Strona 4 z 4 PierwszyPierwszy 1234
Pokaż wyniki od 61 do 76 z 76

Wątek: Jak wychować silne dzieci: poczucie własnej wartości kontra samokontrola

  1. #61
    Moderator Awatar Agulinka
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Czernichów k.Krakowa
    Postów
    3 713
    Cytat Zamieszczone przez livada Zobacz posta
    A tak poza tym, to szczerze (bez złośliwości to pisze) podziwiam twoje podejście do wychowania/kształtowania dzieci, choć mojej bardziej intuicyjnej i chaotycznej naturze jest ono obce
    siostro!
    Heser, mam nadzieję że bierzesz pod uwagę iż Twoje dzieci mogą się "wymknąć" tym założeniom i po prostu nie stać się takimi, jak zakłada teoria? Bo to nigdy nie jest rachunek zero-jedynkowy - zrobię to i to, otrzymam to i to. Tak to się nawet czasem z ciastem nie udaje, a co dopiero z człowiekiem.
    mama Marty (10.2011), Miriam (12.2014) i Elżbiety (11.2016)

  2. #62
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Cytat Zamieszczone przez Agulinka Zobacz posta
    siostro!
    Heser, mam nadzieję że bierzesz pod uwagę iż Twoje dzieci mogą się "wymknąć" tym założeniom i po prostu nie stać się takimi, jak zakłada teoria? Bo to nigdy nie jest rachunek zero-jedynkowy - zrobię to i to, otrzymam to i to. Tak to się nawet czasem z ciastem nie udaje, a co dopiero z człowiekiem.
    A czy z moich 2080 postów na tym forum i tyluż na poprzednim nie wynika już, że nie jestem control freakiem, który chce stworzyć 4 małe klony? Możemy nie popadać w skrajności? Ja nie mam teorii na moje dzieci, i nigdy nie myślę o tym zero-jedynkowo. Więc Twoja nadzieja zostaje potwierdzona

  3. #63
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 641
    To ja nie rozumiem jednak po co Ci ta teoria... Nie możesz po prostu wychowywać ich, jak uważasz że jest dla nich najlepiej? Chyba przez tyle lat jesteś zadowolona, jak to wygląda czy chcesz coś zmienić?
    Bo ja jednak nie kumam czy ten wątek jest czysto teoretyczny czy praktyczny...

    A apropos motywacji. Wczoraj w bólach, stękach i jękach pojechałam do biblioteki z transparentem: "Jak mi się dziś pracować nie chce". I był to bardzo sensowny dzień (czy jego fragment) mojej pracy. A są dni kiedy tak jadę i klops, nie zrobię nic sensownego...

    Nie wiem, czy te wszystkie teorie o motywacji do pracy mają jakikolwiek większy sens. Chyba zresztą stąd wzięła się idea couchingu, żeby w drodze dialogu wypracować najlepszą metodę dla konkretnego człowieka.
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  4. #64
    Wpadła po uszy Awatar jul
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Pruszków
    Postów
    2 516
    Ito - a Ty w ogóle nie wspierasz się żadną teorią? Bo mi wychodzi, że sama moja intuicja, bez szukania na zewnątrz, jest dość słaba i ograniczające by dla mnie było ograniczenie się tylko do niej. Za to jak czytam, dyskutuję, obserwuję, to mogę wybrać to, co intuicyjnie mi się podoba i trafia w potrzeby moje i dzieci. I o to chyba chodzi w definicji wystarczająco dobrej matki - w rozwoju, szukaniu, staraniu się. A czy robi się to tak systematycznie i konsekwentnie jak Hester, czy mniej, jak do tego przyznaje się część piszących w tym wątku, to inne zagadnienie.

    wysłane z telefonu
    Jasiek - córka najpierwsza (I 2009) - syn średni (VIII 2010) - syn mniejszy (II 2013)

  5. #65
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 641
    Jul, no chyba nie... Dzięki opieraniu się na intuicji odkryłam, że moje dziecko jest HNB dopiero jak miała 9-miesięcy. Bo uznałam, że moje dziecko jest modelowe Czytałam Tracy Hogg i się zaśmiewałam do rozpuku, bo to co ona proponuje w kontekście mojego dziecka wydawało mi się totalnym absurdem.
    Są jakieś postaci, którymi się inspiruję (Jull, Korczak), gdzie uznaję ich podejście do dzieci za mądre i sensowne, ale oni rzadko dają wytyczne typu "zrobisz siak i owak, a efekt będzie taki i taki".

    Więc nie wiem, ja może nie rozumiem podejścia Hester do teorii wychowawczych i stąd ambaras.

    Bo osobiście uważam, że najlepszą teoria dla wszystkich dzieci jest taka, że są one absolutnie różne, że każde dziecko jest inne. Więc wszelkie teorie dotyczące tego, jak się powinny zachować, kiedy użyje się metody X można sobie między bajki włożyć.

    Chyba, że mówimy o czystym behawioryzmie, ale liczę na to, że rozsądni ludzie go nie stosują.
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  6. #66
    Zaangażowana Awatar czarna_zaba
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    390
    Tak jak pisze Hester, jeśli teoria mi się podoba biorę z niej ciekawe dla mnie elementy, jeśli mam wątpliwości dyskutuje. Czy teoria jest w pełni mierzalna to już inna sprawa, cale ap jest taka wydumana teorią, ale czy brak randomizowanych badan to powód aby ją odrzucić na korzyść znacznie lepiej udowodnionej skutecznosci teorii kar i nagród?

  7. #67
    Wpadła po uszy Awatar jul
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Pruszków
    Postów
    2 516
    Ito - czasami mnie zadziwiasz - widać nie mam tyle pewności siebie, czy tam wiary w swoje możliwości, żeby tak dalece móc zrezygnować z wszelkich źródeł zewnętrznych, a także żeby wierzyć w swoją niezależność od wpływów zewnętrznych.

    wysłane z telefonu
    Jasiek - córka najpierwsza (I 2009) - syn średni (VIII 2010) - syn mniejszy (II 2013)

  8. #68
    Zamotana na amen Awatar ita
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    4 641
    Jul, nie wiem czy to tratować jako komplement czy się urazić Ale już nie będę ciągnąć OT.
    inaczej: franada

    mąż 06.09 córka 01.13

  9. #69
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Wiecie, ja chyba nie bardzo chcę wchodzić w mega offtopa pod tytułem "czy jest sens planować wychowanie dzieci". Dla mnie odpowiedź jest oczywista, realizowana od lat, przedyskutowana, przerabiana na kursach dla rodziców, przegadana z ludźmi. W moim otoczeniu większość ludzi planuje mniej lub bardziej rozwój dziecka, mają swoje wychowawcze priorytety, mają swoje cele, z reguły wystarczające na poziomie szczegółowości (czyli nie wybierają dziecku zawodu, ale mają minimum wykształcenia, jakie chcą mu dać itp.), czytają, dokształcają się, czasem w szerszych źródłach, czasem zawężonych. Mają różne punkty priorytetowe (np. moja przyjaciółka ma swojego bzika na punkcie nauki języka - mówi do dziecka wyłacznie po angielsku, wie jak chce by przebiegała edukacja językowa jej syna, ma na to plan, ma jasne cele). Zaskakuje mnie, że na forum powszechnie rodzice nie tylko nie mają, ale też nie rozumieją czegoś takiego jak cele wychowawcze, ale i to akceptuję - nie każdy musi je mieć, nie uważam tego za element konieczny do wychowywania dziecka, można wyłącznie intuicyjnie, czy tam przypadkowo, czy tam kreatywnie, czy jak kto woli Ja takie cele mam, jak ktoś chce o tym porozmawiać to może załóżcie nowy wątek, a tu bym jednak chciała pogadać rzeczowo o sile woli, autokontroli, bo to jest przedmiot tego wątku i rzecz mnie aktualnie interesująca.

  10. #70
    Zamotana na amen Awatar Mayka1981
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Krapkowice
    Postów
    5 580
    Może dlatego, że wychowanie a wykształcenie to dwie różne sprawy?

  11. #71
    Zaangażowana Awatar Belle
    Dołączył
    Feb 2015
    Lokalizacja
    USA
    Postów
    333
    Trochę niefajnie brzmi "azjatycki model wychowawczy", jakby Azja to była jedna kultura z jednymi wartościami. Nie można tak tego upraszczać, bo później nie dochodzi się do żadnych sensownych wniosków. Nikt tak o kulturze nie pisze od lat 60-70 i nie sądzę, by psycholog powinien być z tego zwolniony.

    Myślę, że należałoby najpierw w ogóle rozważyć czym jest pochwała. Czy jest to mówienie dziecku "jesteś wspaniały, mądry, śliczny, grzeczny i och ach", czy jest to zachowanie bardziej ukierunkowane na to, by np. zauważyć (!) i docenić (!) to, co robi dziecko. Jakiego języka używa Baumaister, kiedy mówi o pochwałach w języku angielskim? Albo kiedy mówi o wzmacnianiu poczucia własnej wartości? Bo w sumie tego nie kojarzę.

    Moim zdaniem o wiele ciekawsze jest to, o czym nie napisałaś - czyli to, że siła woli jest u nas skończona, tj. używając jej, by oprzeć się rzeczy A, jest nam trudniej oprzeć się rzeczy B. Siła woli prowadząca do samokontroli jest dokładnie jak mięśnie - zużywa się i męczy. Ale, tak jak można poprawić kondycję fizyczną, tak można poprawić i kondycję siły woli poprzez trenowanie się w niej. No i Baumaister mówi o tym, że mamy jedno źródło siły woli do wszystkiego. Czyli tak jak, na przykład, powstrzymujesz się od zjedzenia ciastka czekoladowego, to zużywasz z tego samego obszaru siły woli, by powstrzymać się od wrzaśnięcia na dziecko czy małżonka, kiedy Cię denerwują.

    Moim zdaniem to jest szczególne ważne do wspomnienia, bo Baumaister nie twierdzi, że należy się ćwiczyć w jakiś dziwny sposób w ciągłej odmowie pokus czy czymś takim i nagle zostaniemy masters of willpower, ale przede wszystkim chodzi tu o wyznaczanie sobie realistycznych celów i ćwiczenie siły woli w sposób, jaki jest możliwy. Czyli zdecydowanie odbiegamy od "ćwiczę siłę woli, nigdy nie zjem czekolady, o nie, zjadłam kawałek, jestem najgorszą osobą na świecie" - cykl obwiniania się, który moim zdaniem jest częsty w naszej kulturze (czekolada to tylko przykład), ale kierujemy się ku celom, które są osiągalne, które są klarowne. Czyli na przykład, pozostając w obrębie słodyczy ("idę na urodziny cioci Klary, będzie ciasto, zjem jeden niewielki kawałek").

    Do mnie to bardzo przemawia, bo wychodząc z depresji to, co ja nazwałabym "poczuciem własnej wartości" (Baumaister nazwałby to pewnie inaczej) najlepiej leczy się mi za pomocą osiągania drobnych, realistycznych celów. Pochwały czy też ogólnie język dialogu, jaki toczę sama ze sobą naturalnie, nie może być sztuczny czy brzmieć nieautentycznie. Także ja widzę w Baumaisterze wiele sensu. Widzę też sens w umiarkowaniu - w umiejętności dawkowania sobie przyjemności. ZWŁASZCZA jeżeli ktoś ma problem z jakąkolwiek sferą, w której nadmiernie sobie odmawia, a potem nadmiernie sobie folguje. Ten cykl jest imho bardzo częsty i wynika także z niezdrowego kulturowego podejścia "wszystko albo nic". W istocie zaś Baumaister bardzo odchodzi od "wszystko albo nic" i od tej niezdrowej dysfunkcji.

    Najważniejsze jest jednak to, że Baumaister wcale nie każe kontrolować wszystkiego. Wprost przeciwnie - jasno pokazuje, że jest to niemożliwe. Tak jak nie pobiegniesz maratonu a potem nie pójdziesz następnego dnia na 5 h na siłownię, a potem tańczyć salsę przez 4, tak możliwość kontrolowania siebie jest ograniczona. I to jest może największa wartość Baumaistera, która gdzieś tu umknęła w dyskusji. I stąd też Baumaister zwraca uwagę na czynniki zewnętrzne - czy to normy kulturowe, czy to inne normy zwiększające accountability.

    Mnie to daje poczucie wolności. Nic mnie tak nie denerwuje we współczesnej nowomowie jak "wszystko zależy od ciebie", "wszystko możesz kontrolować". Więc jeżeli któraś z Was odczytała Baumaister z wpisów Hester (Hester, nie mówię, że tak go opisałaś zupełnie, ale mam wrażenie, że u niektórych dokładnie to przyszło na myśl czytając ich wpisy), to jest to odczytanie błędne. Baumaister nie robi jakiegoś bożka z siły woli, by wytknąć palcem nasze niedoskonałości, pokiwać głową nad naszym brak samoregulacji. On raczej przywraca sile woli jej należyte miejsce - tj. jasno wskazuje jej ograniczenia i również wskazuje na to, jak można nad nią pracować.
    “I did then what I knew how to do. Now that I know better, I do better.”

    science & medicine enthusiast

  12. #72
    Zaciekawiona
    Dołączył
    Sep 2014
    Postów
    142
    Belle bardzo ciekawe jest to co piszesz. Czy mogłabyś podać jakies źródło, z którego mogłabym więcej się dowiedzieć na temat sily woli w wykonaniu Baumaistera?

  13. #73
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Mikali,tytuł jest w pierwszym poście.

    Belle,większość Twojego postu nie odnosi sie według mnie do wychowywania dzieci.Sa to interesujące aspekty książki ale raczej w kontekście samorozwoju lub dzieci duzo starszych.Celowo nie przytaczam całej treści książko,pisze tez o tym ze skupiam sie na jednym rozdziale najbardziej-i tak jest co wyjaśniać i o czym rozmawiac,wpływu siły woli na dietę wolałabym juz nie poruszać 😉 o wyczerpywalnosci siły woli i glukozozaleznosci pisałam juz na pierwszej stronie,niestety nikt nie pociągnął tematu.Chetnie powrócę do sedna i siły woli samej w sobie.

    I jeszcze-owszem,siła woli jest wyczerpywalna,tym bardziej ważne jest ćwiczenie jej,które polega w dużej mierze na zarządzaniu nia,wlasnie na nie stawianiu sobie nierealistycznych celów,na wytyczaniu celów określania priorytetów i nie spalaniu sie na rzeczach nieistotnych.Duzo tam informacji o tym jak łatwo ludzie poddają sie naciskom,pokusom i wpływom,gdy zmęczy sie ich wcześniej decyzyjne lub przez np.przymus kontroli emocji.To jest w sumie ciekawa wiedza dla rodziców pod katem ich oczekiwań wobec dzieci.
    Ostatnio edytowane przez Hester ; 12-09-2015 o 20:33

  14. #74
    Zaangażowana Awatar Belle
    Dołączył
    Feb 2015
    Lokalizacja
    USA
    Postów
    333
    Nie, ja też nie chcę rozmawiać o diecie, przykład ciastka/czekolady to tylko przykład pokazujący właśnie różnicę pomiędzy celami nierealnymi, których spełnić się nie da i których porażka frustruje a celami realnymi. I zgadzam się z Tobą, ale problem jest taki, że moim zdaniem bez rozumienia tego, o czym napisałam, nie da się jasno pogadać o wychowywaniu dzieci, bo bez właściwego kontekstu Baumaister brzmi jak tresura po prostu. Stąd też IMHO ten wątek podążył w takim kierunku a nie innym.

    To, o czym pisałam, to zaledwie wstęp. Jak sama zauważyłaś, wiedza na temat wyczerpywalności siły woli pozwala na stawianie sobie (oraz innym, zwłaszcza dzieciom) realnych celów. Wskazuje też, dlaczego jednak pewne ramy społeczeństwa/rodziny są ważne, i jakkolwiek pociągająca jest wizja człowieka (czy też dziecka) w pełni podejmującego pewne decyzje, w dużej mierze zbytnie pozostawianie dziecka samemu sobie pod pretekstem respektowania jego woli może prowadzić do frustracji, wyczerpania i samotności (bo i potrzeba relacji jest u Baumaistera kluczowa). Na przykład.
    “I did then what I knew how to do. Now that I know better, I do better.”

    science & medicine enthusiast

  15. #75
    Zamotana na amen Awatar Hester
    Dołączył
    Jun 2014
    Postów
    3 610
    Nie nie,protestuje.To nie ja sprowadziłam wątek do dyskusji o zasadności planów wychowawczych i podważaniu badań naukowych.To o czym piszesz jest w moich postach-niestety nikt sie do tego nie odniósł.

  16. #76
    Moderator Awatar mist
    Dołączył
    Jun 2014
    Lokalizacja
    Varsòvia
    Postów
    3 086
    Hester, IMHO ten wątek jest za bardzo teoretyczny, nie wiem, do czego mam się odnieść. Ja nic nie planuje odnośnie systemów wychowawczych, nie odczuwam takiej potrzeby, jest dla mnie raczej normalne, że moje dzieci skończą studia i będą znały biegle angielski, i tyle.

Strona 4 z 4 PierwszyPierwszy 1234

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •