do "przepalenia styków" czyli stanu mogącego skończyć się awanturą oraz bycie przy nim, gdy to już nastąpi.

  10. #110
    Chwyciła bakcyla Awatar blueann
    Dołączył
    Jul 2014
    Lokalizacja
    Kraków
    Postów
    178
    Cytat Zamieszczone przez gdzie-idziesz Zobacz posta
    Rolą rodzica jest tylko starać się nie dopuścić do "przepalenia styków" czyli stanu mogącego skończyć się awanturą oraz bycie przy nim, gdy to już nastąpi.
    Przyszłam tu, że napisać, co u nas i zauważyłam, że nie odpisałam Ci ostatnio, a miałam taki zamiar. Otóż właśnie takie wypowiedzi jak ta Twoja powyżej powodują u mnie gwałtowne wyrzuty sumienia, bo nie daję rady ani z jednym, ani z drugim. Nie umiem nie dopuszczać do histerii, bo bo to jest jak balansowanie na linie. Trzeba pilnować, żeby Adaś nie był przebodźcowany, ale też żeby nie był znudzony. Pilnować, żeby nie był zmęczony ani głodny. To jest bardzo, bardzo trudne, bo on nigdy sam z siebie nie powie, że jest zmęczony albo głodny, a nawet pytany wprost zwykle odpowiada, że nie, ależ skąd. Bycie przy nim, jak już się wkurzy, też jest dla mnie zwykle niewykonalne, bo w pobliżu jest Marek, który na krzyk Adasia zaczyna płakać i nie odstępuje mnie o krok, co z kolei bardziej denerwuje Adasia i ja już tego nie ogarniam. Jestem pewna, że pisałam to tutaj na forum już co najmniej raz, więc bardzo możliwe, że jest nawet gdzieś tu, na tej stronie.

    A co przyszłam napisać teraz: od mojego ostatniego wpisu zdążyłam przeżyć pogorszenie i polepszenie. Pogorszenie było potężne, tak że nawet nie miałam siły pisać, pomimo że miałam ochotę to z siebie tu wyrzucić. Apogeum przypadło na Boże Narodzenie. My wtedy mieliśmy długi urlop, mieliśmy odpocząć, a wróciłam do pracy wykończona. Jak na forum trafiłam na jakiś świąteczny wątek i niektórzy pisali, jak to miło w święta sobie posiedzieć w domu z mężem i dziećmi, to nie umiałam tego czytać, taka mnie paskudna zazdrość zżerała. Dla mnie święta to był jakiś koszmar. Ukułam sobie wtedy teorię, że zachowanie Adasia się wiąże z nietolerancjami pokarmowymi. Że w święta jadł więcej cukru i rzeczy potencjalnie szkodliwych, jak gluten i mleko, i dlatego było gorzej. Teoria była naciągana, bo po pierwsze, źle zaczęło się dziać już przed świętami, a po drugie, aż tak bardzo się znowu nie obżeraliśmy, ale musiałam się czegoś chwycić i spróbować coś zmienić. Zaczęliśmy unikać cukru, glutenu i mleka. I jeszcze jajek. Po świętach zaczęło być lepiej i jest lepiej do dzisiaj. To pierwszy taki długi okres, kiedy jest dobrze. Zwykle te lepsze okresy trwały jakieś dwa tygodnie, potem znowu było ciężko.

    Polepszenie jest w sumie dla mnie zaskakujące. Adaś przestał tyle krzyczeć, zrobił się cierpliwszy i dużo lepiej potrafi się skupić, a jednocześnie wykonał wielki skok rozwojowy, jeśli chodzi o mowę. Nagle można z nim zupełnie sensownie porozmawiać - wcześniej było to trudne. Zrobił się naprawdę wygadany. Sam zaczyna rozmowę, a ludzie go ROZUMIEJĄ. To jest super. Zaskakujące jest to, że nie widzę, żeby wiele się zmieniło pod względem tych sensorycznych problemów. Cały czas myślałam, że to wszystko się ze sobą wiąże. A tu z atakami histerii i mową jest lepiej, a reszta jak jest, tak była. Adaś dalej ma zwyczaj wbiegania i wskakiwania na mnie znienacka, gwałtownie, co ja znoszę z trudem. Często też wypełnia sobie ciszę nieartykułowanymi dźwiękami - prawie ciągle mamrocze jakieś losowe sylaby (podobno wiąże się to z nadwrażliwością słuchową - oswaja sobie w ten sposób dźwięki albo zagłusza jakieś niepożądane dźwięki z otoczenia). W zasadzie, jak teraz się nad tym zastanawiam, to od jakichś trzech dni jest jakby lepiej również pod tym względem... Może jednak wszystko idzie ku dobremu.

    Nie mam pojęcia, czy terapia SI przynosi takie efekty, jak powinna, czy nie. Wiem, że Adaś dzięki niej nabrał trochę koordynacji fizycznej, więc jakieś postępy są. Wcześniej nie wchodził po drabinie i nie umiał wchodził po schodach, stawiając stopy naprzemiennie. Teraz już idzie mu lepiej. Więc nie rezygnujemy z terapii.

    Pomimo że jest o niebo lepiej i chwilami delektuję się tym, że jest tak NORMALNIE, ja jestem wykończona. Długie miesiące nierównowagi wymęczyły mnie zupełnie. Teraz to ja jestem zdecydowanie przebodźcowana i reaguję nerwowo na drobiazgi. Nawet kiedy dzień upływa spokojnie, wystarczy pięć minut synchronicznego krzyku Adasia i Marka i mam ochotę uciec z domu. Właściwie nawet krzyk nie jest potrzebny. Wystarczy, że Marek o coś piszczy - a piszczy ostatnio ciągle, a Adaś gada - a gada ostatnio ciągle i ja po godzinie z nimi mam w głowie już tylko myśl o tym, że potrzebuję ciszy. Wyjechałabym chętnie w góry. Tak na miesiąc.
    Noszę Adama (maj 2012) i Marka (czerwiec 2014)

Strona 6 z 6 PierwszyPierwszy ... 23456

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •